Dziennik w którym prawda miesza się z fikcją. To opowieść o życiu wrażliwej kobiety - jej problemach i radościach, codziennych zmaganiach i uporczywym poszukiwaniu miłości. Bohaterka "powieści" utrwala chwile na kartach swojego dziennika. Wiele widzi i czuje - w ten sposób powstaje sugestywna panorama jej wewnętrznego świata i rzeczywistości powiatowego miasta: ustawicznych kłopotów ze znalezieniem pracy, nietolerancji, zakłamania. To wnikliwe studium hermetycznego świata polskiej prowincji, gdzie wszelka inność - traktowana jest jako zagrożenie. Bohaterka powieści "ośmiela się" kochać kobiety! W tak małym mieście, to równoznaczne ze skazaniem się na istnienie poza społecznym "nawiasem" (obecność takiego "nawiasu" w kwestii wydawałoby się oczywistej jak tolerancja - zdumiewa!) Bo czy w istocie ma "nie-ludzkie" pragnienia? Czy miłość jest przestępstwem? Szuka przecież partnerek na całe życie w kobietach - dlatego, bo chce być szczęśliwa. Przeszła przez nieudane małżeństwo, ma dorosłą córkę - nikogo nie krzywdzi, po prostu chce żyć. Żyć bez zakładania masek - mieć prawo, by powiedzieć sobie: wybrałam tak - miałam do tego prawo. O tym, że wciąż jest inaczej, że nietolerancja jest na porządku dziennym - przekonują przytoczone przez autorkę fakty. O środowisku homoerotycznym, przywykliśmy myśleć, jako o przytłaczającej mniejszości, a w istocie jest tak dlatego, bo "mniejszość" musi zejść do podziemia. Jak ono w rzeczywistości jest rozległe, jak wiele do niego prowadzi dróg, z których istnienia nie zdawaliśmy sobie sprawy: kluby i knajpki branżowe, internetowe portale, listy dyskusyjne, czasopisma, książki, filmy, parady, biwaki - właśnie o tej intymnej topografii Inności świadczy Mój świat jest kobietą. Pozostaje zadać sobie pytanie, jak to się dzieje, że te wrażliwe kobiety, których pragnieniem przecież jest, by w innym człowieku odnaleźć pokrewną sobie duszę - nadal skazane są na ukrywanie swoich prawdziwych twarzy. Być może coś zmieni właśnie ta książka...
Popelnila i nawet ja usilnie na stronach lesbijskich reklamuje. Ale wyszlo to dzielo tylko jako e-book, wiec raczej zle swiadczy o sprzedazy pierwszej czesci, skoro na finansowanie drugiej juz nie bylo chetnych.
zgadzam sie
sposob pisania nie dla mnie ..ogolnie nie dla mnie:)