Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 26.01.2006, Aktualizacja: Piątek, 19.08.2016

Wielcy i niezapomniani: Jerzy Andrzejewski

Podziel się Tweetnij Skomentuj (12)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (12)

Pisarz potencjalnie emancypacyjny

Jerzy Andrzejewski, obok Jarosława Iwaszkiewicza, jest polskim pisarzem chyba najsilniej utożsamianym z homoseksualizmem. Może się to wydawać zaskakujące, bo obaj mieli żony i dzieci, decydująca okazała się więc twórczość (jeszcze w latach 90. "Miazga" była dla wielu gejów lekturą kultową) i biografia. W obu przypadkach życie prywatne, a szczególnie jego homoseksualna część nie doczekało się opracowania, wiedza o nim funkcjonuje jednak we fragmentach w licznych wspomnieniach i listach, tak samego zainteresowanego, jak jego znajomych.

Jerzy Andrzejewski urodził się w 1909 roku w Warszawie. Przed wojną zdążył wydać jedną powieść "Ład serca" (1938) i zbiór opowiadań "Drogi nieuniknione" (1936), był zresztą wówczas uważany za nadzieję literatury katolickiej. W czasie okupacji działał w konspiracyjnym życiu kulturalnym, był pełnomocnikiem Delegatury Rządu RP do opieki nad literatami. Po wyzwoleniu stał się piewcą nowego systemu, pewien okres spędził w Krakowie i Szczecinie. W latach 1952-57 poseł na Sejm PRL, jednocześnie wraz z wydaniem "Popiołu i diamentu" (1948) jego pozycja literacka stała się niekwestionowana. Powieść doczekała się głośnej ekranizacji Andrzeja Wajdy (1958). W 1967 roku Wajda przeniósł na ekran także "Bramy raju", a po latach opowiadanie "Wielki tydzień" (1995).

Późniejszy autor "Miazgi" był jednym z pierwszych beneficjentów systemu, którzy zaczęli odchodzić od PZPR, w 1957 roku po zakazie wydawania pisma "Europa" na znak protestu wystąpił z partii. Siedem lat później podpisał "List 34" wystosowany w obronie wolności słowa, a w 1968 roku protestował przeciwko agresji państw Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Wszystko to sprawiło, że dla opozycji antykomunistycznej lat 70. stał się wielkim autorytetem, był zresztą współzałożycielem Komitetu Obrony Robotników. Wówczas to władze postanowiły go skompromitować w sposób zupełnie do tej pory niespotykany, tak na bieżąco pisał o tym w swoim "Dzienniku" Stefan Kisielewski: "kolportowany jest rzekomy list Jerzego Andrzejewskiego, nawołujący do równouprawnienia homoseksualizmu i wprowadzenia małżeństw między mężczyznami. Oczywista bujda, mająca na celu skompromitowanie Jerzego (dzwonił nawet do mnie), którego listy do robotników kolportowane były na uniwersytecie i który stał się ostatnio bardzo popularny." (23.X.1976).

To tylko jeden z wielu przykładów w jaki sposób homoseksualizm zaważył u Andrzejewskiego nie tylko na twórczości, ale także wizerunku publicznym. Niestety wiekszość tego typu wydarzeń nie została w żaden sposób opracowana, niewiele o nich wiadomo, podobnie jest z życiem prywatnym pisarza. Może trudno w to uwierzyć, ale tajemnicą owiane jest nawet jego pierwsze małżeństwo z Noną Barbarą Siekierzyńską zawarte w 1934 roku, nie mówiąc już o młodzieńczych miłościach czy związkach z mężczyznami. Szczególnie ważna wydaje się postać Eugeniusza Biernackiego - jak pisze Anna Synoradzka, biografka Andrzejewskiego - wiernego towarzysza pisarza przez cała lata 30., związana z nim była także zaginiona, "śmiała autobiograficznie" powieść "Noc". Na jej publikację nie wyraził zgody Stanisław Piasecki, wówczas pracodawca Andrzejewskiego, który bał się skandalu. Nie trzeba długo zgadywać, że tym co szczególnie w "Nocy" musiało oburzać był właśnie homoseksualizm, prawdopodobnie wyrażony dość otwarcie, sam Andrzejewski wspominał po latach: "Tak bardzo mi wówczas zależało na ujawnieniu siebie".

Utrzymywał, że miłością życia był Krzysztof Kamil Baczyński, którego poznał jesienią 1941 roku, a jego fotografię trzymał do końca, wspominał to m.in. Janusz Głowacki: "u Jerzego na półce z książkami stało zdjęcie pięknego chłopca z jasnymi falującymi włosami. (...) chłopak ze zdjęcia był piękny naprawdę i to był Krzysztof Kamil Baczyński. A Jerzy był nim naprawdę zafascynowany, i ile razy się w kimś mniej lub bardziej przelotnie zachwycił, odkrywał w nim fizyczne podobieństwo do Baczyńskiego. Pięknego poetę przypominał mu i Hłasko, i Skolimowski, Krzyś Mętrak i Szczerbaty Bolek z Targowej i pisarz Andrzej Pastuszek".

Na ile była to ważna dla Andrzejewskiego sprawa może wyjaśnić notka z "Dziennika Literackiego": "kiedy dotarła do mnie wbrew już nieomal niedorzecznym nadziejom ostatecznie wiarygodna wiadomość, że Krzysztof był zginął - i moja matka w obozie Ravensbrück także - przyrzekłem samemu sobie, że nigdy umarłemu i umarłej wspomnień, które mogłyby posiadać charakter osobisty, nie poświęcę. Dotrzymałem przyrzeczenia." A jednak Baczyński przewija się dość regularnie w listach i wspomnieniach, innym razem Andrzejewski pisał: "O Krzysztofie nie myślę prawie wcale. Jego śmierć jest jeszcze jakby poza mną. Nie był to przecież jedyny człowiek, ktorego kochałem. (...) Śmierć Krzysztofa to wspomnienie, kórych wolę nie dotykać, nie wnikać w nie. Odpycham też od siebie jego twarz, ruchy, uśmiech, wolę nie wywoływać jego głosu i różnych chwil, spotkań, rozmów. Jedna taka chwila ożywienia - wskrzesza inne." W 1981 roku pisarz planował stworzenie książki, która w efekcie nie powstała. Miała być poświęcona nieżyjacym już wówczas najbliższym: matce, żonie, Hłasce, Iwaszkiewiczowi, Stefanowi Otwinowskiemu, Stanisławowi Piętakowi, Stefanowi Napierskiemu i właśnie Baczyńskiemu.

"Uczucie do Baczyńskiego było preludium do tego, co dwanaście lat później Andrzejewski czuł do Marka Hłaski." - uważa Barbara Stanisławczyk, biografka Hłaski. Tak połowę lat 50. w życiu autora "Miazgi" opisywała w swoich wspomnieniach Irena Szymańska: "Główną sprawą staje się teraz miłość - gorąca, burzliwa, nieufna miłość do Marka Hłaski. Ośrodkiem jego myśli, depresji, smutków, niepokojów jest nagłe znikanie Marka, ale jeszcze ważniejsze jest przygnębienie, jakie w związku z tym Jerzy sam przeżywa. Nęka go lęk przed utratą zaufania, utratą wiary w całość miłości". Wielokrotnie próbuje unormować sytuację z Markiem, w jednym z listów pisze do niego: "Chciałbym mimo wszystko, żebyś sobie raz nareszcie uczciwie określił swój stosunek do mnie. Myślę, że i mnie się to należy i mam prawo tego od Ciebie żądać. Chcę jasnej sytuacji, a nie krętactw i niespodzianek (...) Znasz mnie, wiesz, czego chcę ja: wiesz, jaki jestem, mój stosunek do Ciebie jest chyba aż nadto jasny. Chcę, żeby Twój był też jasny."

Jednocześnie przez cały ten czas Andrzejewski był w związku małżeńskim. Z żoną Marią Abgarowicz poznał się w czasie wojny, razem zamieszkali w 1942 roku, rok później na świat przyszedł ich syn - Marcin. Oficjalnie pobrali się w styczniu 1946 roku, a w listopadzie doczekali kolejnego dziecka - córki Agnieszki. Małżeństwo Andrzejewskich, niemal trzydziestoletnie, wymaga zresztą osobnego tekstu. Nie można jednak przy okazji nie wspomnieć o alkoholizmie pisarza, który przewija się praktycznie we wszystkich wspomnieniach, szczególnie dotyczących ostatniego okresu życia. Tak podsumowała to Irena Szymańska: "Alkoholizm to tragiczna przygoda Jerzego. Nie był pijakiem, cierpiał na prawdziwą chorobę alkoholową. Był pijany po jednym kieliszku wódki i niewiele więcej było mu potrzeba."

Temat homoseksualizmu od początku był w kręgu zainteresowań literackich Andrzejewskiego. Jego ostatnia, nieukończona powieść "Heliogabal" opowiadać miała o niezwykłym związki tytułowego cesarza rzymskiego ze swoim sługą. Miał także potrzebę odkłamywania życiorysów znanych ludzi, m.in. dlatego skrytykował książkę o Karolu Szymanowskim: "Tytuł wspomnienia Marii Dąbrowskiej Kroniczka elegijna bodaj najlepiej oddaje klimat książki. Wydaje się, że ta tonacja 'elegijna' zubożyła skomplikowaną osobowość wielkiego kompozytora, cała sfera miłosnego żywiołu, tak dużą rolę odgrywająca w życiu Szymanowskiego, została w tych wspomnieniach przemilczana, tylko Zdzisław Czermański odnotował, że autor Króla Rogera żartobliwie, ale z miną smutną powiedział w jednej z paryskich kawiarni na rok przed śmiercią: 'Już mi się chłopczyki znudziły, a trzeciej płci jak nie ma, tak nie ma!'".

Homoseksualizm jest także jednym z tematów prowadzonego przez niemal całe życie intymnego dziennika, który nie ukazał sie drukiem, a jego fragmenty uległy rozproszeniu. Jak pisała Anna Synoradzka: "Notatnik z końca okupacji pozostał w rekach spadkobierców praw autorskich. Manuskrypty niektórych zapisków z lat 1948-1982 oraz maszynopisy diariusza z początku lat sześćdziesiątych trafiły do Muzeum Literatury w Warszawie. Dziennik z przełomu lat 1956-1957 zaginął jeszcze za życia autora, prawdopodobnie zapomniany w jakimś pokoju hotelowym. Najobszerniejszy i chyba najciekawszy zbiór zapisków, z lat 1950-1971, oddał autor (na przechowanie?) przyjaciółce [Irenie Szymańskiej]."

Synoradzka przyznaje także: "Jednym z wątków najważniejszych i najszerzej traktowanych w dzienniku jest życie osobiste Andrzejewskiego, rozdarte pomiędzy rodzinę i związki z młodymi mężczyznami. O tych sprawach prywatnych pisarz mówi z otwartością niespotkaną w naszym piśmiennictwie diarystycznym; porównywalną może jedynie z dyskursem w dziennikach Zygmunta Mycielskiego. Andrzejewski relacjonuje swe, wciąż bezowocne, poszukiwania 'prawdziwej' miłości, a zarazem usiłuje patrzeć na nie z boku i zastanawia się, dlaczego przez całe życie nie znalazł uspokojenia. Próbuje też ocenić własne postępowanie. W samokrytyce jest surowszy i okrutniejszy, niż bywają jego demaskatorzy i wrogowie."

Andrzejewski zmarł 19 czerwca 1983 roku. Dziś, ponad 20 lat później, jego twórczość staje się coraz bardziej zapomniana i oceniana jako anachroniczna. Zebranie rozproszonych fragmentów dziennika i wydanie go jako całości niewątpliwie pomogłoby tę sytuację zmienić. Choć niektórych pisarz wciąż inspiruje, w swojej najnowszej książce "Dziennik bez dat", Grzegorz Musiał przeciwstawia wojenne opowiadanie Andrzejwskiego publicystycznym dokonaniom gejów domagających się legalizacji związków homoseksualnych, autor nie ma wątpliwości co jest więcej warte: "Ciała dwóch 'chłopców ze Starówki' lśnią nad ranem... w pożarze uczuć - i w krwawym blasku płonącego za oknem miasta. To jest coś! To chce się czytać! Nie wpadną na to ci akdemiccy krzewiciele 'Paryża nad Wisłą'."

Korzystałem m.in. z książek: "Z dnia na dzień. Dziennik literacki 1972-1979" Jerzego Andrzejewskiego, "Andrzejewski" Anny Synoradzkiej, "Miałam dar zachwytu" Ireny Szymańskiej, "Miłosne gry Marka Hłaski" Barbary Stanisławczyk i tekstu "Usprawiedliwić własne istnienie" Anny Synoradzkiej-Demadre ("Rzeczpospolita", 30-31.VIII.2003).

Fot. na głównej stronie: Aleksander Jałosiński/Forum

ZOBACZ TEŻ Wielcy i niezapomniani: Maria i Jerzy Andrzejewscy Być żoną homoseksualisty
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (3)
argonauta soloholic galapagos25
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (12)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
19.07.2012 15:02 gr
Dobrze, że się go przypomina, napisał wiele ciekawych rzeczy, nie należy lekceważyć ani Ciemności ano Miazgi, a także jego zapiski Z dnia na dzień i Gra z cieniem warte są lektury. Był poza tym wszystkim odważny, wtedy, gdy to naprawdę coś kosztowało, szkoda, że tzw. wolnościowa Polska szybko o nim zapomniała, a przecież nie wahał się dać nazwiska KOR-owi, w którym właśnie o godność człowieka chodziło
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
09.09.2006 22:16 violino
Eozyna, błąd, ale z Twojej strony.
Homoseksualizm nie oznacza BRAKU WSPÓŁŻYCIA, ale brak POCIĄGU SEKSUALNEGO do płci odmiennej.
A to nie jest to samo.

W tamtych czasach na porządku dziennym było zawieranie małżeństw przez homoseksualistów, czy konkretniej: zakładanie rodziny. I nie dlatego, że nie byli homo, tylko bi - ale dlatego, że takie były czasy i takie przekonanie.
To dopiero teraz coraz więcej homoseksualistów ma odwagę (?) nie wiązać się na siłę, czy wedle konwencji panującej w społeczeństwie, z płcią przeciwną.
Parafrazując, jakie czasy, takie obyczaje.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
06.02.2006 16:01 dorian77
Napisałem pracę mgr z twórczości Jerzego. To praca o pożądaniu, którego w jego dziełach jest bardzo wiele. Zachęcam do sięgnięcia choćby po "Bramy raju". Pożądanie i cierpienie to dwa imiona tego samego bólu.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.02.2006 10:30 piotrek
Wspaniały tekst, akurat na po przebudzeniu na miłe rozpoczęcie niedzieli. Dziękuję. :-)
cytuj zgłoś 0 0
michal77michal
01.02.2006 7:17 michał (49)
ależ o Iwaszkiewiczu i jego żonie już są!
http://www.innastrona.pl/kult_ludzie_iwaszkiewicz.phtml
http://www.innastrona.pl/kult_ludzie_anna.phtml
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
31.01.2006 2:54 eozyna
Co za pomylenie pojęć!
Miał żonę? Dzieci? Czyli nie było homoseksualny, tylko biseksualny.
Mężczyzna homoseksualny z definicji nie współżyje z kobietami.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
31.01.2006 1:24 desdemona
i o iwaszkiewiczu by się przydało, a i czechowicz czeka w kolejce...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
30.01.2006 21:42 pablo
super pisarz!kogo interesuję jego życie intymne?plotuchów żądnych chorej sensacji!a jednak byl w dobrej komitywie z cz.miłoszem,pomimo różnic.pozdr.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
30.01.2006 20:34 andy
ja też!
jakiś czas temu wspominano tu o białoszewskim, czy ukaże się w końcu tekst o nim?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.01.2006 14:18 Desdemona
Więcej takich artykułów na IS poproszę...
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
Krzysztof Tomasik
Autor
Krzysztof Tomasik
Stały publicysta Queer.pl, badacz polskiego homoseksualizmu, biografista
Autor książek "Homobiografie" (2008) i "Gejerel" (2012), redaktor zbioru PRL-owskich reportaży "Mulat w pegeerze" (2011). Na Uniwersytecie Krytycznym Krytyki Politycznej w Warszawie prowadzi zajęcia z cyklu "Inna strona polskiego kina", wraz z Mariuszem Kurcem współgospodarz programu "Lepiej późno niż wcale" w radiu Tok Fm.
TAGIWięcej
historia lgbt jerzy andrzejewski literatura
Powiązane
Obraz Czwartek, 16.02.2006 Wielcy i niezapomniani: Maria i Jerzy Andrzejewscy Obraz Wtorek, 30.06.2020 “Jarek, ty ped*le!” Mural o przemilczanej orientacji znanego posła został błyskawicznie zamalowany Obraz Niedziela, 23.12.2018 Kim Lee o wątkach drag queen w literaturze polskiej Obraz Wtorek, 28.11.2017 Czy Walt Whitman był gejem? Obraz Środa, 23.08.2017 Gertruda Stein & Alicja B. Toklas & Wiele Wiele Kobiet
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się