A rodzina?Marek: Musimy bardzo docenić naszą rodzinę, ale zastrzec, że nie zawsze było super. To, że nasze rodziny się wzruszały na uroczystości, że nasi rodzice się świetnie bawili, to długa i konsekwentna praca nasza, ale też naszych rodzin. My o nich walczyliśmy. To nie jest tak, że jeden członek rodziny rodzi się homoseksualny i on ma problem, problem ma cała rodzina, bo musi się z tym uporać. Jędrzeja rodzina była z nami od dawna, chociaż początki były trudne, drogi z moją rodziną rozeszły się dawno temu, ale z zupełnie innych powodów. Przygotowując się do całego wydarzenia mieliśmy jedno fundamentalne postanowienie: to nie może być na niby. Tu sobie żyję z partnerem, mamy wspólne mieszkanie itd., ale gdy przyjedzie nie ta ciotka co trzeba to jednym cięciem pozbywam się partnera, który staje się nagle kolegą, czy współlokatorem. Nasze rodziny musiały być z tym skonfrontowane, musiały wiedzieć, że mamy prawo do celebrowania naszego wydarzenia. My już dawno temu stwierdziliśmy, że tacy się urodziliśmy i nie mamy wolnego wyboru, mieliśmy wybór czy być porządnymi ludźmi, czy nie. Natomiast wszyscy wokół mają ten wybór, mogą z informacją o nas zrobić co chcą i od nich zależy co z nią zrobią. Nasi bliscy stanęli na wysokości zadania. Myślałem, że pęknę ze wzruszenia, gdy mój ojciec, z którym nie miałem kontaktu od trzech lat, złożył Jędrzejowi życzenia, mówiąc: synu wytrwajcie. Dodam, że na godzinę przed naszą uroczystością ojciec poszedł na Wawel pomodlić się i złożyć kwiaty na grobie Lecha i Marii Kaczyńskich. To tak w kontekście stereotypów. Oczekując akceptacji sami musimy wykazać się empatią.
Jędrzej: Dodam jeszcze, że takim ważnym symbolem dla nas było też to, że rodzice zrzekli się spadku po nas, byśmy mogli być po sobie osobami dziedziczącymi. Zaakceptowali nas, wiedząc, że chcemy mieć wobec siebie zabezpieczenie.
Marek: Prowadzimy intensywne życie rodzinne z rodziną Jędrzeja, to dla nas bardzo ważne, by relacje nie skończyły się na kurtuazjach. Traktujemy siebie na równi, odwiedzamy się wzajemnie, to scementowało nasze rodzinne więzy, które są dla nas bardzo ważne. Tym samym możemy pokazać, że u nas też rozgrywa się życie rodzinne.
Przejdźmy do kwestii prawnych… Co daje wam zmiana nazwiska?Jędrzej: Obok emocjonalnych powodów - w codziennych sytuacjach daje nam komfort. Daje nam to np., że jak przychodzi listonosz i ja się podpisuję tym samym nazwiskiem to on nie pyta. W sytuacji nagłej pokażę, że mam to samo nazwisko i nikt nie będzie pytał o co chodzi. Czasami nie chcesz się zastanawiać nad tym co sobie ktoś pomyśli, że np. w pensjonacie dwóch facetów wspólnie wynajmuje pokój.
Marek: To nie chodzi o to, by coś ukrywać, ale by nie musieć odpowiadać na niezręczne pytania. Czy ktoś parom heteroseksualnym je zadaje?
Jędrzej: Baliśmy się komplikacji w urzędzie, ale tu musimy pochwalić Urząd Stanu Cywilnego w Krakowie: było szybko, z szacunkiem, bez problemu. Urzędniczka nam bardzo pomogła.
Co jeszcze musieliście przygotować?Jędrzej: Postanowiliśmy, że w formie aktów notarialnych musimy zabezpieczyć się testamentowo, udzielić sobie pełnomocnictw do wszystkich rzeczy, które są potrzebne. Nie udało nam się jednak ugryźć kwestii podatkowych i ubezpieczenia zdrowotnego.
Marek: Myślę, że wiele par podpisuje w tajemnicy takie akty notarialne jak nasze.
Co jest w tych aktach notarialnych?Jędrzej: Zawarliśmy po trzy. Pełnomocnictwa, w których upoważniamy siebie nawzajem do wielu rzeczy: informacji medycznej, odbierania korespondencji, otwierania kont bankowych, brania kredytów, zarządzania ciałem itd. Drugi akt notarialny to testamenty. Dlaczego potrzebne są związki partnerskie? Przy okazji tworzenia aktów notarialnych musieliśmy wszystkie potencjalne i losowe przypadki stworzyć, przerobić je na wszystkie strony. Np. przewałkować motyw naszej śmierci na pięć tysięcy sposobów, zaczęliśmy ocierać się o absurd. Dużą łamigłówką było też to, żeby w przypadku naszej nagłej śmierci majątek został jednak w bliższej rodzinie – bo w końcu rodzice się go zrzekli. Zrobiliśmy to tak, że w przypadku nagłej śmierci jednego z nas majątek dostaje drugi, gdybyśmy zginęli oboje – wszystko idzie do rąk rodzeństwa, które musi się podzielić z rodzicami. Trzecia rzecz to umowa partnerska. Chodziło też o to, że wszystko o czym wspominałem do tej pory to chłodne procedury i dokumenty. Potrzebowaliśmy czegoś symbolicznego. Wszystko to, co chcieliśmy sobie powiedzieć, co było dla nas ważne, spisaliśmy w formie umowy cywilno-prawnej, w formie oświadczenia. Przygotowaliśmy umowę, została przez nas odczytana i podpisana przy gościach. W niej są wszystkie nasze emocje, nasze uczucia, ale też fragment przysięgi. Jest też apel do wszystkich organów, instytucji, żeby nie podważały naszej umowy, bo to jest nasza wola, bo żyjemy razem, prowadzimy wspólne gospodarstwo, wspólne pożycie – to jest bardzo ważne. Podpisanie umowy było takim naszym ślubem.
Marek: Potrzebowaliśmy symbolu, symbol daje wspomnienia i jest punktem oparcia w trudnych czasach, czy w razie problemów. Wszystkie te dokumenty tworzą dla nas całość: akty prawną, umowa – emocjonalną.
Ile kosztuje załatwienie takich dokumentów?Marek: Łącznie ok. 1000-1200 złotych.
Podkreślacie, że zrobiliście to też po to, by zwrócić uwagę na fakt, że potrzebujemy w Polsce związków partnerskich...Marek: My mamy to szczęście, że mamy siebie i jesteśmy silni. Nie każdy taki jest, nie każdy jest tak zdeterminowany. Prawo ma chronić ludzi, służyć ludziom, a nie działać przeciwko nim. Jesteśmy 25 lat po upadku komunizmu, podobno żyjemy w najjaśniejszych czasach od dawna. W takim razie zasada „Polak potrafi” nie powinna mieć miejsca. Tyle miesięcy musieliśmy przygotowywać wszystkie formalności, płakać zastanawiając się nad tysiącami wersji naszych śmierci, to sprawiło, że w tym czasie nie pracowaliśmy, nie pomogliśmy staruszce wnieść walizkę, nie zrobiliśmy mnóstwa rzeczy, które mogły się przysłużyć nam, bądź całemu społeczeństwu.
Jędrzej: Ktoś kto kocha inną miłością jak ja ma ochronę państwa i prawa, a ja muszę się nagłówkować? To nie jest sprawiedliwe.
Marek: Oczywiście, przeciwnicy równości małżeńskiej argumentują kwestią dzieci. Owszem, osoby homoseksualne na pewno mają więcej trudności w powiększeniu rodziny, ale to nie znaczy, że te, które ich nie mają są bezproduktywne. Mogą być np. wspaniałymi nauczycielami.
Jesteście przygotowani także na negatywny odbiór nagłośnienia waszego ślubu?Marek: Chcemy, aby przekaz od nas płynący był bardzo pozytywny, w końcu suma naszych doświadczeń jest bardzo pozytywna. Wyjątkowość tego wszystkiego polega na tym, że my paradoksalnie robimy coś bardzo tradycyjnego, a ludzie reagują na to pozytywnie.
Jędrzej: W dużej mierze pokazujemy siebie, nie robimy show dla samego show, ale pokazujemy otwarcie fragment naszego życia. Ale tacy też jesteśmy: myślimy pozytywnie, wszystko staramy się zwalczać dobrem i pozytywnym przykładem.
Marek: Co nie oznacza, że w życiu nie mamy problemów.
Mirosława Makuchowska, Kampania Przeciw Homofobii
Pamiętajmy, że nie wszystkie kwestie da się załatwić za pomocą aktów notarialnych. Z podstawowych rzeczy: wciąż pozostaje się trzecią grupą podatkową jeżeli chodzi o dziedziczenie, nie jest możliwe wspólne rozliczanie z podatków, kwestia dziedziczenia renty i emerytury, możliwość odmówienia zeznawania w procesie karnym - to są rzeczy regulowane ustawowo. Nie jest możliwe zalegalizowanie pobytu w Polsce partnera pochodzącego z krajów spoza Unii Europejskiej oraz oczywiście ubezpieczenie zdrowotne. Pamiętajmy też o tym, że akty notarialne a praktyka są całkowicie różne, zwłaszcza jeżeli nie ma się aktów przy sobie, a trafi się do szpitala. Mieliśmy przypadki takie, że nawet gdy ktoś trafił do szpitala przytomny, upoważnił swojego partnera czy partnerkę do informacji medycznej, szpital wiedząc, że chodzi o parę jednopłciową, złośliwie odmawiał.
Geje nie potrzebują związków uregulowanych prawnie, bo mogą iść do notariusza itp. Ja w takich momentach pytam heteryków po co się hajtają, skoro mogą iść do notariusza ;)