20 czerwca, na jednym z filarów podtrzymujących estakady Trasy Zamkowej w Szczecinie pojawiła się wielka płachta z wykonanym sprayem napisem “Jarek ty pedale”. Gdy opadła, ukazał się mural opowiadający historię miłosną. Ku zaskoczeniu części uczestników jednym z kochanków był Jarosław.... Iwaszkiewicz, słynny pisarz, a także poseł i dyplomata.
Jego ukochany, Jerzy Błeszyński zmarł młodo na gruźlicę. Na zaprojektowanym przez aktywistów Lambdy obrazie sprytnie przeplecione są cytaty listów z lat 50. ubiegłego stulecia z nowoczesną formą ekspresji miłości w XXI wieku. Wyznania Iwaszkiewicza to wiadomości w telefonie, na które Błeszyński odpowiada emotikonką serca. Prosty, można by powiedzieć nawet pospolity dialog, wyświetlany w charakterystycznym komunikatorze, niesie za sobą głęboką i wymowną historię, która w atmosferze dzisiejszej polskiej homofobii ma bardzo znaczący wydźwięk - pary jednopłciowe to fakt historyczny; były są i będą częścią naszej codzienności. Mają także rolę kulturotwórczą; romans z Jerzym był kanwą powstania “Kochanków z Marony” i kilku innych ważnych utworów pisarza, którego twórczość czterokrotnie nominowana była do Nagrody Nobla.
Wydarzenie nosiło kontrowersyjny tytuł “Jarek, ty pedale!”, przez który zostało zablokowane na Facebooku za homofobiczne słowo na “p”. Miał on przyciągnąć uwagę lokalnych mediów, a był wynikiem dyskusji w Stowarzyszeniu; zastanawialiśmy i zastanawiałyśmy się jak zostałby odebrany poeta gdyby tworzył dzisiaj. Myśląc o trwającej nagonce na osoby LGBT+ zgodziliśmy się, że właśnie to usłyszałby Iwaszkiewicz w Polsce 2020 za bycie jawnym mężczyzną kochającym innego mężczyznę. Nikt nie skupiałby się na jego osiągnięciach, wszystkich interesowałaby jego tęczowa tożsamość.
Jak zauważyła prof. Inga Iwasiów - pisarka, literaturoznawczyni, promotorka Marszu Równości w Szczecinie - podczas swojego życia Jarosław również był tak nazywany. “Pierwszy pedał PRL”. O jego orientacji mówiło się w kuluarach bez szczególnej sympatii.
Sam pomysł na mural powstał w wyniku inspiracji po tym jak postać poety została wyróżniona w 84 numerze magazynu Replika. “Nikt tego nie rozumie, tej radości i tego szczęścia. Wszyscy myślą, że to polega na rżnięciu w dupę! A przecież już Sokrates wyłożył Alcybiadesowi, że nie na tym polega szczęście i radość, jakiej doznają dwaj mężczyźni z obcowania ze sobą. I przez tyle wieków nikt właściwie nie zrozumiał - i zawsze to interpretują przez gówno.” - ten fragment “Dzienników” przeczytała inspiratorka i koordynatorka akcji, Monika Pacyfka Tichy, i stwierdziła: 'Ten cytat zasługuje na mural, trzeba to napisać w widocznym dla ludzi miejscu!’ Tak proste, a nadal tak trudne do zrozumienia”. Po burzy mózgów z aktywistami i aktywistkami z Lambdy oraz po zagłębieniu się w książkę “Wszystko jak chcesz” Anny Król, eksplorującej ten wątek biografii pisarza, doszliśmy do wniosku że władze miasta mogą mieć obiekcje przed ozdabianiem ścian budynków słowami “gówno” czy “rżnąć w dupę”; oraz że sama homoseksualność Iwaszkiewicza to za mało, trzeba odsłonić jego wrażliwą stronę, o której mówi się tak mało, a skoro wiążę się ona z historią miłości dwóch mężczyzn, to właśnie ta miłość zasługuje na instalację artystyczną. Tak też się stało.
Murale są bardzo istotnym elementem kształtowania przestrzeni, pamięci, tkanki miejskiej. Na odsłonięciu opowiadała o tym Edyta Łongiewska-Wijas, radna Miasta Szczecin: “Historia namalowana na ścianie zmusza do dyskusji, do refleksji zwykłych przechodniów”.
Temat ukrywanych tęczowych tożsamości okazał się o wiele poważniejszy, niż mogłoby się wydawać. Podczas happeningu poruszono temat wymazywania, pomijania lub nawet wypierania nieheteronormatywnych biografii wielu postaci z polskiej historii. “Studiowałam literaturoznawstwo, dopiero na uczelni dowiedziałam się o miłości Jarosława do Jerzego - bez tego faktu nie dało się bowiem zrozumieć kilku ważnych utworów. Ale Maria Dulębianka była przedstawiana jako przyjaciółka Konopnickiej. Tak samo milczano o innych - Maria Rodziewiczówna, Karol Szymanowski, Jan Lechoń, Maria Dąbrowska, Jerzy Andrzejewski, czy Witold Gombrowicz byli i były osobami LGBT+. Każe się nam myśleć że są to sprawy “zbyt intymne” a jednocześnie bez ogródek opisuje się różne romanse Adama Mickiewicza, każdy biogram Małgorzaty Musierowicz zaczyna się od informacji że ma męża i piątkę dzieci.” - podsumowała spotkanie Monika Tichy.
Na palcach jednej ręki można policzyć ludzi, którym w szkole nauczyciel na lekcji języka polskiego powiedział, że te postaci tworzyły relacje jednopłciowe. Ten temat nie istnieje, jest “nieistotny” i “niepotrzebny” do wspominania. Czyżby? Według mnie usłyszeć w szkole, że autor omawianej lektury był gejem byłoby nie tylko istotnym i potrzebnym szczegółem, żeby zrozumieć jego biografię, ale także wyraźnym “tak, to jest normalne, ty młoda osobo LGBT+ jesteś tak samo normalna jak Gombrowicz”. Ale to marzenia z poziomu wyobrażania sobie powszechnej edukacji seksualnej, której w Polsce się nie tylko nie popiera, ale próbowano ją nawet skryminalizować.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Happening towarzyszący odsłonięciu skupiał się na relacji między przynależnością do grupy a tożsamością. Pisarz, ojciec, samotny, utytułowany, Polak, gej - co jest dla nas istotne jako część tożsamości, a co tylko cechą? Ilu z nas kocha, ilu utraciło miłość, ilu szuka szczęścia?
Wśród komentarzy o naszym muralu jedno pytanie powtarzało się wyraźnie częściej niż pozostałe. Powodowani obywatelską troską, szczecinianie i szczecinianki zastanawiały się “Kto za to zapłacił?”. Odpowiadamy - Miasto Szczecin. Bowiem wcielenie projektu w życie stało się możliwe dzięki współpracy Lambdy z miejskim centrum sztuki współczesnej “TRAFO - Trafostacja sztuki w Szczecinie”, finansowanym z grantów oraz środków publicznych. Ta szczecińska instytucja ma na swoim koncie wiele ciekawych pomysłów na opowiadanie historii przez sztukę, nasz bardzo im się spodobał, współorganizacja całego przedsięwzięcia wyszła nam więc bardzo naturalnie.
Mural został zniszczony po 2 dobach od odsłonięcia. Rycerze polskości, strażnicy tylko jednej opcji miłosnej zamalowali nasz mural czerwoną farbą tak wysoko jak tylko sięgali. I choć przykro było oglądać go w takim stanie, nie zniechęciło nas to do zawalczenia o historię Jarka i Jurka jeszcze raz. Zaraz po tym akcie wandalizmu spotkaliśmy się pod muralem z osobami zaangażowanymi w jego powstanie, aby ustalić wspólną strategię odzyskania i zabezpieczenia projektu. Dyrektor TRAFO Stanisław Ruksza zapowiedział wsparcie, a nasza wspólna motywacja zaprowadziła nas krok dalej. Jeśli ktoś w Szczecinie ma problem z tęczową częścią historii Iwaszkiewicza, to znaczy, że sprawę należy przedyskutować na większą skalę. Zaplanowaliśmy więc akcję społeczną, w tym plakaty i pocztówki, o naszej inicjatywie, aby stolica Zachodniego Pomorza na pewno zauważyła nasz mural. Otwarta przez nas zbiórka już po kilku dniach dociera do finałowej sumy. Pewne jest więc, że jeśli nie za pierwszym, to za drugim razem Iwaszkiewicz i Błeszyński powiedzą o swojej miłości głośno i wyraźnie.
Łukasz Jurewicz
Środa, 07.10.2020 “Jarek ty pedale” – miłość, sztuka i gówno w Szczecinie
Poniedziałek, 28.09.2020 Iwaszkiewicz niepokonany. Mimo kolejnego zniszczenia muralu, jego odsłonięcie odbyło się zgodnie z planem
Czwartek, 13.04.2017 Miłość pogrzebana
Środa, 09.03.2005 IKS o społecznym odbiorze homoseksualizmu
Środa, 11.05.2022 Tęcza nie zniknie: wandale zniszczyli antysmogowy mural - trwa zbiórka na uratowanie projektu
Tak częsc historii
Świetna akcja, do tego bardzo przemyślana i we współpracy z samorządem. Same plusy. Popieram przedmówcę, że trzeba to rozszerzyć na cały kraj, bo faktycznie większość homofobów nie ma pojęcia, że jesteśmy wśród nich i nawet wielu ich idoli nie jest heteronormatywna@
Podoba mi się nawet. Szkoda, że nie wykorzystali tego cytatu. Niestety, poprawność polityczna...
Mi też się bardzo podoba, ale zgadzam się z organizatorami tej akcji,
że to by jej nie wzmocniło, a osłabiło.
Jak jestem radykałem w wielu kwestiach, tak tu muszę przyznać, że organizatorzy mieli rację.
Podoba mi się nawet. Szkoda, że nie wykorzystali tego cytatu. Niestety, poprawność polityczna...
Takie akcje są według mnie w Polsce bardziej sensowne niż reklamy z ,,przypadkowymi'' nieznanymi osobami pokazanymi jako para. Nie można zarzucić fikcyjności charakteru czy wydarzeń, jak to potrafi się dziać w przypadku postaci z seriali czy filmów.
Autorytet tych ludzi też sprawia, że podważenie racjonalności ich działań nie jest takie proste. Mit wielkości jest tak silnie zakorzeniony nawet na zajęciach w szkole, że trzeba by było całkowicie od nowa przepisać historię i program nauczania.
Myślę ze takie akcje są najlepszą metodą na walkę z homofobią w Polsce. Powinno być więcej podobnych inicjatyw. Powinno się mówić głośno o tych osobach. Przemilczenie jest stosunkowe proste, ale zmiana narracji od podstaw nie przejdzie tak gładko.
Powinno być jawne ,jasne że ktoś był gejem lub lesbijką, powinno się uczyć otym