„Choć widzowie cenią go za humor, krytycy miażdżą film za sitcomowy ton i powielanie męczących, etnicznych stereotypów."
„Choć widzowie cenią go za humor, krytycy miażdżą film za sitcomowy ton i powielanie męczących, etnicznych stereotypów."
Kiedy Angelo, syn włoskich imigrantów, wyprowadza się z domu, by zamieszkać ze swoim chłopakiem, jego tradycyjna rodzina postanawia za wszelką cenę go „naprawić”. Reżyser Émile Gaudreault serwuje komediową opowieść o zderzeniu pokoleń, miłości i głośnym poszukiwaniu akceptacji.
Wyobraźcie sobie Montreal, a w nim tętniącą życiem dzielnicę Little Italy. To właśnie tam poznajemy Angela Barberiniego (Luke Kirby), aspirującego scenarzystę i syna włoskich imigrantów, Gino (Paul Sorvino) i Marii (Ginette Reno). Kiedy Angelo postanawia w końcu wyprowadzić się z rodzinnego domu, jego rodzice wpadają w panikę. We włoskiej tradycji gniazdo opuszcza się dopiero po ślubie! Prawdziwa burza rozpętuje się jednak, gdy chłopak wyznaje, że jest gejem i zamierza zamieszkać ze swoim przyjacielem z dzieciństwa, policjantem Nino Paventim (Peter Miller), który jako klasyczny „mammone” (maminsynek) sam panicznie boi się reakcji swojej matki. Ta wiadomość uruchamia lawinę komicznych sytuacji, bo rodzina Barberinich, zamiast zaakceptować syna, postanawia go „naprawić” za pomocą swatania i niekończących się kolacji.
Za kamerą tej komedii omyłek stanął Émile Gaudreault, który wraz ze scenarzystą Steve’em Galluccio przeniósł na ekran jego własną, autobiograficzną sztukę teatralną. To właśnie osobiste doświadczenia Galluccio nadały filmowi autentyczności, mimo że historia opowiedziana jest z przymrużeniem oka i celową, barokową przesadą w portretowaniu rodzinnych dramatów. Cały ciężar komiczny spoczywa na barkach starszego pokolenia – wspomnianego Paula Sorvino oraz kanadyjskiej piosenkarki Ginette Reno. Ich pełne włoskiego temperamentu kreacje stanowią serce filmu i zbierają najcieplejsze recenzje, a klimat opowieści podkreśla muzyka FM Le Sieur oraz piosenki Deana Martina.
Film, który swoją światową premierę miał na Toronto International Film Festival (TIFF) w 2003 roku, spotkał się z mieszanym odbiorem. Krytyczki i krytycy byli podzieleni – chwalono humor i role rodziców, ale zarzucano produkcji przewidywalność i karykaturalne potraktowanie włoskich akcentów. Magazyn Time Out określił film jako „sympatyczny kawałek o niczym szczególnym”, wskazując na brak chemii między głównymi bohaterami. Widzowie na portalu Rotten Tomatoes byli bardziej łaskawi, doceniając go jako lekką komedię. W Polsce Mambo Italiano trafiło do szerokiej dystrybucji kinowej w 2004 roku, a widzowie na portalu Filmweb.pl chwalili zwłaszcza kreację Paula Sorvino. Jego rola nabiera dziś, po śmierci aktora w 2022 roku, dodatkowego, sentymentalnego wymiaru.
Dla społeczności LGBT Mambo Italiano jest jednak czymś więcej niż tylko kolejnym filmem w stylu Moje wielkie greckie wesele. To jedna z pierwszych tak szeroko dystrybuowanych komedii, która w lekki i przystępny sposób opowiada o procesie coming outu w konserwatywnej, imigranckiej rodzinie. Choć z dzisiejszej perspektywy można krytykować pewne stereotypy czy zachowawcze przedstawienie relacji Angela i Nino, film wciąż pozostaje ważnym głosem na temat konfliktu pokoleń i presji heteronormy. Ostatecznie historia zmierza w stronę akceptacji, nawet jeśli rodzice początkowo postrzegają homoseksualizm syna jako dziwaczną „americanità”. Dzięki temu Mambo Italiano na stałe wpisało się w kanon kina queerowego, regularnie goszcząc na festiwalach filmów LGBT na całym świecie.
i wiele wiele innych o tematyce gay i nie tylko
zapraszamy
[img]http://www.zbroiowisko.pl/images/img/LOGO_REK.jpg[/img]
jeśli ktośby był zainteresowany tym co napisałem powyzej, oto poprawny adres mailowy simpleguy_(at)_interia.pl
poprostu go kup :-)
Pięknie pokazana sytuacja homoseksualistów z włoch a do tego genialne poczucie humoru wplecione w wątki zawikłanej akcji. Film idealny na niedzielne popołudnie. Zmienia obraz myślenia heteryków na problem akceptacji homo.
Zajebisty jednym słowem :)
jeśli ktośby był zainteresowany tym co napisałem powyzej, oto poprawny adres mailowy simpleguy_(at)_interia.pl
Generalnie, żeby tak było w naszym szarym życiu, to by się nam żyło wspaniale... ach, rozmarzyłem się :-]
Polecam gorąco film !! naprawdę jest wesoły.
Ja sobie sciągnąłem z netu emulem i jest gites. Zamierzam go pokazać mamie :> bo ona reaguje jak mama głównego bohatera...