Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 27.10.2017, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Djamel

Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)

Fragment powstającej powieści, "Nirvaan"

Kiedy spotkałem Djamela, który tak szeroko i szczerze się na mój widok uśmiechał, pomyślałem, że może właśnie dostałem swoją szansę na odkupienie tamtego grzechu. Tego, że pozwoliłem Karimowi odejść. Dziś zachęcamy Was do lektury fragmentu powstającej dopiero powieści Jarosława Pietrzaka!

Następnego dnia przy śniadaniu Chantal dała mi listę informującą, kto gdzie ma być w nadchodzących dniach zakwaterowany. Mieliśmy dzisiaj obejść wszystkie pokoje i sprawdzić czego gdzie jeszcze brakuje. Obsługa wszystkich pokojów – ścielenie łóżek, wymiana pościeli co trzy dni, uzupełnianie wody w karafkach, sprzątanie łazienek, wymiana ręczników – to wszystko miały być moje zadania od jutra, czyli od przyjazdu pierwszych zakwaterowanych tu filmowców.

Po śniadaniu zrobiliśmy więc ten obchód, a ja na tej liście zapisywałem sobie przy każdym pokoju, co trzeba tam jeszcze donieść. Kiedy już wszystko obeszliśmy, zapytałem Chantal, czy jest tu gdzieś niedaleko jakiś sklep, gdzie mógłbym kupić sobie żyletki i piankę do golenia, bo już mi się praktycznie skończyły. Wyjaśniła mi, jak tam trafić, jak już wyjdę za bramę zamkowego ogrodu – droga w dół prowadziła do tego malusieńkiego miasteczka, a w nim jest supermarket. Żeby wyjść przez bramę, niech pan poprosi Djamela albo Alexandre’a, bo oni mają te bipy, które otwierają bramę. Dałabym panu jakiś, ale nie wiem, gdzie mój mąż trzyma zapasowe, a on tu przyjedzie dopiero w sobotę.

Staliśmy wtedy na korytarzu pierwszego piętra, nieopodal otwarte były drzwi na balkon wychodzący na tę stronę, gdzie wczoraj Djamel siedział przy tym drewnianym stole, czytając książkę. Chantal musiała pomyśleć o tym samym, bo natychmiast się tam skierowała i wyjrzała przez balkon. Djamel rzeczywiście i tym razem tam siedział, znowu z książką. Zawołała go i zapytała, czy by mnie nie wypuścił z posiadłości, bo potrzebuję zrobić sobie jakieś zakupy. Bien sûr, pas de problème, odpowiedział, spoglądając ku nam. Allez-y, rzuciła mi krótko Chantal.

Chwilę później szedłem więc z Djamelem tą wysypaną drobnymi kamyczkami drogą, która prowadziła do wielkiej bramy, na zewnątrz zamkowego muru. Było ciepło i bardzo słonecznie. Djamel szedł boso. Zachwyciły mnie jego stopy: były piękne, większe niż moje, ale szczupłe, ich kształt wydawał mi się jakiś taki szlachetny, każdy ich palec – były długie – był piękny, wręcz elegancki. Ja szedłem w butach, trochę nie mogłem się nadziwić, że można tak iść po tym żwirze na bosaka, jak gdyby nigdy nic, ale zamiast tego zapytałem, czy Djamel to coś znaczy po arabsku. Djamel spojrzał na mnie, śmiejąc się, a słońce rozjaśniło jeszcze te jego bursztynowe oczy. To znaczy „piękno”, odpowiedział. Nie uważasz, że to kretyńsko tak się nazywać? Jak masz na imię, chłopczyku? Piękno! Kiedy się tam śmiał, a przedzierające się przez liście słońce muskało krótkimi, złocistymi dotykami jego twarz i włosy, wydawał mi się coraz piękniejszy. I nic w tym nie widziałem kretyńskiego, wręcz przeciwnie, zauroczyło mnie, że ten zachwycający młody mężczyzna ma na imię Piękno. Chyba wtedy właśnie wszystko zostało przesądzone: ostatecznie oszalałem na jego punkcie.

*

Tego dnia nie było gości na kolacji, tylko Chantal, jej matka, Djamel, Alexandre – i Dominique, która przyjechała po południu, na wypadek, gdyby operacja filmowcy miała czasem wymagać dodatkowej pomocnej ręki. Poza tym Dominique była zapaloną kinomanką, więc pewnie też miała po prostu ochotę ich wszystkich poznać. Była siostrzenicą Michela, męża Chantal, już go poznałem u konsjerżki w Paryżu, gdy mi zaoferował tę pracę. Kolacja skończyła się szybko. Chantal i Dominique chciały iść wcześnie spać, żeby wypocząć przed ciężkim tygodniem. Dlatego Djamel i Alexandre postanowili pójść ze mną do Petit Château i zatrzymać mnie w barze przy czymś do picia.

Siedzieliśmy więc przy barze i gadaliśmy sobie. Pamiętam, że Alexandre zapytał, czy rozumiem Martine. Przyznałem się, że nie zawsze. Wyjaśnił mi, dlaczego: ona mówi z bardzo silnym lokalnym akcentem, używa regionalizmów, nawet jemu zdarzało się jej nie rozumieć. Jednak Alexandre poza tym mówił niewiele, zawsze cichy i wycofany, nawet kiedy nie miał powodu nie czuć się komfortowo. To Djamel mówił więcej, i usiadł na wprost mnie, przez bar, ja stałem dla hecy za barem, jakbym w nim pracował. Alexandre nagle wstał i powiedział, że spać mu się chce i będzie już się zbierał.

Ale Djamel został jeszcze ze mną, wziął nawet następną szklankę whisky, więc chciał zostać jeszcze całkiem długą chwilę. Przyglądałem się jego palcom obejmującym tę szklankę. Były delikatne, szczupłe, dłuższe od moich, nagle rozpaliła mnie myśl, że mogłyby mnie dotykać. Pytał mnie o różne rzeczy, o Polskę, co studiuję, o moich ulubionych filmowców. Zaczął mi mówić o swojej fascynacji Zwierciadłem Tarkowskiego, pamiętał nawet rosyjski tytuł tego filmu. Co chwilę żartował albo coś go bawiło. Co chwilę się śmiał i cały czas mi się przyglądał. Cierpliwie mnie słuchał i pomagał mi znaleźć słowa, gdy mi ich brakowało. Potrafił do mnie mówić tak, że wreszcie wszystko w tym języku rozumiałem. Nawet nieznane mi wcześniej słowa i zwroty w jego ustach stawały się jasne – przez kontekst, przez gest, który do nich dołączył, przez opisowe wyjaśnienie, które dorzucał, kiedy tylko dostrzegał, że czegoś nie zrozumiałem, a dostrzegał od razu. W końcu wstał i powiedział, żebym lepiej poszedł spać, bo nie chce być odpowiedzialny za moje zmęczenie jutro. Wyszedł, a ja poszedłem po schodach do siebie, zamknąwszy najpierw za nim na klucz drzwi Petit Château.

Czy zdołam odkupić śmiertelny grzech sprzed Sacré-Coeur?, zadawałem nocy pytanie, powtarzając sobie następnie w myślach to cudowne imię, Djamel, długo i wkoło, i układając po francusku frazy, które mogły mi pomóc mu to wyrazić. Tu te rends compte que je raffole de toi?… Ukołysany marzeniem, że się jednak na tę odwagę zbieram, i że Djamel odpowiada na to uśmiechem, błyskiem w oku i je le savais, a zaraz potem uściskiem ramion, dotykiem ust, aż wreszcie dotykiem wszystkiego – zasnąłem.

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (10)
grzesiek-kosinski agaba111 omiiku kropladeszczu dawidm1997r moonsugarine kierownik2 bisiek sezam
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (1)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Omiiku
01.11.2017 18:45 Omiiku (23) -
Zaciekawiło mnie to okropnie.
cytuj zgłoś 0 0
Jarosław Pietrzak
Autor
Jarosław Pietrzak
Wieloletni współpracownik miesięcznika "Le Monde diplomatique – edycja polska"
Autor książki "Smutki tropików. Współczesne kino Ameryki Łacińskiej jako kino polityczne" (Warszawa: Książka i Prasa, 2016) i ebooka "Notes brazylijski" dostępnego na jego stronie jaroslawpietrzak.com. Jest także stałym współpracownikiem polskiej edycji międzynarodowego miesięcznika „Le Monde diplomatique” i portalu Strajk.eu, publikował też na wielu innych łamach, w tym także Queer.pl.
jaroslawpietrzak.com
TAGIWięcej
Algieria Châtillon Dąbrowa Górnicza emigracja Fragment powieści Nirvaan Francja homoseksualizm Jarosław Pietrzak Kultura Lifestyle literatura Olivier Gourmet Paryż powieść proza queer Sabine Azéma
Powiązane
Obraz Niedziela, 23.12.2018 Kim Lee o wątkach drag queen w literaturze polskiej Obraz Czwartek, 28.03.2013 Ten drugi Nabokow, gej Obraz Piątek, 18.10.2002 Paryż: Gejowski sklep muzyczny Obraz Wtorek, 07.11.2000 Roger Peyrefitte nie żyje Obraz Środa, 02.05.2012 Ranking: poprzednicy "Zucha"
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z Czwartek, 09.07.2026 Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się