Staramy się pokazywać Wam muzyczne nowości, premiery klipów bądź mało znane starocie, które odkopaliśmy. Dziś kolejna odsłona środowego przeglądu muzycznego. Zapraszamy także na fanpage cyklu na Facebooku.
JOHN GRANTNa początku października swoją premierę będzie miała trzecia solowa płyta amerykańskiego muzyka, "Grey Tickles, Black Pressure". Nie mogliśmy się jednak doczekać, zwłaszcza po klipie do zapowiadającego album singla... Sami zobaczcie (i usłyszcie).
Muzyka Granta to mieszanina melancholijnych dźwięków, pianina i elektroniki, solową karierę (a sukces przyszedł do niego dość późno) muzyk zaczął w 2010 roku - wcześniej był członkiem zespołu The Czars. Ja po raz pierwszy usłyszałam Amerykanina dwa lata temu, podczas OFF Festivalu - zakochałam się od razu, a płyta "Pale Green Ghost" (przy której współpracował m.in. z Biggim Veirą z islandzkiego zespołu Gus Gus) zaczęła towarzyszyć mi dość często.
Grant nie ukrywa tego, że jest gejem – żyjącym z HIV, co ujawnił w 2012 roku, od tego momentu śpiewa i mówi otwarcie o swoim życiu - a nie było ono usłane różami. Alkohol, narkotyki, dużo seksu i samotności. Muzyk, który mówi w kilku językach mieszka obecnie na Islandii, która, jak sam mówi, "go uratowała" i "gdzie czuję się bezpieczny". Angielskojęzycznym czytelnikom i czytelniczkom polecamy
świetny i obszerny tekst o Grancie w brytyjskim "Guardianie".Podobno nowa płyta jest jak Reykjavik - czasem mroczna, czasem ciepła, ale bardzo klimatyczna. Nie możemy się doczekać.
(md)