„Fascynujący portret pioniera męskiego aktu wychodzący z cienia."
„Fascynujący portret pioniera męskiego aktu wychodzący z cienia."
George Platt Lynes robił zachwycające akty męskie na dekady przed Mapplethorpem. Ten dokument wyciąga z szafy historię jednego z najważniejszych, a zarazem najbardziej zapomnianych queerowych fotografów.
Ukryty mistrz to fascynujący portret George'a Platta Lynesa – fotografa, który z męskiego aktu zrobił sztukę na długo przed tym, zanim świat był na to gotowy. Dokument Sama Shahida opowiada o człowieku żyjącym w fascynującym rozkroku. Z jednej strony Lynes był wziętym fotografem modowym, z drugiej – w zaciszu swojego nowojorskiego studia tworzył niezwykle śmiałe, hipnotyzujące zdjęcia nagich mężczyzn. Te fotografie, balansujące na granicy pożądania i ówczesnej cenzury, przez dekady musiały leżeć w ukryciu. Film wydobywa je na światło dzienne, pokazując artystę, który z niesamowitą brawurą dokumentował swoje pragnienia w świecie pełnym społecznych uprzedzeń.
Zobacz recenzje filmu „Ukryty mistrz" na YouTube
Zazwyczaj o takich pionierach mówi się z automatu, że „wyprzedzali swoją epokę”. Ale dokument Shahida stawia inną, znacznie ciekawszą tezę. Jak zauważa magazyn Art in America, Lynes wcale nie wyprzedzał swoich czasów, on po prostu pełnymi garściami z nich czerpał: „Lata 30. i 40. w Nowym Jorku to tętniąca życiem scena gejów, którzy wydawali bajeczne przyjęcia, tworzyli sztukę i, oczywiście, uprawiali ze sobą seks”. Film przypomina, że na dekady przed zamieszkami w Stonewall istniała już wibrująca, queerowa bohema, o której rzadko uczą na lekcjach historii. Lynes wcale nie siedział w szafie. Żył jawnie, tworząc między innymi otwarty, poliamoryczny związek z wpływową parą tamtych czasów – Monroe Wheelerem i Glenwayem Wescottem.
Dlaczego w takim razie jego nazwisko nie jest dziś wymawiane jednym tchem z Andym Warholem czy Robertem Mapplethorpem, dla których był przecież bezpośrednią inspiracją? Odpowiedź jest brutalnie prosta – w tamtych czasach fotografowanie i pokazywanie męskich aktów było nie tylko tabu, ale groziło więzieniem. Lynes po prostu nie mógł wystawiać swoich najlepszych prac. Zamiast tego błyszczał na łamach „Vogue'a” czy „Harper's Bazaar”, gdzie zresztą wymyślił wczesną wersję używanego dziś powszechnie przez influencerów oświetlenia pierścieniowego (ring light).
Gdy artysta zmarł na raka w wieku zaledwie 48 lat, tuż przed śmiercią zniszczył część swojego wczesnego archiwum. Na szczęście ocalało wystarczająco dużo materiału, byśmy mogli dzisiaj na nowo odkryć jego kunszt. A jest na co patrzeć, bo jak trafnie punktuje recenzentka portalu Eye For Film, Lynes patrzył na męskie ciało w zupełnie unikalny sposób: „Fotografował ich jak architekturę, wyraźnie zafascynowany podstawowymi strukturami”.
Nie masz pojęcia, moja Michalino, jak wielką rolę odegrał w moim życiu gest ujęcia za rękę. Mnie ujęcia. Jak on się przez to całe moje życie przeplatał, jak powracał w najniezwyklejszych momentach. Mężczyzna, który chwyta mnie za rękę i gdzieś prowadzi.