Andrew Garfield, znany ostatnio z "Niesamowitego Spider-Mana 2", pojawił się w nowym klipie kanadyjskiej grupy Arcade Fire w drag. "Nasz film opowiada o zmaganiach młodego mężczyzny z własną tożsamością płciową" – czytamy na YouTube zespołu, a wokalista – Win Butler – nie ukrywał, że piosenka traktuje o "homoseksualnym dzieciaku, który ujawnia się przed ojcem". Internauci przyjęli jednak klip z mieszanymi uczuciami...
"We Exist" to trzeci singiel z
rewelacyjnej zeszłorocznej płyty Arcade Fire, "Reflektor". "They're walking around, head full of sound, acting like we don't exist. They walk in the room and stare right through you, talking like, we don't exist. But we exist. Daddy it's true, Im different from you but tell me why they treat me like this?" (Chodzą obok nas, głowy pełne dźwięków, zachowują się jakbyśmy nie istnieli. Chodzą po pokoju, patrzą przez ciebie, rozmawiają – jakbyśmy nie istnieli. Ale my istniejemy. Tato to prawda, jestem inny niż ty, ale powiedz mi, dlaczego mnie tak traktują?) - śpiewa Win Butler w piosence, o której sam powiedział, że traktuje o "homoseksualnym dzieciaku, który ujawnia się przed ojcem".
W klipie wystąpiła gwiazda ostatniego Spider-Mana – Andrew Garfield. Na początku widzimy aktora, który goli głowę i przymierza różne części garderoby. Następnie – w peruce i makijażu – wychodzi z domu i idzie do baru, gdzie jest atakowany przez kilku mężczyzn. Klip kończy się sceną z festiwalu Coachella, gdy Garfield – w sukience i pomalowaną twarzą wychodzi na scenę i tańczy. Co ciekawe –
podczas właśnie tego występu, zapowiadając "We Exist", Butler powiedział, że "prawo do poślubienia kogokolwiek jest kwestią praw człowieka".Nie wiadomo czy Garfield ma być przedstawieniem transpłciowej kobiety, czy po prostu drag – nie da się ukryć, że klip ma mocny przekaz. Nie wszystkim się jednak spodobał. Na facebookowym profilu zespołu fani i fanki dyskutują: wspaniale, że Arcade Fire nie boi się przekraczania tabu, ale to kolejny przykład, gdy mówi się o transpłciowości bez ludzi transpłciowych. Krytykuje się też "dramatyczny" ton filmiku. Nie brakuje i obrony i podkreślenia, że udział znanej osoby w klipie spowoduje, że więcej ludzi go obejrzy.
A Wam jak się podoba?(md)
- czy to chwilowe zaangażowanie i podążanie za falą antydyskryminacji - nie wiem, oby nie. Choć jeśli spowoduje to zmianę nastawienia na plus nawet nielicznych, to warto.
- a warstwa muzyczna i tekstowa mi się spodobała.
- no i szacunek dla aktora, że zagrał niepopularną rolę.
Więc na plus.
(ps. dobrze, że nie ma brody... )
gay-smallcity.blogspot.com
Gdzie w tym teledysku jest mowa o homoseksualizmie??? bo chyba troszkę mylisz pojęcia :)