Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 16.02.2006, Aktualizacja: Piątek, 19.08.2016

Wielcy i niezapomniani: Maria i Jerzy Andrzejewscy

Podziel się Tweetnij Skomentuj (7)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (7)

Być żoną homoseksualisty

W młodości pisarz przeżył przynajmniej kilka ważnych związków z mężczyznami, dość szybko ujawniły się bowiem jego preferencje seksualne(...) Nie wiadomo czy sam Andrzejewski próbował "przezwyciężyć" homoseksualizm czy też należy w jego przypadku mówić raczej o biseksualizmie...

Choć minęło niewiele ponad dwadzieścia lat od śmierci Jerzego Andrzejewskiego, pochodził on jeszcze ze świata w którym normę - także dla homoseksualnych mężczyzn - stanowił ślub z kobietą. Nie był pierwszy ani ostatni, żeby wspomnieć Oscara Wilde'a, Jarosława Iwaszkiewicza czy Andre Gide'a. Trudno nawet powiedzieć, że był to wówczas bezpośredni przymus, raczej coś do czego się po prostu - prędzej czy później - dochodziło, wzory wspólnego spędzenia życia przez dwóch homoseksualistów praktycznie nie istniały. Andrzejewski urodził się na tyle późno, w 1909 roku, że małżeństwa mógł uniknąć, prawdopodobnie jednak wcale tego nie chciał.

W młodości pisarz przeżył przynajmniej kilka ważnych związków z mężczyznami, dość szybko ujawniły się bowiem jego preferencje seksualne, prawdopodobnie to właśnie stanowiło podłoże konfliktu z rodzicami na początku lat 30., którego bezpośrednim powodem był wyjazd Jerzego do Paryża. Andrzejewski po latach wspominał eskapadę: "gdy ma się lat dwadzieścia parę, przekraczanie norm obyczajowych tak bywa przyjemne". Trudno dziś powiedzieć z którymi z przyjaciół wchodził w relacje erotyczne, na pewno jednak Eugeniusz Biernacki, Jan Zieliński, Tadeusz Żakiej czy Józef Chudek odegrali ważną rolę w życiorysie Andrzejewskiego. Kluczowy wydaje się szczególnie Biernacki, który w czasie wojny popełnił samobójstwo w okolicach Powsina rzucając się pod koła kolejki.

Nie wiadomo czy sam Andrzejewski próbował "przezwyciężyć" homoseksualizm czy też należy w jego przypadku mówić raczej o biseksualizmie. W każdym razie w 1934 r. zawarł małżeństwo z Noną Barbara Siekierzyńską, od której odszedł ponoć w dniu ślubu i nigdy do niej nie powrócił. O Siekierzyńskiej wiadomo niewiele, miała być jego znajomą jeszcze z czasów studenckich, starsza o rok, mimo osobnego życia nie chciała się zgodzić na rozwód, zmarła w 1945 roku. Andrzejewski jeszcze w latach 70. pisał, że przez długi czas miał poczucie winy w stosunku do pierwszej żony.

W 1941 r. pisarz związał się z Marią, z domu Abgarowicz, która także miała już za sobą małżeństwo, wcześniej była żoną zmarłego w 1939 r. Józefa Czyścieckiego. Potem związała się z Romanem Kołonieckim, przez którego poznał ją właśnie Andrzejewski. Początkowo nie mogli się pobrać, ale już w 1942 r. zamieszkali razem, wkrótce na świat przyszło ich pierwsze dziecko - syn Marcin. Małżeństwo zawarli dopiero w 1946 r., w tym samym roku urodziła się też córka Agnieszka.

Pod koniec lat 40. Marię obserwowała i opisywała w swoim "Dzienniku" Anna Iwaszkiewicz: "trudno nie mieć podziwu dla niebywałej siły tej kobiety, która z nikomu nie znanej, bardzo brzydkiej, ubogiej i podeptanej życiowo, niemłodej już, stała się żoną młodszego od siebie znanego pisarza (jeśli nie urodziwego, to w każdym razie mogącego bardzo się podobać), ma dwoje ślicznych i zdrowych dzieci, mężem, domem i dziećmi rządzi wszechwładnie, a co najbardziej zdumiewające, ona, podobno za młodu zdeklarowana gruźliczka, nie tylko 'zaleczyła' tę chorobę, zwykle nieuleczalną, ale po prostu wyleczyła się bez śladu, czego dowodem, że po dwojgu dzieciach nie tylko nie straciła odzyskanego zdrowia, ale rozkwitła, przytyła tak, że stała się niemal przystojna; poza tym ma dużo gustu, umie się ubrać, i widzę, że bardzo o to dba." (28 lutego 1949).

Maria była starsza od Jerzego zaledwie o trzy lata, ale choć ich małżeństwo okazało się bardzo trwałe, nie należało do łatwych. To ona musiała zająć się dziećmi, domowym budżetem i mężem, którego alkoholizm, kryzysy twórcze i romanse stanowiły zapewne źródło zmartwienia. Dość powiedzieć, że przez pewien okres mieszkał w ich mieszkaniu Marek Hłasko, jedna z największych miłości Andrzejewskiego. Cała historia miała zresztą niezwykły ciąg dalszy, służąca Andrzejewskich - Urszula nawiązała z Markiem romans, a w 1955 r. urodziła syna Janusza, którego ojcem miał być właśnie Hłasko. Autor "Pięknych dwudziestoletnich" dowiedział się o dziecku, gdy miało już 10 lat i nie bardzo kwapił się do podjęcia trudu ojcostwa, do swojej matki pisał: "Co do dziecka, to jak ładne - brać, brzydkie - zastanowić się." W efekcie Janusza usynowił sam Andrzejewski.

Kwestię stanowi pytanie na ile Jerzy wtajemniczał żonę w swoje życie intymne. Będąc w Paryżu zapewniał ją w liście: "Nie prowadzę tutaj życia rozpustnego, chociaż ktoś, kto by krok w krok za mną chodził, mógłby tak pomyśleć. Znam z lokali, w których bywam wieczorami, ogromną ilość tzw. mauvais garçons, dałem im bardzo dużo pieniędzy, ale wcale nie dlatego, żeby poszli ze mną do łóżka" (22 marca 1960). Co innego pisał niewiele ponad miesiąc wcześniej przyjaciółce Irenie Szymańskiej: "Jestem po raz drugi trochę 'zakochany'. Módl się nie za moją duszę, ale za moje biedne więdnące ciało." (12 lutego 1960).

Trudno powiedzieć jak na związki Andrzejewskiego z mężczyznami reagowała Maria. Choć została zapamiętana tylko jako partnerka sławnego pisarza, niemal przez cały okres małżeństwa miała swoją pracę muzykolożki, działała w Towarzystwie Chopinowskim, pomagała w organizowaniu Warszawskiej Jesieni. Do tej pory jej głos w publikowanych dokumentach nie istnieje, sytuację mogłoby zmienić wydanie ogromnej korespondencji jaką prowadziła ze swoim przyjacielem - Zygmuntem Mycielskim, kompozytorem, także homoseksualistą, który był zresztą również dobrym znajomym Andrzejewskiego.

Właśnie w "Dzienniku" Mycielskiego można znaleźć liczne opisy sytuacji rodziny Andrzejewskich. W latach 50. kompozytor pisał: "Marysia opowiadała mi - jak to kobiety - mnóstwo o Jerzym i przeszła potem na siebie. Wie wszystko, ale chce 'trzymać dom', męża, wychowywać dzieci. Stanowisko dość częste 'u najlepszych kobiet'. Nie dopuszcza przy tym do siebie zwątpienia, nawet poczucia niesprawiedliwości."

Z czasem zapiski Mycielskiego z wizyt w domu Andrzejewskich stają się coraz bardziej porażające, w 1964 r. zanotował: "Jerzy znowu pije, robi burdel w domu, sprowadza dwóch chłopców. Stan alkoholiczny i chyba erotomański u starzejących się pederastów jest straszny. Nie chciałbym tak wyglądać, nawet za cenę tak zwanej sztuki, choćby to miała być i wielka sztuka. Hipokryzja jest lepsza od tych prawd, roztaczanych jak pawi ogon przez osoby zakochane, wojujące o prawo do objawiania swych uczuć. Dwoje dzieci, żona - i cały ten pasztet - brrr..."

Innym razem Mycielski pisał: "Jerzy czytał mi początki Miazgi. Atmosfera z Marysią bardzo ciężka. Jerzy pisze w Oborach. Znowu podpił - jak zwykle. Trochę bełkotał. O śmierci, o losie jego książek, za dwadzieścia, za pięćdziesiąt lat. Za dwieście... O klasztorze. Pokazał mi fotografię pięknego, gołego chłopca. Ale Jerzemu już zagląda w oczy powaga tematów: starość, śmierć, miłość. Wydał mi się oderwany, obcy, ścigany przez furie; strona o Orfeuszu, skarga Orfeusza, wydała mi się piękna, nie tylko retorycznie. Pisze o sobie - oczywiście. Marysia widzi w nim potwora, erotomana, alkoholika - to wszystko prawda. Jerzy w domu - to potwor. Co z takim robić? A on myśli tylko o wartości tego, co pisze, niepokoi się, czy to nie grafomania, pije, bełkocze, i chwyta się nagich chłopców, chce utrzymać, złapać młodość." (7 lutego 1965).

Ostatnie lata wspólnego życia były szczególnie ciężkie. Pisarz przeżył żonę o ponad dwanaście lat, Maria Andrzejewska zmarła na atak serca 23 stycznia 1971 roku. Tak ich małżeństwo podsumowała córka Agnieszka: "jak bardzo byli związani, przekonałam się dopiero po jej śmierci, którą ojciec bardzo przeżył. Wtedy właśnie on, rodowity warszawiak, zaczął wymawiać dźwięczne 'h', jak ludzie z Kresów, i mówił tak do końca życia, dokładnie tak jak mama, która była z pochodzenia Ormianką." Sam Andrzejewski pisał: "Myślę czasami, że jest mi potrzebna po prostu wielka, gwałtowna miłość. I żona - taka właśnie jak Marysia, i syn - nie inny, jak Marcin, i dom są mi potrzebne do życia, kocham to wszystko, lecz widać nie dość mocno, wyłącznie i odpowiedzialnie, abym nie pragnął miłości jeszcze innej, istniejącej poza tymi, wśród których żyję i nadal mam żyć, aż do śmierci."

Pod koniec życia pisarz miał coraz większe problemy ze zdrowiem, po przebytym wylewie niemal stracił wzrok, nasilił się także alkoholizm. Coraz rzadziej wychodził z domu, przyjmował za to gości, jedną z wizyt u niego opisał Stefan Kisielewski: "będąc na Pradze wstąpiłem do Jerzego Andrzejewskiego. Siedział w domu z jakimś chłopakiem, zresztą dosyć inteligentnym, piliśmy wino. Jerzy właściwie miły, pesymista, ale walczyć nie chce, chce wydawać książki w Polsce, dał przykład 'Cieni w pieczarze', książki jego zdaniem świetnej (!!), o której nikt w Polsce nie wie. Sam pisze nową rzecz, słoniowych rozmiarów, coś w rodzaju własnego życiorysu z sylwetkami 'swoich współczesnych'. Czytał mi fragmenty, m.in. o Marii Dąbrowskiej. Dobre to, choć nieco starcze - jakby ustawiał się w cierpiętniczym, polskim panteonie przeszłości. Tłumaczyłem mu, że nie jest jeszcze taki stary, ale on upierał się, że jest - robi sobie ze starości aureolę, to tak u pedałów bywa" (11 stycznia 1972).

"Miazga", połączenie dziennika i powieści, która miała być książką jego życia, torującą drogę do Nobla, wyszła dziesięć lat po ukończeniu, skrócona przez cenzurę, choć z dedykacją "pamięci mojej żony". Pełna wersja ukazała się dopiero w lutym 2003 r., dwadzieścia lat po śmierci Andrzejewskiego.

Pisząc tekst korzystałem z książek: "Andrzejewski" Anny Synoradzkiej, "Miłosne gry Marka Hłaski" Barbary Stanisławczyk i tekstu Tomasza Potkaja "Czyściec mój będzie trwał długo" z "Tygodnika Powszechnego".
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (7)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
22.10.2006 20:11 Ola
Jej, dzięki za ten artykuł!!! Strasznie był mi przydatny!!!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.08.2006 14:33 veinard
najbardziej spodobał mi sie komentarz Kisielewskiego: robi sobie ze starości aureolę, to tak u pedałów bywa
cytuj zgłoś 0 0
michal77michal
18.02.2006 21:18 michał (49)
Świetny tekst!
Trochę się dziwiłem jak przeczytałem zapowiedź pod poprzednim artykułem o samym Andrzejewskim, nie sądziłem że z wątku jego małżeństwa (zwłaszcza że jego żona jest prawie nieznana) można zrobić odrębny temat, ale to jeden z najlepszych tekstów jakie tu czytałem!

Nawiasem sporo tu o Mycielskim, bardzo ciekawej postaci (był też wspomniany na IS w tekście o Iwaszkiewiczu), bardzo dobry artykuł m. in. o nim ukazał się w ostatniej Krytyce Politycznej, też autorstwa Tomasika („Szuflada z podwójnym dnem”, jeśli nie przekręciłem). Może warto by go przybliżyć innym czytelnikom/czkom IS?
cytuj zgłoś 0 0
hebius
18.02.2006 0:19 hebius (58) warmińsko-mazurskie
W tytule powinno być raczej "Wielcy i niepamiętani."
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
17.02.2006 13:30 Karakal
Taki jest niestety los biseksualistów ... Nie on jeden, nie pierwszy ani ostatni ... Wielu było ich przed nim i po nim ..
cytuj zgłoś 0 0
el_acuario
16.02.2006 18:12 acuario (51) Wrocław
Za takie artykuły uwielbiam IS. Więcej, więcej proszę!!!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
16.02.2006 15:24 dorian77
Winszuje autorowi artykułu. Nie każdy, kto wkracza w sacrum intymności, potrafi oprzec się pokusie profanacji. Pokłony.
cytuj zgłoś 0 0
Krzysztof Tomasik
Autor
Krzysztof Tomasik
Stały publicysta Queer.pl, badacz polskiego homoseksualizmu, biografista
Autor książek "Homobiografie" (2008) i "Gejerel" (2012), redaktor zbioru PRL-owskich reportaży "Mulat w pegeerze" (2011). Na Uniwersytecie Krytycznym Krytyki Politycznej w Warszawie prowadzi zajęcia z cyklu "Inna strona polskiego kina", wraz z Mariuszem Kurcem współgospodarz programu "Lepiej późno niż wcale" w radiu Tok Fm.
TAGIWięcej
historia lgbt jerzy andrzejewski literatura maria andrzejewska
Powiązane
Obraz Czwartek, 26.01.2006 Wielcy i niezapomniani: Jerzy Andrzejewski Obraz Wtorek, 30.06.2020 “Jarek, ty ped*le!” Mural o przemilczanej orientacji znanego posła został błyskawicznie zamalowany Obraz Niedziela, 23.12.2018 Kim Lee o wątkach drag queen w literaturze polskiej Obraz Wtorek, 28.11.2017 Czy Walt Whitman był gejem? Obraz Środa, 23.08.2017 Gertruda Stein & Alicja B. Toklas & Wiele Wiele Kobiet
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się