Głos w sprawie związków partnerskich,
na łamach "Gazety Wyborczej", zabrał
Robert Biedroń, członek zarządu
Kampanii Przeciw Homofobii, politolog.
Biedroń podkreślił, że kolejne kraje
Unii Europejskiej, nawet te o dominacji wyznawców religii rzymsko-katolickiej, instytucjonalizują związki osób tej samej płci. Tym samym Polska, gdzie żyje ponad 2 mln. osób o orientacji homoseksualnej, pod tym względem jest już w mniejszości.
Zwiększa się akceptacja społeczna dla legalizacji "homozwiązków", także politycy coraz chętniej i częściej wypowiadają się pozytywnie o tych kwestiach. Biedroń przywołuje wypowiedzi Jerzego Buzka, Andrzeja Olechowskiego, Sławomira Nowaka, Bronisława Komorowskiego, czy Joanny Kluzik-Rostkowskiej.
Robert Biedroń wymienia rodzaje rozwiązań prawnych, które względem par jednopłciowych stosują różne kraje, podkreślając że najlepszym modelem w przypadku Polski są
związki partnerskie, par zarówno homo i heteroseksualnych. Osoby żyjące w naszym kraju w stałym związku napotykają szereg problemów, które powinny być w końcu rozwiązane: kwestie podatkowe, mieszkaniowe, status dzieci w związkach osób homoseksualnych, to tylko niektóre z nich.
"Dzisiaj, gdy umiera jeden z partnerów, drugi w przeważającej liczbie przypadków pozbawiany jest prawa do użytkowania mieszkania. Do Kampanii przeciw Homofobii zgłosił się ostatnio mężczyzna, który przez ponad 30 lat żył w związku ze swoim partnerem. Gdy ten zmarł, mężczyznę z dnia na dzień pozbawiono prawa do użytkowania lokalu. Zagwarantowanie możliwości wstąpienia w stosunek najmu przez objęcie pojęciem "osoby, która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu z najemcą", także partnera w związku jednopłciowym, pomogłoby uniknąć ludzkich tragedii w takich sytuacjach" - możemy przeczytać.
Biedroń jest jednak dobrej myśli, uważa że:
"Postulat instytucjonalizacji związków partnerskich jest dzisiaj standardem w programach polskich partii lewicowych. Przejęcie tego postulatu przez prawicę jest kwestią czasu", powołując się przede wszystkim na przykład Europy Zachodniej. Podkreśla także wymiar społeczno-edukacyjny legalizacji związków partnerskich. W krajach, które zdecydowały się w ten sposób rozwiązać kwestie par jednopłciowych, zanotowano spadek zachowań homofobicznych.
"To idealny przykład na to, że nasze stereotypy i uprzedzenia wobec gejów i lesbijek wynikają przede wszystkim z tego, że boimy się nieznanego. Jestem głęboko przekonany, że w Polsce, gdzie według badań Eurobarometru tylko co dziesiąty Polak zna osobę homoseksualną, gdyby zalegalizowano związki homoseksualne, tendencja byłaby podobna. Warto więc, aby politycy w końcu pochylili się nad problemem kilkuset tysięcy par, które przez państwo polskie nadal zmuszane są żyć nielegalnie" - podsumował Biedroń.
źródło: gazeta.pl
(md)
Biedronka myli sie. To wlasnie prawo spoldzielcze jako dosc nieliczna regulacja prawna w polsce uznaje de facto zwiazki partnerskie, bo stanowi, ze po zmarlym czlonku spoldzielni w stosunek najmu wstepuje osoba stale z nim zamieszkujaca.....takze nie dajmy przeciwnikom gejow tak prostych szans do torpedowania naszych postulatow!
Poza tym nie jestem zwolennikiem dopominania sie zwiazkow partnerskich ale wrecz napawania sie tym, ze gdzie jak gdzie ale w polsce ich nie bedzie! Mowienie o tym tak, jak sie mowi o namibii ze tam mozna spotkac takie osobliwosci jak pigmeje! Proponuje organizacjom homoseksualnym wiekszy lobbing nie w kierunku lizania dupy smieciom politycznym co czynia dotychczas w nadziei na jakis marny taboret przy korycie, ale naklamniania do odwiedzic polski przez turystow z zachodu europy, bowiem juz prawie tylko u nas mozna spotkac dziewicza puszcze ( bialowieska ) oraz dziewicza homofobie polityczno-katolicka-)))) Przyzjezdzajcie ludzie, przyjezdzajcie, takiego kraju zacofanego pod wzgledem obyczajowosci i prawodastwa sexualnego nigdzie indziej w europie nie znajdziecie,tylko u nas-)))) Niech sie tym zajma-)))