Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 04.02.2010 00:00

Między słowami i Babami

Podziel się Tweetnij Skomentuj (7)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (7)

"Moja Les" Zofii Staniszewskiej

Wiele osób uważa, że polska literatura lesbijska ma się dobrze, istnieje grono pisarek znanych, rozpoznawanych, które "wyjście z szafy", zwłaszcza literackie, mają już dawno za sobą (o czym pisał na Innej Stronie ostatnio Krzysztof Tomasik).

Wiele osób uważa, że polska literatura lesbijska ma się dobrze, istnieje grono pisarek znanych, rozpoznawanych, które "wyjście z szafy", zwłaszcza literackie, mają już dawno za sobą (o czym pisał na Innej Stronie ostatnio Krzysztof Tomasik). Zawsze jest jednak druga strona medalu, w tym przypadku jest nią brak babskich "czytadeł" lesbijskich, opowieści pozbawionych lesbijskiej martyrologii i metafizycznej dwuznaczności. Jakiś czas temu pojawiła sie na naszym rynku książeczka Anny Arendt "Życie rodzinne świstaka", która miała dać początek serii 3L ? Lekkiej Literatury dla Lesbijek. Romansidło z kobietami na pierwszym planie zostało ciepło przyjęte przez czytelniczki, co świadczy o tym, że faktycznie jest zapotrzebowanie na taką literaturę. Czy "Mojej les" Zofii Staniszewskiej uda się przetrzeć szlak innym pisarkom? Zobaczymy. Sama pisarka tak mówi o swojej książce: "Podjęłam próbę napisania pierwszej polskiej les story (gej story ma się dobrze), w której wydobywam ze społecznego i literackiego niebytu postać kobiety zakochanej w kobiecie. Nie miałam jednak ambicji opisania i zdiagnozowania środowiska kobiet homoseksualnych w Polsce ? skupiłam się na dwóch kobietach i ich wzajemnych, niepowtarzalnych relacjach."

Główne bohaterki "Mojej les", Dorotka i Miłka, to młode kobiety, na swój sposób uporządkowane, szczęśliwe, wspólnie wychowujące dzieci Miłki z jej poprzedniego małżeństwa i starające się o kolejne (metodą inseminacji). Pogodzone ze sobą, ze swoją tożsamością, światem zewnętrznym, kłócące i kochające się namiętnie "homiczki" i "sarenki". Otoczone całym przeglądem charakterów, od Igi Inkrustowanej ? lesbijskiej feministki, Lupki Tosi ? ofiary przemocy domowej i alkoholu, Kasi Organizatorki ? kobiety, która się spełnia w proszku do prania i "w solarium i w gabinecie odnajduje zagubione poczucie tożsamości", Baby na Wysokościach, po homofobów, duchownych, alterglobalistów, ludzi szczęśliwych i nieszczęśliwych, ale nigdy złych. A jednak coś czasem zgrzyta w tym kolorowym świecie. Każdy związek, nawet ten z pozoru najbardziej szczęśliwy, ma swoje dobre i złe chwile, i nie jest ważne czy jest homoseksualny czy nie. Banały? Staniszewska często stąpa po cienkim lodzie wyidealizowanego świata, który sama stworzyła, ale czyż nie tego wymagamy od love story? "Moja les" jest także bardzo ukontekstowiona w odniesieniu do miejsca i czasu. Pisarka pokazuje nam Poznań z kartograficzną dokładnością - każdy mieszkaniec Poznania od razu pozna charakterystyczne ulice, budynki. Do tego w tle wszystkim znane z gazet wydarzenia, osoby, wytwory kultury, zagadnienia, które stają się pretekstem do snucia czasem publicystycznych wręcz rozważań. Mamy zatem i manify, i historię 14-letniej Renatki, której odmówiono aborcji, i molestowanie w szkole przez heteroseksualnego nauczyciela, i skrótowy przegląd ważniejszych zagadnień LGBT, i swoisty product placement o braku lesbijskich książek i filmów, w związku z czym Dorotka dochodzi do wniosku, że "czasu kulturalnie spędzić nie mogę zgodnie ze swoją orientacją i ze swoją dziewczyną". Zatem jest i wesoło, i refleksyjnie, stereotypowo, ale momentami i odważnie. Dlatego "Moja Les" Zofii Staniszewszskiej z początku jest przyjemnym i pozytywnym "czytadłem", z miłością na pierwszym planie, z codziennym życiem w Polsce na drugim. Kolorowi, zarysowani jednak grubą kreską bohaterowie, znane każdemu obrazki z życia codziennego w polskim mieście, specyficzny humor, sprawiają, że książka Staniszewskiej jest świetną pozycją do czytania w tramwaju, do poduszki, czy po prostu podczas weekendowego wypadu. Pierwsze wrażenie może być jednak czasem mylne. W miarę rozwoju wydarzeń lekkie czytadło zamienia się momentami w oniryczną opowieść o wzlotach i upadkach, życiu i śmierci, miłości i samotności, staje sie krótkim przeglądem zagadnień współczesnego świata, od konsumpcjonizmu, po alterglobalizm, popkulturę. Tylko po co?


Mam wrażenie, że wśród wielości wątków, postaci, wydarzeń, zamieszkał chaos, który - parafrazując styl Staniszewskiej - niedosyt w czytanie wprowadził. I to właśnie odróżnia "Moją les" od przeciętnego czytadła - język, który wciąga nas w kobiecy świat Dorotki i Miłki. Nafaszerowany potocyzmami, neologizmami, inwersjami, stylizacjami mitologiczno-biblijnymi, czasem męczący, a czasem wręcz ratujący książkę Staniszewskiej. Czytelniczki z pewnością docenią zmysłową, choć momentami dosłowną erotykę. Mnie najbardziej poruszyły i zapadły w pamięć wszystkie rozmowy głównej bohaterki z Babą na Wysokościach, Panią czasu i Jedyną, Matką na niebosach, bardzo sprawnie napisane i refleksyjne, stylizacyjnie przywodzące mi na myśl "Annę Inn w grobowcach świata" Olgi Tokarczuk.

Dobrze że takie książki powstają, chociażby ze względu na pokazanie czytelnikom, że "homiczki" i "sarenki" kochają, kłócą się, cieszą, smucą i pragną jak wszyscy. I żyją tuż obok.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (53)
zbok imspongebob tuevekkia kaardamon panna-pomiedzy sabathini daneczka69 margottt kwancik nio
Nie podoba mi się (5)
aaricia -blisss bejata610 czerwony-krokodyl-nr-3
Komentarze (7)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
01.12.2011 22:55 eclipseofmoon
Czytałam - również polecam :)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.02.2010 14:07 klaudia-dusia
Polecam również "Klaudyna" Colette
Książka naprawdę rewelacyjna:)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
15.02.2010 17:04 klaudia-dusia
Ewy Schilling.Dla mnie doskonała.
Głupiec, Lustro.
Niestety nigdzie nie mogę znaleźć Akacji:(
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.02.2010 22:10 shameyourself
"Homiczki" wiem, ale... "sarenki"?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.02.2010 16:39 nnn
ruduald. nie autor, lecz autorka.
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
05.02.2010 10:42 ruduald
No to już mnie nie zaskoczy ;/ autor tekstu wszystko zdradził.
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
04.02.2010 20:27 zdziwiona
"Podjęłam próbę napisania pierwszej polskiej les story (gej story ma się dobrze), w której wydobywam ze społecznego i literackiego niebytu postać kobiety zakochanej w kobiecie." Ha dobre sobie? A o książkach Ewy Schilling panie nie słyszały? Najwyraźniej nie. Wielka szkoda. Poza własnym nosem warto czasem zobaczyć coś więcej.
cytuj zgłoś 1 1
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
czytadło książka les lesbijka lesbijki moja les recenzja zofia staniszewska
Powiązane
Obraz Wtorek, 24.08.2021 "Jestem lesbijką" w polskim kinie. Recenzja filmu "Czarna owca", który odczarowuje słowo na "l" Obraz Środa, 11.03.2026 „Bagno" Patryka Chilewicza - twórca Vogule Poland napisał powieść o własnym dnie Obraz Sobota, 28.10.2023 “Silver Haze”: o dwóch takich, co bały się bliskości [RECENZJA] Obraz Piątek, 30.06.2023 "Drive-Away Dolls": lesbijska komedia kryminalna w reżyserii genialnego Ethana Coena. Obraz Czwartek, 27.10.2022 Pokorne córy Chinatown, wyzwolone kobiety Ameryki
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności