"Decyzja, by zorganizować takie wydarzenie w sposób tak sensacyjny w przededniu rozpoczęcia Synodu wygląda na bardzo poważną i nieodpowiedzialną, ponieważ ma na celu wywarcie presji na ojcach synodalnych" - tymi słowami dzisiejszą konferencję prasową ks. Charamsy, podczas której przedstawił swojego narzeczonego, skomentował Watykan. W piątek wieczorem ks. Charamsa ujawnił się w rozmowie z twórcami i twórczyniami filmu "Artykuł osiemnasty".
"Nazywam się Krzysztof Charamsa. Ksiądz prałat Krzysztof Charamsa. Jestem funkcjonariuszem Kongregacji Nauki Wiary, drugim sekretarzem Międzynarodowej Komisji Teologicznej, teologiem, filozofem, bioetykiem, wykładam na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Jestem gejem" - powiedział w wywiadzie do filmu "Artykuł osiemnasty", pierwszego polskiego filmu dokumentalnego o walce o równość małżeńską. O księdzu Charamsie stało się głośno w ostatnich dniach za sprawą artykułu "Teologia i przemoc", opublikowanego w "Tygodniku Powszechnym".
W sobotę w Watykanie odbyła się konferencja prasowa, podczas której ks. Charamsa m.in.
apelował do Kościoła o wyzbycie się homofobii. Przedstawił też swojego narzeczonego, Eduarda."Odnośnie deklaracji i wywiadów udzielonych przez prałata Krzysztofa Charamsę trzeba zauważyć, że bez względu na należny szacunek dla osobistych spraw i sytuacji, a także refleksji na ten temat, wygłaszanie tak ostentacyjnych deklaracji w przeddzień otwarcia Synodu [dot. rodziny - przyp. red] jest aktem bardzo szkodliwym i nieodpowiedzialnym, ponieważ ma na celu poddanie zgromadzenia synodalnego nieuprawnionej presji ze strony mediów.
Oczywiście prałat Charamsa nie będzie mógł pełnić swych dotychczasowych funkcji w Kongregacji Nauki Wiary oraz papieskich uniwersytetach, a pozostałe aspekty jego sytuacji należą do kompetencji ordynariusza jego diecezji" - dowiadujemy się z oświadczenia Watykanu.
W sobotę także twórcy i twórczynie "Artykułu osiemnastego" udostępnili kolejną część rozmowy z ks. Charamsą. "Co Kościół wie o homoseksualności? Czasem wydaje mi się, że nic" – mówi na filmiku. "Bo przede wszystkim nie zna homoseksualistów, lesbijek, osób biseksualnych i interseksualnych. To, co Kościół wie o homoseksualności, to stek stereotypów i fałszywych obrazów, kłamstw i banałów. Mój Kościół proponuje gejom ukrycie, życie w izolacji, w anonimowości, niewyjawianie tego, kim są, i absolutną abstynencję seksualną. To nie jest droga zbawienia dla zdrowego człowieka. To nie jest droga, której chciał dla nas Chrystus. Kościół jednak nie zrozumiał znaku czasu, którym jest dla ludzkości wyzwanie tej mniejszości, która potrzebuje szacunku dla własnej godności, dla własnych praw. Tak jak jej potrzebowali kiedyś niewolnicy, Żydzi i kobiety. Niesamowite pokłady ludzkości, które wołają o uznanie własnych praw. I nie są żadnym lobby. Są ludźmi błagającymi ludzkość o uznanie ich prawa do miłości. Do takiej normalnej ludzkiej miłości".
"Artykuł osiemnasty" można wesprzeć na stronie
POMAGAM.PL/ART18. Jeśli pragniesz wesprzeć projekt w inny sposób, zaangażować się w jego tworzenie lub dowiedzieć się o nim więcej, zapraszamy do kontaktu:
[email protected] i do śledzenia strony na Facebooku: facebook.com/artykulosiemnasty
#ART18 na QUEER.PL
Jedno tylko mam zastrzeżenie do wypowiedzi księdza. Otóż mam wątpliwość czy mówienie o osobach niehetero mnielszosc sexualna jest słuszne bowiem podejrzewam ze bi i homo jest większość.
Nie słyszałem o tym, aby ktoś wstydził się swojego heteroseksualizmu, gdy księża z powodu kobiet zrzucają sutannę. Nikt nic nie jest Tobie winien tylko dlatego, że ma taką samą orientację jak Ty.
Ufff... dobrze, że my nie musimy :D
mnie też jest wstyd, że jesteś homoseksualistką.
Hm, dlaczego? Bo nie latam z tęczową flagą wykrzykując na prawo i lewo "jestem lesbijką!"
mnie też jest wstyd, że jesteś homoseksualistką.
A czy takie posunięcie jest dobre? Watykan dostał kopa między nogi, szczególnie w kontekście Synodu o rodzinie, który właśnie się rozpoczął. Oczywiście pozostała społeczność "tęczowych" w sutannach dostała rozwolnienia, bo temat jest gorący i bacznie im się przyglądać będą.
To nie jest akt "potrzeby serca", romantyczna i podniosła chwila uwolnienia się , tylko spektakl po wielomiesięcznych (?) przygotowaniach.
Jakie mogą być tego skutki? Pozytywnych raczej niewiele. Zaczęło się od fali hejtu (co w sposób przeuroczy można zaobserwować w Internecie, jak to stada "Katolików" zgorszonych takim zachowaniem wyzywają go od pedała, powołują się na Somore (sic!) i Gomore, a także inne fragmenty Pisma, o których nie mają pojęcia, jak i rzesze homolubnych, co liczą, że tym wystąpieniem mur homofobii runie. Nie wiem które z tych dwóch jest bardziej zabawne :D
Gotów jestem się założyć, że poza "krzykaczami" w osobach: Terlikowskich, Oko, Gądecki, może Cejrowski nawet się pofatyguje - nie spodziewam się oficjalnych komentarzy. Synod pewnie na złość nabierze wody w usta.
Sprawa ucichnie jak to z Panem Polakiem vel Węcławskim miało miejsce, wcale przecież nie tak dawno.
A jakie skutki dla nas, szarych tęczowych? Będziemy mieli o czym poplotkować ^^