1 kwietnia ruszył
Narodowy Spis Powszechny. Pisaliśmy już, że
narzędzie stworzone do zbierania danych na temat społeczeństwa wyklucza osoby LGBT+, zwłaszcza osoby niebinarne i transpłciowe. Jak wskazuje KPH "osoby transpłciowe przed prawnym uzgodnieniem dokumentów muszą wpisywać fałszywe dane nt. własnej płci, osoby niebinarne muszą kłamać nie mając możliwości wyboru innej płci aniżeli M lub K".
Ponadto "
pary osób tej samej płci, które nie mieszkają razem lub sformalizowały swój związek poza Polską, nie mają możliwości podania prawdziwych danych o statusie swojej relacji (to znaczy, że są żyją w związku partnerskim lub małżeńskim)".Obecnie Kampania Przeciw Homofobii zwraca się do osób LGBT+ z prośbą, aby wstrzymali i wstrzymały się z wypełnienia Spisu. Ze względu na niedostosowania narzędzia do zbierania danych w stosunku do osób nieheteronormatywnych, organizacja będzie próbowała rozwiązać ten problem.
"
Grupa prawna KPH weryfikuje możliwości dostępne społeczności LGBT zalecając wstrzymanie się z udziałem w Spisie Powszechnym do czasu przeprowadzenia pogłębionej analizy prawnej" - poinformowali na swoim Facebooku.Narodowy Spis Powszechny trwa do końca września. KPH uspokaja, że w tym czasie wszyscy i wszystkie zdążą wziąć w nim udział.
(kb)
Jeżeli ktoś nie poczuwa się do wspólnoty z KK - to zaznacza inne wyznanie lub jego brak. Nieistotne jest, czy był ochrzczony, czy dokonał apostazji i czy jest wierzący. Ochrzczony w KK, wierzący, bez apostazji - jeśli się nie zgadza z działaniami KK i nie uważa się za katolika - to nie powinien zaznaczać wyznania katolickiego. Oczywiście ateistów tyczy się to tym bardziej.
TO BARDZO WAŻNE. Nie rozpowszechniajcie fake newsów, bo znowu będzie "95% katolików". A z tym się wiążą konkretne przywileje dla KK, oprócz oczywistego siania antygejowskiej propagandy i wycierania sobie gąb "wartościami chrześcijańskimi" przez PiS.
Pytanie w spisie brzmi:
To nie jest pytanie o poczucie tylko o przynależność. Patrząc na "logikę" pozostałych pytań spisu (np. pytania o zawód, gdzie do wyboru jest jakaś zatwierdzona przez urzędników lista zawodów), chodzi tu prawdopodobnie o formalno-prawną relację miedzy spisywaną/spisywanym, a związkiem wyznaniowym.
Zdaje sobie sprawę, że stan faktyczny może być inny, niż ten formalny. I na tym właśnie opiera się moja krytyka tego spisu. Moim zdaniem celem spisu nie jest zbadanie jakiejkolwiek rzeczywistości, ale "udowodnienie" opinii publicznej, że rzeczywistość pasuje do jakiegoś wymyślonego przez pisowskich dygnitarzy obrazu świata. Jeżeli to jest dla kogoś zbyt trudne do zrozumienia, to bardzo mi przykro.
Zamiast dywagować, po prostu zapoznaj się z tematem w internecie, bo był poruszany wiele razy. Chyba nawet na stronie spisu to tłumaczą. Chodzi o samo poczucie przynależności.
Masz rację, ale niektórzy są zbyt tępi żeby to zrozumieć i zaśmiecają portal
Jeżeli ktoś nie poczuwa się do wspólnoty z KK - to zaznacza inne wyznanie lub jego brak. Nieistotne jest, czy był ochrzczony, czy dokonał apostazji i czy jest wierzący. Ochrzczony w KK, wierzący, bez apostazji - jeśli się nie zgadza z działaniami KK i nie uważa się za katolika - to nie powinien zaznaczać wyznania katolickiego. Oczywiście ateistów tyczy się to tym bardziej.
TO BARDZO WAŻNE. Nie rozpowszechniajcie fake newsów, bo znowu będzie "95% katolików". A z tym się wiążą konkretne przywileje dla KK, oprócz oczywistego siania antygejowskiej propagandy i wycierania sobie gąb "wartościami chrześcijańskimi" przez PiS.
Pytanie w spisie brzmi:
To nie jest pytanie o poczucie tylko o przynależność. Patrząc na "logikę" pozostałych pytań spisu (np. pytania o zawód, gdzie do wyboru jest jakaś zatwierdzona przez urzędników lista zawodów), chodzi tu prawdopodobnie o formalno-prawną relację miedzy spisywaną/spisywanym, a związkiem wyznaniowym.
Zdaje sobie sprawę, że stan faktyczny może być inny, niż ten formalny. I na tym właśnie opiera się moja krytyka tego spisu. Moim zdaniem celem spisu nie jest zbadanie jakiejkolwiek rzeczywistości, ale "udowodnienie" opinii publicznej, że rzeczywistość pasuje do jakiegoś wymyślonego przez pisowskich dygnitarzy obrazu świata. Jeżeli to jest dla kogoś zbyt trudne do zrozumienia, to bardzo mi przykro.
Czy należysz do kościoła jeśli się od niego odcinasz i nie uczestniczysz w nim w żaden sposób? Nie zgodziłabym się.
Jeżeli ktoś nie poczuwa się do wspólnoty z KK - to zaznacza inne wyznanie lub jego brak. Nieistotne jest, czy był ochrzczony, czy dokonał apostazji i czy jest wierzący. Ochrzczony w KK, wierzący, bez apostazji - jeśli się nie zgadza z działaniami KK i nie uważa się za katolika - to nie powinien zaznaczać wyznania katolickiego. Oczywiście ateistów tyczy się to tym bardziej.
TO BARDZO WAŻNE. Nie rozpowszechniajcie fake newsów, bo znowu będzie "95% katolików". A z tym się wiążą konkretne przywileje dla KK, oprócz oczywistego siania antygejowskiej propagandy i wycierania sobie gąb "wartościami chrześcijańskimi" przez PiS.
Pytanie w spisie brzmi:
To nie jest pytanie o poczucie tylko o przynależność. Patrząc na "logikę" pozostałych pytań spisu (np. pytania o zawód, gdzie do wyboru jest jakaś zatwierdzona przez urzędników lista zawodów), chodzi tu prawdopodobnie o formalno-prawną relację miedzy spisywaną/spisywanym, a związkiem wyznaniowym.
Zdaje sobie sprawę, że stan faktyczny może być inny, niż ten formalny. I na tym właśnie opiera się moja krytyka tego spisu. Moim zdaniem celem spisu nie jest zbadanie jakiejkolwiek rzeczywistości, ale "udowodnienie" opinii publicznej, że rzeczywistość pasuje do jakiegoś wymyślonego przez pisowskich dygnitarzy obrazu świata. Jeżeli to jest dla kogoś zbyt trudne do zrozumienia, to bardzo mi przykro.
aemstuz94:
Teoretycznie pytanie jest o przynależność do związku wyznaniowego, a nie o osobiste przekonania, tak więc w takiej sytuacji należałoby chyba odpowiedzieć, że należy się do kościoła rzymskokatolickiego.
Po**bany ten "spis". Myślę, że w nim nie chodzi o to, żeby mieć jakieś konkretne, prawdziwe dane, tylko żeby zaczarować rzeczywistość. Jak wybory za komuny.
Absolutnie nie - pytanie jest źle sformułowane, ale jest dokładnie na odwrót https://www.wykop.pl/wpis/56216409/elo-przypominam-raz-na(...)jest-na/
Jeżeli ktoś nie poczuwa się do wspólnoty z KK - to zaznacza inne wyznanie lub jego brak. Nieistotne jest, czy był ochrzczony, czy dokonał apostazji i czy jest wierzący. Ochrzczony w KK, wierzący, bez apostazji - jeśli się nie zgadza z działaniami KK i nie uważa się za katolika - to nie powinien zaznaczać wyznania katolickiego. Oczywiście ateistów tyczy się to tym bardziej.
TO BARDZO WAŻNE. Nie rozpowszechniajcie fake newsów, bo znowu będzie "95% katolików". A z tym się wiążą konkretne przywileje dla KK, oprócz oczywistego siania antygejowskiej propagandy i wycierania sobie gąb "wartościami chrześcijańskimi" przez PiS.
'Poprzednie spisy nie odbywały się w reżimie RODO. Ten obowiązuje od 25 maja 2018 roku, także władze. Zapewnienia, że nasze dane są bezpieczne i objęte tajemnicą nie wytrzymują próby faktów. Wycieki z systemów – równie chronionych – sądowych, rządowych, uczelnianych są faktem. Żyjemy w kraju, w którym Macierewicz wydał tajnych współpracowników Polski narażając ich bezpieczeństwo, życie i godność na szwank. Zaufanie do władzy, która notorycznie łamiąc Konstytucję upodabnia kraj do państwa autorytarnego i policyjnego nie poprawia tej wizji.'
https://oko.press/spis-powszechny-na-miare-polski-nas(...)iedziec/
Dla mnie spis po to został tak skonstruowany, by pokazać spisywanym - kto tu rządzi. Nieważne, jak głupie, bezsensowne, niepełne, sugerujące i ograniczające możliwość wyboru są pytania - my musimy na nie odpowiedzieć, bo inaczej możemy zostać ukarani, co najmniej karą finansową.
Jest to element socjotechniki, szkolenia, jakie przy okazji rzeczywistej epidemii wirusa urządziła nam wszystkim władza. Przyzwyczajenie do bezsensownych decyzji władz, wprowadzanych z pogwałceniem konstytucji, lecz pod rygorem np. finansowych kar administracyjnych, sięgających kilku-kilkunasto krotności zarobków zwykłych ludzi.
Tak, jakbyśmy znaleźli się na planie "Z archiwum X", gdzie niejasność, goni nielogiczność, popędzaną brakiem pamięci.
Rząd jest objęty RODO, ale pod nim jest też GIODO, które wymusza przestrzeganie prawa i narzuca kary. Koniec końców te przepisy nie mają dla nich znaczenia bo by sami siebie karali, zobacz przykład z informacją na temat testu na koronawirusa u Marty Lempart ogłoszonego w TVPiS.
'Poprzednie spisy nie odbywały się w reżimie RODO. Ten obowiązuje od 25 maja 2018 roku, także władze. Zapewnienia, że nasze dane są bezpieczne i objęte tajemnicą nie wytrzymują próby faktów. Wycieki z systemów – równie chronionych – sądowych, rządowych, uczelnianych są faktem. Żyjemy w kraju, w którym Macierewicz wydał tajnych współpracowników Polski narażając ich bezpieczeństwo, życie i godność na szwank. Zaufanie do władzy, która notorycznie łamiąc Konstytucję upodabnia kraj do państwa autorytarnego i policyjnego nie poprawia tej wizji.'
https://oko.press/spis-powszechny-na-miare-polski-nas(...)iedziec/
Dla mnie spis po to został tak skonstruowany, by pokazać spisywanym - kto tu rządzi. Nieważne, jak głupie, bezsensowne, niepełne, sugerujące i ograniczające możliwość wyboru są pytania - my musimy na nie odpowiedzieć, bo inaczej możemy zostać ukarani, co najmniej karą finansową.
Jest to element socjotechniki, szkolenia, jakie przy okazji rzeczywistej epidemii wirusa urządziła nam wszystkim władza. Przyzwyczajenie do bezsensownych decyzji władz, wprowadzanych z pogwałceniem konstytucji, lecz pod rygorem np. finansowych kar administracyjnych, sięgających kilku-kilkunasto krotności zarobków zwykłych ludzi.
Tak, jakbyśmy znaleźli się na planie "Z archiwum X", gdzie niejasność, goni nielogiczność, popędzaną brakiem pamięci.
To też raczej jest bezsensowne, jeśli ma podać relację między osobą wypełniającą i resztą osób. np jak mieszkają razem 2 pary to jedna osoba wypisze że z jedną jest w związku a reszta to współlokatorzy?
Szkoda, że w innym wątku sprawę K/M przedstawia się w tzw. komentarzach, jako sprawę 'walidacji', 'weryfikacji', choć tak na prawdę jest to 'dedykowane' nam.
Co do przypadków sformalizowanych poza granicami raju nad Wisłą - sądzę, że zbyt ich mało, by na tym etapie ankietę zmienić.
Co do grupy prawnej KPH: lata temu prosiliśmy o pomoc w znalezieniu notariusza, który pomógłby mnie i mojemu partnerowi jak to jest możliwe w systemie prawnym, najbardziej sformalizować nasz związek. Usłyszeliśmy, że KPH nie dysponuje listą takowych i każdy notariusz może to zrobić. No i zrobiła, nasza znajoma. Ale fakt, ze KPH nie dysponował (nadal nie dysponuje?) grupą prawników mogącą (za pieniądze przecież) i ze znajomością niuansów, dokonać takowych czynności, jest dziwne poniekąd. Ale 'wpisuje się' w dzisiejsze, spóźnione działania... Szkoda.