Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Niedziela, 23.12.2018, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Kim Lee o wątkach drag queen w literaturze polskiej

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

Szukając siebie

To chyba normalne, że czytając książki, chcemy tam znaleźć także coś o sobie? Ja w każdym razie cieszę się, ilekroć znajduję. Co prawda nie mam wielu powodów do radości, bo drag queens pojawiają się w polskiej prozie rzadko: są wykluczone jako osoby nieakceptowane społecznie przez swoją orientację (bo przecież to najczęściej geje), a jednocześnie bywają odrzucane również przez sporą część środowiska LGBT – jako dziwadła, freeki, postacie z piórami w dupie, niepotrzebne na Paradach, szkodzące wizerunkowi, opóźniające emancypację. Dlatego też, nawet kiedy polska literatura przełamała się i pojawiły się w niej postacie gejów, byli to najczęściej geje „ugrzecznieni”, młodzi, ładni i sympatyczni, nie łamiący społecznych norm (poza tą jedną, seksualną, o której zresztą zazwyczaj nie wspominano za dużo). Dopiero kolejny etap to pojawianie się postaci bardziej kontrowersyjnych, które mają prawo do istnienia nie dlatego, że nie różnią się od osób hetero, ale dlatego, że istnieją.

„kto wie, czy Sodomy nie zniszczył Pan z powodu
diabelskich występów ówczesnych Drag Queens…”
Edward Pasewicz „Śmierć w darkroomie”

Pierwszy raz (w sumie nie jestem pewna, może znacie wcześniejszy przypadek?) z pojęciem drag queen w polskiej prozie zetknęliśmy się w książce „Mój świat jest kobietą. Dziennik lesbijki” Magdaleny Okoniewskiej (2004, Wydawnictwo Jacek Santorski, obecnie: Czarna Owca). Pozycja ta narobiła sporo szumu, ale chyba bardziej ze względu na temat (bo prozy lesbijskiej faktycznie było wówczas jak na lekarstwo) niż poziom literacki. To raczej banalny dziennik dokumentujący zwykły świat, w tym świat lesbijek: portale internetowe, listy dyskusyjne, jakieś knajpki, książki, filmy, parady... Wszystko opisane dość banalnie i powierzchownie, bardziej pod kątem czytelnika spoza niż dla kogoś, kto w tym środowisku przebywa. Autorka dostrzega również zjawisko drag queen, ale opisuje je równie banalnie i powierzchownie jak całą resztę. Wspominając klubową zabawę i erotyczny taniec z partnerką, narratorka zauważa z przekąsem, iż większe zainteresowanie wzbudzili geje poprzebierani za kobiety, zwłaszcza jeden zrobiony na Marylin Monroe. Recenzując kultowy dragqueenowy film „Priscilla, królowa pustyni” pisze, że obraz w mistrzowski sposób ukazuje pogranicze płci, transseksualistów, transwestytów itd. Gdy w końcu nazywa drag queen po imieniu, robi błąd, pisząc drug queen (czyżby miała je za osoby uzależnione od środków psychoaktywnych?) Wspominając warszawską Paradę 2002, drag queens widzi jako element raczej szkodliwy: przyjechały też szpanerskim kabrioletem bajecznie kolorowe drug queen – na ten element parady zresztą były głównie skierowane obiektywy aparatów i kamery. Po Paradzie kupiłyśmy rano „Wyborczą”, w stołecznym dodatku (…) wzmianka o naszej paradzie. (…) na zdjęciu oczywiście drug queen, chociaż oni byli jedynie kolorowym dodatkiem, a nie najistotniejszą częścią imprezy. Pomimo powierzchownego i stereotypowego ujęcia tematu, warto docenić samo zauważenie drag queen.

Wydawać by się mogło, że nieprędko pojawi się coś lepszego, a tu niespodzianka: dwa lata później ukazuje się znakomita „Śmierć w darkroomie” Edwarda Pasewicza (2006, Wydawnictwo EMG), kryminał z autentycznymi wydarzeniami w tle. W listopadzie 2005 roku w Poznaniu policja rozpędza Marsz Równości. Igor (uczestnik marszu), zostaje przewieziony na przesłuchanie. Tego dnia w darkroomie jednej z gejowskich knajp w centrum miasta zostanie znalezione jego ciało. Brat Igora, komisarz policji Marcin Zielony, zamierza na własną rękę ustalić, co się stało.


Edward Pasewicz jest bardziej znany jako znakomity poeta, ale jego debiut prozatorski to powieść bardzo dobra. Promowana jako "pierwszy polski kryminał gejowski" znakomicie opisuje relacje we wnętrzu naszego homoseksualnego świata. Widzimy rodzinny dramat, smutek i samotność, ale także miłość. Autor unika banału i stereotypów: jego geje są do bólu prawdziwi - nudni i zajmujący, barwni i szarzy, wzruszający, czasem feminizujący, słowem – różnorodni. Mamy w powieści również homoseksualnego księdza, który, o dziwo, nie jest czarnym charakterem – to jedna z bardziej złożonych figur powieści. Słowem: solidna proza, nie pozbawiona odniesień do Wielkiej Literatury ("trza być w slipach na weselu").

Już w trzecim zdaniu kryminału policjant przesłuchujący zatrzymanych po Marszu Równości spodziewa się, że „będą mu tutaj przyprowadzać facetów z piórami w dupach”, później zaś mamy mocno rozbudowany wątek dragqueenowski. Ponieważ znaczna część akcji dzieje się w takich miejscach, jak Kino Pokusa i klub Grzechu Warte (miejsca autentyczne, obecnie Come Back, klub, gdzie występy drag queens możemy zobaczyć regularnie) wiemy już, że nie może się obyć się bez Drag Queens Show. Poznajemy DQ Marlen, DQ Gretę, DQ Milady, DQ Nadobną Pasqualinę, DQ Beatrix, nawet obsługująca bar Bufetowa potrafi założyć perukę i poprowadzić show. Drag queens najczęściej widzimy oczami homoseksualnego księdza – Eminencji („nie znosił facetów przebierających się za kobiety. O, to dopiero była ohyda przez Panem”), ale jego obserwacje i strach przed drag queens wywołują głównie efekt komiczny („kto wie, czy Sodomy nie zniszczył Pan z powodu diabelskich występów ówczesnych Drag Queens...”, „niech przybędzie, myślał, i przeprowadzi mnie przez ciemną dolinę, a wtedy podrabianych kobiet się nie ulęknę.”). Pomimo subiektywnej oceny Eminencji trzeba przyznać, że autor przedstawia środowisko drag queen z zaskakującą wnikliwością i znajomością tematu. Drag queen oczywiście występują na scenie (co Eminencja ocenia krytycznie: „okropne fałsze” „DQ Marlen wyła i wyła”), „śpiewają” typowe dragqueenowskie przeboje (Danuta Rinn – Gdzie ci mężczyźni, repertuar Lily Marlen) i generalnie są drag queenami pełną gębą – mają piękne suknie (sprowadzane nawet z Berlina), mają pończochy, błyszczyki, szminki, peruki, buty na koturnach, i przede wszystkim, zachowują się jak prawdziwe drag queens: nie chodzą lecz „paradują”, nie rozmawiają lecz „ćwierkają”, „wyginają się”, „gestykulują”, na scenie imitują wielkie gejowskie divy, poza sceną palą długie papierosy w długich pretensjonalnych lufkach, puszczając gościom w nos kółeczka dymu, przy barze podrywają chłopaków („wyglądasz, kochanie, na niezłego ogiera – zatrzepotała rzęsami Milady”), są czymś co przyciąga i odpycha zarazem. Ale nie są głupie czy puste („rozmawiały o przemocy w rodzinie, związkach na odległość, o tym, gdzie zdobyć nowe buty. Piszczały, oblizywały wargi i śmiały się głośno, po męsku.”). Mają wyobraźnię, mają fantazję godną gwiazd. Występują wchodząc na „mały podest, który dla nich natychmiast zamieni się w scenę któregoś z kasyn Las Vegas”. Opowiadają sobie miłosne podboje (DQ Milady opisująca przygodę z „jaszczurkowatym z dużym instrumentem” przebija almodovarowską Patty Diphusę).


Głównego bohatera (czyli Zielonego) obraz występującej drag queen na scenie fascynuje, przykuwa jego uwagę. To dla niego nowość. Drag queen śpiewa „I’m not a girl”, a w trakcie występu ściąga perukę, wyjmuje piersi, zrzuca buty, słowem – przeobraża się w chłopaka, co zmusza Zielonego do refleksji nad performatywnością płci i jest impulsem do refleksji nad własnym życiem.

Chociaż niektóre rzeczy świadczą o nadmiernej wyobraźni autora (przebieralnia drag queens w saunie – przecież cały makijaż spłynąłby w dekolt!), to niewątpliwie zna się on na rzeczy. W imieniu polskich drag queens – dziękuję! I zachęcam do lektury, zwłaszcza że niedawno, 21 listopada ukazało się nowe, poszerzone wydanie! O czym jeszcze się dowiemy?

W tym samym 2006 roku ukazuje się również „Poczet Królowych polskich” Marcina Szczygielskiego (2006, Wydawnictwo Latarnik) – zdecydowanie najlepsza powieść tego autora. Powieść sensacyjna, obyczajowa i historyczna, saga opowiadająca losy trzech kobiet (babka, matka i wnuczka) – kobiet silnych, samotnych, zmagających się w pojedynkę ze światem, z mocnymi wątkami LGBT na drugim planie. Na tle bohaterek (wśród nich przedwojennej królowej polskiego kina Iny Benity) autor opisuje świat polskich gejów, lesbijek, osób trans, ale także, jak się wydaje, ówczesnych drag queens (sam tytuł „Poczet królowych polskich” niekiedy był w recenzjach odczytywany jako aluzja do drag queens), tak jak wyglądał on w okresie międzywojennym. Oczywiście wówczas pojęcie drag queen nie istniało, dlatego nie może pojawić się w książce, autor wprowadza zatem postacie „lal” – czyli chłopców przebierających się za kobiety. Pokazuje ich wileński półświatek, ówczesny dragqueenowski showbiznes. Poznajemy osoby, które trudno jest dzisiaj jednoznacznie sklasyfikować: czy mamy do czynienia z trans, crossdressingiem, travesti czy „klasycznym” drag queens? W postaciach odnajdujemy jednak dragqueenowskie cechy: przerysowany wizerunek („Podmalowane cieniami oczy wydają się jeszcze większe niż w rzeczywistości, a krótkie, połyskliwe fale włosów podkreślają owal twarzy i wysokie kości policzkowe. Nie wiem, czy powiedziałabym o tej dziewczynie, że jest piękna. Ale zapewne przyglądałabym się jej długo, a na ulicy być może nawet bym się za nią odwróciła”), mężczyzn „zrobionych” na kobiety wyzwolone i wyzywające, nie zwracające uwagi na konwenanse, palące papierosy i to w sposób dragqueenowski („Zaciąga się dymem i wydmuchuje go nad naszymi głowami, unosząc podbródek”), kokietujące mężczyzn, puszczające zalotne spojrzenia. „Lale” doceniają urodę kobiecego stroju („Miałam na sobie kremową sukienkę uszytą przez Franię. Strój wydawał mi się niezwykle szykowny, tak był oceniany w Wilnie, gdzie podziwiały go wszystkie bez wyjątku lale”), biorą udział w publicznych imprezach („Przy latarni stoi Dora, trzyma za uzdę osiodłaną zebrę. Za nią Jur i Zambrzysia. Cała gromada wypomadowanych lal z Wilna.”). Szczegółowo poznajemy m. in. kuzyna Iny Benity – Alka, który po nałożeniu makijażu zamienia się w Dorę, chociaż w tym przypadku mamy do czynienia raczej z trans (zwłaszcza że Alek / Dora po wojnie zmienia płeć). Jedna z bohaterek obserwując Alka perfekcyjnie zrobionego na Dorę ma refleksję: ”widywałam w Purim mężczyzn przebranych za kobiety. Jednak widać było od razu, że są to mężczyźni, to była błazenada”. Bohaterowie poznają podziemny wileński świat mniejszości seksualnych: „miejsc w Wilnie, w których spotykali się ludzie pokroju Alka i Icka, było w Wilnie kilka, wkrótce poznałam je wszystkie. Były jeszcze lokale mniej oficjalne i zupełnie nieoficjalne.”, „Do niektórych wchodziło się na hasło, niekiedy należało wcisnąć w rękę odźwiernemu kilka groszy. Pojawiały się też pseudorewiowe efemerydy – sezonowe kabareciki (…) przyciągające gości śmiałymi występami, tanim, poślednim alkoholem i bardzo swobodną atmosferą”).

Poczet Szczygielskiego zdecydowanie warto przeczytać – znakomity język, sensacyjna fabuła, barwne postacie, wzrastające napięcie, zaskakujący przebieg zdarzeń sprawia, że te ponad pięćset stron czyta się bardzo szybko. Mimo że książka jest jednocześnie sagą, thrillerem i powieścią psychologiczną, czyta się ją lekko i przyjemnie. Jest nie tylko maksymalnie wciągająca, ale pokazująca również polskie dzieje narodowe w innym niż obowiązujące świetle (np. polscy przedwojenni oficerowie nie zawsze są tutaj bohaterami, lecz niekiedy brutalnymi gwałcicielami), no i autor odzyskuje naszą dragqueenowską historię – polskie dzieje narodowe według Szczygielskiego to nie tylko żołnierze-bohaterowie i męczeństwo, ale również właśnie drag queens, które nie spadły z nieba w końcu XX wieku!


„Tęczowy Koliber na tyłku” to autobiografia Szymona Niemca (2007, Wydawnictwo LGBT Press), jednego z najbardziej wyrazistych działaczy ruchu LGBT lat 90-tych i później. Autor przypomina klimat pierwszych kilkunastu lat ruchu LGBT po upadku PRL-u, w tym także życie klubowe (odwiedzamy kultowe Kozły, Mykonos, Paradise, Amigo, Rudawkę), tamtych działaczy – niektórych znanych do dziś, niektórych już zapomnianych, pierwsze portale internetowe, pierwsze organizacje, pisma, a także imprezy, konflikty i… drag queens. Widzimy Lady Vicky, wspaniałą, nieżyjąca już drag queen (na zdjęciu widzicie mnie w sukni podarowanej mi właśnie przez nią), która poza występami angażowała się w rodzący ruch LGBT, pomagając w organizacji pierwszych parad, kopiując po godzinach w pracy na firmowym xero pierwsze numeru Outsidera (nieistniejącego już pisma). Widzimy Lady Desdemonę, widzimy drag queens podczas show na scenie Ground Zero, Sixty-Nine, a przede wszystkim na scenie klubu Paradise, a potem jego kontynuacji – Galerii, organizowane przez Roberta Łukasika. Sam Szymon Niemiec potrafi – zarówno solo jak i z partnerem - zamienić się w drag queen i wskoczyć na scenę. Sporo miejsca poświęca samemu zjawisku: „Drag queen to dziedzina aktorstwa parodystycznego, jedna z najtrudniejszych w zawodzie aktora. (…) jest wiele drag queen które myślą inaczej. Wielu młodych gejów sądzi, że wystarczy założyć sukienkę, wypchany skarpetkami stanik, perukę i buty na szpilkach. Wielu z nich widzimy później na scenach w klubach. Gdzie usiłują rozśmieszyć publiczność (…) Jednak prawdziwych artystów łatwo rozpoznać. Ich kostiumy są zawsze idealnie dopracowane, makijaż jest robiony za pomocą profesjonalnych kosmetyków scenicznych, zaś choreografia nie budzi najmniejszej wątpliwości, że poświęcono na nią wiele godzin ćwiczeń. Podobnie rzecz ma się z doborem repertuaru. Praca artysty parodysty to ciężki kawałek chleba i tylko najlepsi w tym zawodzie zostają na scenie na dłużej”.

W „Bądź moim Bogiem”, barwnej powieści z kluczem autorstwa Remigiusza Grzeli (2007, Wydawnictwo WAB), splatają się ze sobą różne pozornie odległe historie – młody dziennikarz poszukując zaginionej Eriki, najpierw odkrywa prawdę o własnej rodzinie, a potem przyjmuje zlecenie na wywiad z gwiazdą przedwojennej piosenki, Verą (czyli w rzeczywistością Wierą Gran). Paryska kamienica w której Vera zamieszkała okazuje się miejscem, gdzie żyją obok siebie odrzucone historie – sąsiadkami Very są między innymi ostatnia sekretarka Marleny Dietrich oraz… drag queen Lola.

W tej niebanalnej powieści, utrzymanej w klimatach Almodóvara (sam autor zresztą bezpośrednio do niego nawiązuje), splatają się jak w kalejdoskopie niebanalne historie różnych osób (głównie kobiet): losów Very, Eriki, Marka, Marthy, Borysa, a także Loli, barwnej drag queen (a na drugim planie pojawiają się m. in. Nina Andrycz, Zofia Czerwińska, Anna Bojarska czy Paweł Jasienica z Zofią Obretenny), to właśnie portrety wyrazistych kobiet z przeszłością są najważniejsze. Ważną rolę odgrywa wśród nich zjawiskowa drag queen Lola (czyli Jean Paul), którego życie poznajemy dość szczegółowo. Jak twierdzi Krzysztof Tomasik, to właśnie Jean Paul vel drag queen Lola jest prawdziwym alter ego autora (cytat z recenzji Krzysztofa Tomasika: „Jean Paul to przede wszystkim uzupełnienie postaci dziennikarza, w nim skupiają się wszystkie cechy, którymi z jakiegoś powodu autor nie mógł obdarzyć pierwszoplanowej postaci. W efekcie cały Jean Paul to właściwie tylko wyparty przez głównego bohatera homoseksualizm, dlatego jest tak bardzo przesadzony, staje się właściwie jeszcze jedną divą gejowską na kartach książki.”).

Sama drag queen Lola jest wulgarna, zafascynowana Verą, w której widzi swoje odbicie, a z kolei Vera obdarza ją zaufaniem i opowiada o swoim życiu), barwna, fascynująca, tęskniąca za matką (która ją /go odrzuciła) i w pełni dragowa - występuje do typowo dragqueenowych przebojów (hity Glorii Gaynor, Tiny Turner, Madonny), zaś autor bardzo dokładnie opisuje zarówno samo Show, jak i elementy stroju, peruki, dragqueenowe ruchy, żywiołowość, reakcje klubowej publiczności. Lola w czasie jednego z występów w klubie śpiewa piosenkę Very – po polsku! do czego oczywiście jak przystało na drag queen dorabia całą historię („Lola skończyła łamiącym się głosem. Mówiła już po francusku: „Tę piosenkę śpiewała mi mama, w dalekim kraju za którym tęsknię”. Była wspaniałą oszustką”).
  • 1
  • 2
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (11)
monia7 damian1698 avalon330 walentynka-biseksualna-wbi przeor shadow-xvx kierownik2 technites radek
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Kim Lee
Autor
Kim Lee
Drag queen, performerka
Kim Lee zadebiutowała na scenie 1 listopada 2002 roku w Halloween, od tego czasu występuje w klubach w całej Polsce, popularyzując kulturę drag.
queer.pl/user/kim-lee
TAGIWięcej
autobiografia drag queen Drag queens w literaturze polskiej Edward Pasewicz historia LGBT kryminał Kultura LGBT literatura Magdalena Okoniewska Marcin Szczygielski Paryż Polska Poznań proza queer reportaż Społeczeństwo Warszawa Wilno Wydawnictwo EMG Wydawnictwo Jacek Santorski Wydawnictwo Latarnik
Powiązane
Obraz Piątek, 17.09.2021 Gwiazdy "RuPaul's Drag Race" - Katya Zamolodchikova i Trixie Mattel - planują występ w Polsce! Obraz Czwartek, 08.11.2007 zBOOKi - Felietony o książkach Obraz Czwartek, 20.10.2016 Gejów i intelektualistów łączy doświadczenie bycia w mniejszości Obraz Poniedziałek, 21.05.2012 Kasia Adamik, wyoutowani sportowcy i lesbijskie wiersze Obraz Piątek, 25.11.2011 Listopadowo-grudniowa "Replika"
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się