1 kwietnia ruszył obowiązkowy
Narodowy Spis Powszechny. Udział w nim jest obowiązkowy pod groźbą kary do 5 tys. złotych. Spis odbywa się co 10 lat i ma dostarczyć Głównemu Urzędowi Statystycznemu danych na temat: liczby ludności, struktury demograficznej, sytuacji społecznej i ekonomicznej oraz warunków mieszkaniowych.
Niestety, narzędzie stworzone do zbierania danych na temat społeczeństwa wyklucza osoby LGBT+, zwłaszcza osoby niebinarne i transpłciowe. Jak wskazuje Grupa Stonewall:
osoby niebinarne nie mają możliwości wskazania płci pasującej do odczuwanej, zaś osoby transpłciowe, które są w trakcie tranzycji i przed uzgodnieniem prawnym płci w dokumentach, również będą zmuszone, aby wpisać dane niezgodne ze swoją tożsamością,"
Dane o płci są zbierane głównie do celów statystycznych, w ten sposób będą po prostu przekłamane. Mamy więc do czynienia z kolejnym przejawem systemowej dyskryminacji osób transpłciowych i niebinarnych. Dyskryminacji, której można było minimalnym wysiłkiem uniknąć" - przekonuje Grupa Stonewall.
"
Tego typu zabiegi utrudniają szacowanie udziału "niepożądanych" osób w społeczności i ostatecznie umożliwiają przekłamywanie historii, np. poprzez wmawianie nam, że osoby transpłciowe nigdy w naszym społeczeństwie nie istniały i są tylko przelotną 'modą'" - dodaje poznańska organizacja.
Podobnie jest z małżeństwami jednopłciowymi zawartymi poza graniach Polski. Spis nie uwzględnia takich par, a osoby pozostające w takiej relacji będą zmuszone do zaznaczenia opcji, niezgodnie z faktycznym stanem rzeczy.
(kb)
Patrząc na to że ta informacja jest zakodowana w PESELu, samo pytanie (jak i to o datę urodzenia) jest zbędne.
Dla mnie to weryfikacja podanych danych. Wpisując cyferki można się pomylić. Podanie daty ur i płci to może nie idealna, ale jakaś weryfikacja poprawności PESEL.
Nie zgadzam się, ostatnia cyfra to suma kontrolna, więc samo podanie PESELu go weryfikuje, a na dodatek mają wiedzę które numery odnoszą się do osób, a które nie.
To nie działa tak sprawnie jak sobie wyobrażasz (z resztą wpisy pokroju, że ktoś będzie wyciągał dane pojedynczych ludzi zakrawa o paranoję, no chyba że jesteś aktywistą i masz znane nazwisko i faktycznie zagrażasz władzy). Suma kontrolna sprawdza czy zgadza się suma, a nie czy wszystkie naprawdę do kogoś należą. Jeśli pomyślisz się 2 razy albo ktoś jest starszy niedowidzi i weźmie PESEL kogoś z rodziny to nadal w systemie wszystko będzie się zgadzać. Jeśli ktoś ma bardzo popularne nazwisko może przypadkiem trafić. Im więcej danych trzeba potwierdzić tym większe prawdopodobieństwo, że wyłapie się pomyłkę. Nie polecam pracy w której musisz mieć dane klienta na papierowym dokumencie. Niby wszystko sprawdzasz po 10 raz (na aplikacjach sprawdzających czy suma kontrolna się zgadza), a i tak coś pójdzie nie tak. Wbrew pozorom przez oprogramowanie też czasem ładne kwiatki przechodzą.
Biorąc pod uwagę poziom polskiej cyfryzacji to wyciągnięcie pojedynczych danych raczej nie należałoby do łatwych. A ludzi o takich samych nazwiskach i imionach jest mnóstwo. U mnie w szkole było 2 chłopaków o takim samym imieniu, nazwisku, nazwisku panieńskim matki, roczniku i chyba nawet miesiąc się zgadzał. Nie spokrewnieni. Zdarza się.
Imię, nazwisko i PESEL powinny wystarczyć, aplikacja nie przepuści daty urodzenia nie zgadzającej się z PESELem, więc ktoś może machnąc się w obu miejscach bo walidacja nie przechodzi.
Patrząc na to że ta informacja jest zakodowana w PESELu, samo pytanie (jak i to o datę urodzenia) jest zbędne.
Dla mnie to weryfikacja podanych danych. Wpisując cyferki można się pomylić. Podanie daty ur i płci to może nie idealna, ale jakaś weryfikacja poprawności PESEL.
Nie zgadzam się, ostatnia cyfra to suma kontrolna, więc samo podanie PESELu go weryfikuje, a na dodatek mają wiedzę które numery odnoszą się do osób, a które nie.
To nie działa tak sprawnie jak sobie wyobrażasz (z resztą wpisy pokroju, że ktoś będzie wyciągał dane pojedynczych ludzi zakrawa o paranoję, no chyba że jesteś aktywistą i masz znane nazwisko i faktycznie zagrażasz władzy). Suma kontrolna sprawdza czy zgadza się suma, a nie czy wszystkie naprawdę do kogoś należą. Jeśli pomyślisz się 2 razy albo ktoś jest starszy niedowidzi i weźmie PESEL kogoś z rodziny to nadal w systemie wszystko będzie się zgadzać. Jeśli ktoś ma bardzo popularne nazwisko może przypadkiem trafić. Im więcej danych trzeba potwierdzić tym większe prawdopodobieństwo, że wyłapie się pomyłkę. Nie polecam pracy w której musisz mieć dane klienta na papierowym dokumencie. Niby wszystko sprawdzasz po 10 raz (na aplikacjach sprawdzających czy suma kontrolna się zgadza), a i tak coś pójdzie nie tak. Wbrew pozorom przez oprogramowanie też czasem ładne kwiatki przechodzą.
Biorąc pod uwagę poziom polskiej cyfryzacji to wyciągnięcie pojedynczych danych raczej nie należałoby do łatwych. A ludzi o takich samych nazwiskach i imionach jest mnóstwo. U mnie w szkole było 2 chłopaków o takim samym imieniu, nazwisku, nazwisku panieńskim matki, roczniku i chyba nawet miesiąc się zgadzał. Nie spokrewnieni. Zdarza się.
Patrząc na to że ta informacja jest zakodowana w PESELu, samo pytanie (jak i to o datę urodzenia) jest zbędne.
Dla mnie to weryfikacja podanych danych. Wpisując cyferki można się pomylić. Podanie daty ur i płci to może nie idealna, ale jakaś weryfikacja poprawności PESEL.
Nie zgadzam się, ostatnia cyfra to suma kontrolna, więc samo podanie PESELu go weryfikuje, a na dodatek mają wiedzę które numery odnoszą się do osób, a które nie.
Patrząc na to że ta informacja jest zakodowana w PESELu, samo pytanie (jak i to o datę urodzenia) jest zbędne.
Dla mnie to weryfikacja podanych danych. Wpisując cyferki można się pomylić. Podanie daty ur i płci to może nie idealna, ale jakaś weryfikacja poprawności PESEL.
'Przemoc symboliczna jest to miękka forma przemocy, która nie daje po
sobie poznać, że jest przemocą. Polega na uzyskiwaniu różnymi drogami
takiego oddziaływania klas dominujących czy uprzywilejowanych na
całość społeczeństwa i na klasy podporządkowane, by podporządkowani
postrzegali rzeczywistość, w tym samą relację dominacji, której są
ofiarą, w kategoriach percepcji i oceny, które wyrażają interes klas
dominujących. W ten sposób podporządkowani postrzegają swoją sytuację
jako naturalną lub nawet korzystną czy pożądaną dla nich samych, bo
postrzegają rzeczywistość społeczną w kategoriach stworzonych przez
klasy dominujące w celu legitymizacji ich dominującej pozycji.'
Pierre Bourdieu
A to akurat bardzo proste: byśmy się zgodzili i potwierdzili kliknięciem, że są tylko dwie płcie, jak PiS przykazał.
To się nazywa 'przemoc kulturowa'.
Patrząc na to że ta informacja jest zakodowana w PESELu, samo pytanie (jak i to o datę urodzenia) jest zbędne.
A to akurat bardzo proste: byśmy się zgodzili i potwierdzili kliknięciem, że są tylko dwie płcie, jak PiS przykazał.
To się nazywa 'przemoc kulturowa'.
Spis jest jednym wielkim szaleństwem, wymuszaniem (pod karą pieniężną) podawanie wszelkich, w tym bardzo prywatnych, danych o sobie i najbliższych. Oczywiście te dane są do wyfiltrowania, nie tylko dla omnipotentnego państwa, do poznania innymi drogami, ale tu wszystko na talerzu. Do kogo to trafi w przyszłości..? Komu oszczędzi poszukiwań?
Usiądziemy jeszcze z Partnerem dziś i spróbujemy wypisać, choć moim zdaniem poza rzeczami, które należy podawać (jak “bezwyznaniowość” czy posiadanie partnera), powinno się maksymalnie podać nieprawdę. Nie widzę powodu by ułatwiać rządzącym, zwłaszcza że z tej wiedzy bogatych i wpływowych nigdy nic dobrego dla biednych i wykluczonych nie płynie. Przeciwnie wręcz.