Z inicjatywy Lambdy Szczecin powstał wyjątkowy mural, upamiętniający postać Jarosława Iwaszkiewicza. Dlaczego wyjątkowy? Z życia pisarza i poety wyróżniono listy, które pisywał do Błeszyńskiego i ukazano je w nowoczesnej formie, jako wiadomości w komunikatorze.
Niestety,
instalacja została zniszczona po raz kolejny, tuż przed jej ponownym odsłonięciem. Jednak jak zapowiedziała fundacja - to ich nie powstrzymało przed pokazaniem jej mieszkańcom i mieszkankom miasta.
"Na zaprojektowanym przez aktywistów Lambdy obrazie sprytnie przeplecione są cytaty listów z lat 50. ubiegłego stulecia z nowoczesną formą ekspresji miłości w XXI wieku. Wyznania Iwaszkiewicza to wiadomości w telefonie, na które Błeszyński odpowiada emotikonką serca. Prosty, można by powiedzieć nawet pospolity dialog, wyświetlany w charakterystycznym komunikatorze, niesie za sobą głęboką i wymowną historię, która w atmosferze dzisiejszej polskiej homofobii ma bardzo znaczący wydźwięk - pary jednopłciowe to fakt historyczny; były są i będą częścią naszej codzienności. Mają także rolę kulturotwórczą; romans z Jerzym był kanwą powstania “Kochanków z Marony” i kilku innych ważnych utworów pisarza, którego twórczość czterokrotnie nominowana była do Nagrody Nobla" - pisał o nim podczas pierwszego odsłonięcia Łukasz Jurewicz.
Podczas ponownego odsłonięcia, mural ukazano w zmienionej i nieco uproszczonej formie, jednak dalej pokazuje miłość Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego. Na czarnym tle, zamalowanym przez wandali lub wandalki, namalowano postacie obu mężczyzn i podpisano znanym hasłem.
"
Takie rzeczy nie biorą się znikąd. To nie jest akt wandalizmu spowodowany nudą albo nadmiarem agresji, tylko bardzo precyzyjnie zaplanowany akt wymazywania. Ci, którzy to zrobili, musieli włożyć w to ogromny wysiłek. Malowaliśmy ten mural kilka dni i pilnowaliśmy go 24 godziny na dobę. A oni wykorzystali moment, kiedy pracownik ochrony wybrał się na chwilę do toalety. Musieli tu siedzieć w krzakach po ciemku, w nocy, w zimnie. To wymagało samozaparcia. Naszemu społeczeństwu brakuje miłości. To, co się tu wydarzyło, jest tego wynikiem, objawem. Ludzie, którzy kochają i są kochani nie zajmują się przeszkadzaniem innym w tym, żeby pamiętali o czyjejś miłości" - komentowała Monika "Pacyfka" Tichy.(kb)