Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 15.11.2007 00:00

Książki - Bądź moim Bogiem

Podziel się Tweetnij Skomentuj (4)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (4)

Bardzo gejowska powieść Remigiusza Grzeli

Jak na polskie warunki wyjątkowo dużo ukazało się ostatnio książek w których tematyka homoseksualna odgrywa znacząca rolę. W powodzi pisarzy (les-pisarki niestety milczą), którzy nie mają obiekcji przed wliczaniem ich dzieł do nurtu literatury gejowskiej, łatwo przeoczyć pozycje, które są często bardzo branżowe, ale w promocji ten wątek nie zostaje w żaden sposób podjęty. Znakomitym tego przykładem jest nowa powieść Remigiusza Grzeli. "Bądź moim Bogiem", bo o niej mowa, z pewnych względów należy do najciekawszych pozycji jakie ukazały się ostatnio na polskim rynku.

- Krzysztof Tomasik -

Jak na polskie warunki wyjątkowo dużo ukazało się ostatnio książek w których tematyka homoseksualna odgrywa znacząca rolę. W powodzi pisarzy (les-pisarki niestety milczą), którzy nie mają obiekcji przed wliczaniem ich dzieł do nurtu literatury gejowskiej, łatwo przeoczyć pozycje, które są często bardzo branżowe, ale w promocji ten wątek nie zostaje w żaden sposób podjęty. Znakomitym tego przykładem jest nowa powieść Remigiusza Grzeli . "Bądź moim Bogiem", bo o niej mowa, z pewnych względów należy do najciekawszych pozycji jakie ukazały się ostatnio na polskim rynku.

Akcja powieści zaczyna się w momencie, gdy główny bohater będący jednocześnie narratorem spostrzega w metrze interesującą kobietę: "Ma około sześćdziesiątki, ale jest atrakcyjną, a w każdym razie rasową kobietą, która ma własny styl. Połączenie elegancji z młodzieńczym luzem. [..] Falujące czarne włosy spływają jej z ramiona. Szykowna oprawka okularów dodaje charakteru." Szybko bohater przypomina sobie, że jest to osoba, której zdjęcie znajdowało się w rodzinnym archiwum: "Znalazłem fotografię. Właściwie czarno-biały fotos. Erika mogłaby konkurować tylko z Marleną Dietrich. Jest na nim taka... wyrazista. Ostra. Trzyma w palcach papierosa. Dym unosi się... Erika ma w spojrzeniu błysk brzytwy." Nietrudno zgadnąć, że z kobietą wiąże się pewna tajemnica, której rozwikłanie stanie się jednym z motywów książki.

Drugi temat to historia przedwojennej pieśniarki Very, którą główny bohater - młody dziennikarz postanawia odnaleźć i przeprowadzić z nią wywiad: "Mówiono, że jest żydowską Matą Hari, że współpracowała z gestapo. Dziś kompletnie zapomniana. Odnalazłem jej paryski adres. Chciałem zrobić dokładny research na jej temat, ale okazało się to prawie niemożliwe. W wycinkach niewiele znalazłem. Tylko powtarzaną legendę, że była żydowską piosenkarką w getcie i donosiła na koleżanki. No i że przed wojną była świetnie zapowiadającą się artystką. Jej piosenki często nadawano w radiu. Wydała kilka płyt. Była znana."

Oczywiście obie te historie w finale zostaną połączone, a dotrzeć do Very musi się udać, choć nie obejdzie się bez przeszkód i (umiarkowanych) zwrotów akcji. Trzeba jednak zaznaczyć, że to nie perypetie bohaterów są w książce najważniejsze. Wszystko jest tu właściwie pretekstem dla zaprezentowania kolejnych fascynujących kobiet, które pojawiają się jak w kalejdoskopie, na dłużej lub krócej. Często niewiele wnoszą do akcji, ale autor nigdy nie odmawia sobie przyjemności opisania kolejnej wyrazistej kobiety. Pojawiają się więc fascynujące bohaterki, intrygujące piosenkarki i aktorki, poetki czy byłe żony pisarzy. Wszystkie są w dojrzałym wieku, co wydaje się zresztą zrozumiałe, bo każda posiada niebanalny życiorys, pełen wzlotów i upadków. Krótko mówiąc poza innym atutami każda z tych kobiet ma też przeszłość.

Jednym z pomysłów autora na powieść było zatarcie granicy między prawdą a fikcją. Stąd główny bohater w dużej mierze przypomina samego Grzelę, to młody dziennikarz specjalizujący się w przeprowadzaniu wywiadów, biografia Very została zainspirowana historią Wiery Gran, a poza tym w epizodach pojawiają się pod własnym nazwiskiem osoby publicznie znane: Nina Andrycz, Zofia Czerwińska, Marlena Dietrich, Anna Bojarska, Anna Prucnal. Książka Grzeli na czwartej stronie okładki jest określona jako "intrygująca powieść z kluczem". Trzeba przyznać, że to bardzo dobre określenie, nie chodzi jednak o banalne rozszyfrowanie kto kryje się pod takim czy innym nazwiskiem danej postaci, ale pewną prawdę na temat głównego bohatera, którą z niewiadomych powodów próbuje się ukryć. A gdy nie wiadomo o co chodzi, bardzo często chodzi o homoseksualizm.

Pomysł, że główny bohater jest gejem nasuwa się od razu. Jako narrator początkowo nic nie wspomina o swojej prywatności, z czasem można odnieść wrażenie, że jej prostu nie ma, jego jedyna bliska osoba występująca w powieści to najlepsza przyjaciółka Agata. Taka sytuacja musi budzić pytania, otrzymujemy więc zgrabne wyjaśnienie: "A jak było ze mną? Kiedy zacząłem udawać zajętego, żeby nie dopuścić do siebie prawdy? Kiedy zacząłem tak bardzo się obcymi historiami, żeby nie mieć czasu na własne? Coś zgubiłem?" (str. 81, podkreślenia - K.T.). Po raz pierwszy kwestia życia intymnego pojawia się dość późno, na stronie 78 można przeczytać: "Odkąd pamiętam, czułem, że wszystko jest sztuczne, udawane. Każdy mój związek podszyty był nieprawdą i do niczego nie prowadził. Przez to, że mój dom był zimny, miałem problem z bliskością, z okazywaniem emocji." (podkreślenia - K.T.). To wyznanie wydaje się bardzo znamienne. Po pierwsze jest bardzo ogólne, więcej zaciemnia niż wyjaśnia, po drugie nie zostaje skonkretyzowane z osobami jakiej płci te związki się tworzy, co jest odwiecznym sposobem gejów i lesbijek ukrywania się. Po trzecie wreszcie, oba przytoczone fragmenty zawierają zdania, które można potraktować jak opis życia osób homoseksualnych zmuszonych udawać przed sobą i światem, że są kimś innym.

Rozstrzygający w sprawie homoseksualizmu dziennikarza wydaje się jednak nie jego enigmatyczne milczenie na temat swojego życia prywatnego, ale swoista gejowska wrażliwość, którą prezentuje od pierwszych stron książki. Nie myślę tu nawet o przywoływanych przy różnych okazjach nazwiskach takich jak: Cocteau, Genet, Rimbaud czy Almodovar, ale przede wszystkim uwielbieniu dla tych wszystkich niezwykłych i "rasowych" kobiet z przeszłością. Ucieleśniają one bowiem idealnie typ divy gejowskiej, a więc specyficzny rodzaj artystki uwielbianej przez homoseksualistów. Jedną ze sztandarowych div była zresztą Marlena Dietrich, której duch unosi się w powieści od początku, a potem staje się wręcz jedną z postaci. Bohater do nich wszystkich ma stosunek bardzo osobisty, a jednocześnie kompletnie aseksualny, co staje się zrozumiałe dopiero, gdy uświadomimy sobie, że mamy do czynienia z gejem.

I gdy wszystko wydaje się jasne i zrozumiałe, nagle z głównego bohatera zaczyna się robić heteryka. W czasie rozmowy z terapeutą pada znamienne pytanie: "- Czy związki z kobietami były długotrwałe?" i odpowiedź: "Nie, nie były! Uciekałem zawsze, kiedy wydawało mi się, że sprawy mogą zajść za daleko. Starałem się pokazać z jak najgorszej strony." (str. 84). Należy jednak zwrócić uwagę, że tylko w pytaniu pojawia się konkretyzacja płci, w odpowiedzi konsekwentnie kontynuuje się podjęty wcześniej sposób mówienia o życiu intymnym, który można interpretować w różny sposób, także jako wyznanie geja, który z powodu presji społecznej wbrew sobie angażował się w związki z kobietami.

Wreszcie fałszująca kropka nad "i" zostaje postawiona, kiedy dziennikarz podczas pobytu w Paryżu idzie do kina porno: "Wyszedłem po kwadransie i już sprzed wejścia przechwyciła mnie anorektyczna dziewczyna. Wyglądała, jakby zatrzasnęła się w solarium. Spytała, co lubię. Odpowiedziałem. Po chwili znaleźliśmy się na zapleczu, a ona dobierała się do mojego rozporka. Patty Diphusa, bohaterka filmów Almodóvara, skwitowałaby, że to jednak smutna historia. Wyszedłem z poczuciem kaca moralnego. Mogłem poderwać sobie dziewczynę w knajpie, w barze, w dyskotece. Wylądowałem w kinie porno, na nędznym seansie i skończyłem szybkim, zbyt drogim (zważywszy na jakość) seksem na zapleczu. W ciemnym, brudnym pomieszczeniu, które miało jedno maleńkie okno wychodzące na równie mroczny korytarz. Może chciałem zejść tam? Do piwnicy? Czy coś chciałem udowodnić? Oczywiście wyszedłem z przekonaniem, że już nigdy tam nie wrócę." (podkreślenia - K.T., str. 163-164). Przytoczyłem scenę niemal w całości, gdyż to jedyny moment świadczący, że główny bohater ma w ogóle potrzeby seksualna i w jakiś sposób próbuje je realizować. Ewidentnie jednak nie jest na swoim miejscu jako klient prostytutki. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że w tym wszystkim jest także mało wiarygodny, jakoś ciągle trudno uwierzyć w heteryka, który podczas seksu z prostytutką zastanawia się w jaki sposób taką sytuację skomentowałaby bohaterka Almodóvara.

Pojawić się musi oczywiście pytanie na ile autor zdawał sobie sprawę jaki przekaz płynie z jego debiutanckiej powieści. Wszystko wskazuje na to, że był tego świadomy od samego początku, ale dopiero w pewnym momencie zaczął robić wiele by temu zaprzeczać. Tym należy tłumaczyć najmniej przekonywujący moment książki, kiedy najlepsza przyjaciółka Agata została przerobiona na... dziewczynę głównego bohatera. Sposób "przerabiania" został zapoczątkowany w taki sposób: "Nigdy nie wylądowaliśmy w łóżku, mimo że - jak mówią - przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest niemożliwa. Mimo że - jak mówią - przyjaźń też prędzej czy później prowadzi do łóżka. Odkąd pamiętam, była dla mnie raczej siostrą. Chcąc czegoś więcej, musiałbym myśleć o kazirodczym związku. Nagle poczułem, że mi jej brakuje." (str. 214). Do końca nie dostajemy jednak wyjaśnienia w jakim celu bohater związuje się z najbliższą przyjaciółką skoro ich bliska relacja mogłaby trwać nadal, a w wybuch nagłej namiętności do mentalnej siostry jakoś trudno uwierzyć, nie ma zresztą o tym mowy.

Wprowadzenie "dziewczyny" nie jest zresztą jedynym sposobem jaki stosuje Grzela by przekonać czytelników i czytelniczki o heteroseksualizmie dziennikarza. Niebagatelną rolę ma do spełnienia także Jean Paul, gej prosto z Paryża, który wieczorami wciela się w zjawiskową drag queen Lolę. Chociaż to postać drugoplanowa dowiadujemy się o nim całkiem sporo, opisana została nawet jego inicjacja seksualna: "kiedy miał czternaście lat, zawołał go młody rolnik przygłup. Mrugał do niego. Patrzył mu w oczy. Jean Paul nie wiedział, co się z nim dzieje. Nie umiał zapanować nad emocjami. Nie chciał ze sobą walczyć. Czuł, że musi za nim pójść. Czuł, że to coś zakazanego. I czuł, że musi to zrobić. Prawie kręciło mu się w głowie. Bał się. Chciał. Strach mieszał się z pożądaniem. Chciał podejść do rolnika i złapać go za krocze, napięte teraz tak, że Jean Paul mógłby zemdleć od samego tylko widoku. Nie wie, skąd chęć złapania za krocze. Taki nakaz. Musisz to zrobić. Musisz uwolnić się od strachu. Poszedł. Rolnik wiedział, po co go woła. Obserwował chłopca wcześniej. Umiał wyczuć. Jean Paul stanął przed nim. Zrobiło mu się sucho w ustach. Wtedy stał się mężczyzną. Tak o tym do dzisiaj myśli. Wtedy stał się sobą."

Tak szczegółowe opisywanie scen z życia francuskiego geja może budzić zdumienie (tym bardziej, że tak niewiele dowiadujemy się o doświadczeniach seksualnych głównego bohatera), ale tylko do czasu, gdy zdamy sobie sprawę, że Jean Paul to przede wszystkim uzupełnienie postaci dziennikarza, w nim skupiają się wszystkie cechy, którymi z jakiegoś powodu autor nie mógł obdarzyć pierwszoplanowej postaci. W efekcie cały Jean Paul to właściwie tylko wyparty przez głównego bohatera homoseksualizm, dlatego jest tak bardzo przesadzony, staje się właściwie jeszcze jedną divą gejowską na kartach książki. Na tym się zresztą nie kończy, autor chcąc oddalić "podejrzenia" w stosunku do głównego bohatera, robi w finale homoseksualistę nawet z jego ojca.

Mogę tylko przypuszczać dlaczego Remigiusz Grzela wbrew prawdopodobieństwu postanowił zrobić z dziennikarza heteroseksualistę. Gdyby się na to nie zdecydował jego debiutancka powieść byłaby pierwszym w Polsce literackim świadectwem pewnego rodzaju wrażliwości gejowskiej, a jednocześnie niespotykanym ciągle hołdem dla div, tak się jednak nie stało. Całe szczęście, że książka pisana jest w pierwszej osobie, dzięki temu można ją potraktować jako jeszcze jeden zapis kamuflażu, sposobu w jaki w Polsce ukrywa się homoseksualizm, panicznie oddalając "oskarżenia" i przenosząc je na innych. I wtedy rodzi się kolejne pytanie: czy narrator ukrywa swoją orientację seksualną tylko przed nami czy także przed sobą?

Remigiusz Grzela: "Bądź moim Bogiem", W.A.B. 2007, str. 269.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (4)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
15.12.2007 10:36 lilith89
wszystko opiera się na tym że każdy ma prawo do wyrażania własnego zdania, a ty po prostu rzucasz się na innych. Jak dużo twoja wypowiedź miała wspólnego z artykułem? nic. Artykuł jak najbardziej zachęca do przeczytania książki... zobaczymy co dalej, czy naprawdę jest taka dobra...
cytuj zgłoś 0 0
ptasiek
10.12.2007 13:35 ptasiek (36)
Madry i refleksyjny artykul. Wybiega poza ramy recenzji. Dobre pytania.
Przeczytalem "Boga" i musze przyznac, ze podobal sie w pierwszej polowie. Uciekanie narratora/autora od etykiety 'gejowski' zbyt irytowalo. Ksiazka swietnie wpisuje sie w nurt polskiej 'literatury dyskrecji'. Poboal mi sie jednak jezyk Grzeli - dosc hm... meski.

cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.11.2007 22:03 Bartek
Do Pit(e?)ka!!!
A kto ci, durniu, każe cokolwiek znosić? Jeżeli coś mi się nie podoba, to po prostu nie czytam!
Książkę Grzeli przeczytałem z dużym zainteresowaniem, a przy okazji odkryłem piękny głos Wiery Gran. Blog pana Grzeli prowokuje do czytania coraz to innych książek, jest swoistym rodzajem recenzji, pisanych z dużą kulturą, o czym te jakieś Pit(e?)ki nie mają bladego pojęcia.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
15.11.2007 22:58 Pitek
Ksiazka, tak jak i slynny blog autora, w którym znad filizanki wonnej kawy samozadawala sie wymienianiem tytulow ksiazek spektakli i filmow - pretensjonalna, pelna truizmow i oklepanych frazesow, piski pensjonarki. Mdla. Grzela - do Fantomu, bo to sie robi nie do zniesienia!
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
Bądź moim Bogiem diva drag queen kamuflaż Krzysztof Tomasik książka Kultura literatura Paryż Polska powieść recenzja Remigiusz Grzela Społeczeństwo W.A.B. Wiera Gran
Powiązane
Obraz Piątek, 28.03.2008 Nowości wydawnicze: Excentrycy Obraz Czwartek, 05.01.2012 Otwarcie się na Innego Obraz Środa, 31.08.2016 Wakacyjne (gejowskie) czytadła Obraz Wtorek, 13.03.2012 Wywiady IS: Marcin Szczygielski Obraz Czwartek, 04.02.2010 Między słowami i Babami
Inne tematy
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się