„Politycy robią swoje. Ja jako prawnik mówię kategorycznie: art. 18 nie zawiera zakazu ustanowienia innych związków niż małżeństwo kobiety i mężczyzny. Tam nie napisano: "tylko małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny podlega opiece i ochronie państwa". Ani: "jedynym możliwym związkiem jest małżeństwo kobiety i mężczyzny" – mówi w rozmowie z Ewą Siedlecką prof. nauk prawnych Ewa Łętowska, członkini Komitetu Nauk Prawnych PAN.
Temat związków partnerskich ponownie zagościł ostatnio w mediach
po wypowiedzi premiera Donalda Tuska, który powiedział „Gazecie Wyborczej”, że PO przedstawi jeden projekt, ale podkreślił także, że „konserwatywne zapisy w konstytucji prawie uniemożliwiają przeprowadzenie takiej operacji” - czyli uchwalenia ustawy o związkach partnerskich. Oliwy do ognia dolała „Rzeczpospolita”, która
doniosła we wtorek, że Kancelaria Prezydenta nie chce ustawy o związkach partnerskich i wraca do swojego pomysłu o „liście zmian w kilku obowiązujących już regulacjach prawnych”. „Prezydent RP czeka na decyzję Sejmu w sprawie projektów ustaw o związkach partnerskich już zgłoszonych oraz zapowiadanych. Prezydent rozważy możliwość skorzystania z przysługującej mu inicjatywy ustawodawczej, jeśli parlamentarzyści nie osiągną w tej sprawie kompromisu” –
poinformowało nas biuro prasowe Kancelarii Prezydenta Komorowskiego.
Prof. Ewa Łętowska uważa jednak, że „dyskusja, która się na ten temat publicznie toczy, jest zakłamana. Ma charakter ideowy, a nie prawny” – mówi
w poniedziałkowej „Gazecie Wyborczej”, dodając: „Politycy usiłujący nie dopuścić do uchwalenia jakiejkolwiek formy związków partnerskich przywołują, często absurdalne, argumenty rzekomo z konstytucji, rzekomo z ustaw lub rzekomo z nauki prawa. Chcą swój sprzeciw ideowy przybrać w szatę prawa. Trzeba tę dyskusję odkłamać. Argumenty ideowe powinny być nazwane po imieniu. Sprzeciwiam się kamuflowaniu ich za pomocą prawa”. Członkini Komitetu Nauk Prawnych PAN podkreśla też, że „art. 18 nie zawiera zakazu ustanowienia innych związków niż małżeństwo kobiety i mężczyzny”. Pytana przez Ewę Siedlecką o opinię podpisaną przez prezesa Sądu Najwyższego, z której dowiadujemy się, że „związek osób pozostających we wspólnym pożyciu, zarówno różnej płci, które nie zawarły małżeństwa, jak osób tej samej płci, nie pozostaje pod opieką i ochroną Rzeczpospolitej", prof. Łętowska odpowiada, że w takim razie należałoby do kosza wyrzucić orzecznictwo Sądu Najwyższego, przyznające różne prawa konkubinatom. „Opinia wydana przez biuro studiów i analiz SN nie jest stanowiskiem Sądu Najwyższego i nie unieważnia orzecznictwa tego sądu” – mówi prawniczka. Łętowska zwraca też uwagę, że od powstania Konstytucji wiele się zmieniło: „Polska jest w Unii, a wiele państw UE przyjęło możliwość zawierania formalnych związków, i to nawet przez osoby tej samej płci. Wykładnia prawa powinna uwzględniać także sytuację społeczną i otoczenie prawne, w jakich przepis działa”.
Prof. Łętowska podkreśla też, że jest zwolenniczką związków partnerskich, ponieważ nasz system prawny nie może ignorować tego, że w większości europejskich krajów ową sprawę uregulowano: „Za chwilę będziemy mieli poważne problemy na gruncie prawa międzynarodowego prywatnego, bo przecież obywatele innych krajów, którzy zawarli związek partnerski lub małżeństwo jednopłciowe - także z Polakiem, osiedlają się w Polsce” – reasumuje.
(md)
Zgadzam się, ale może się okazać, że zmiana konstytucji jest niezgodna z konstytucją, a na końcu, że konstytucja sama w sobie jest niezgodna z konstytucją. To jest przecież Polska!
Przy takiej liczbie urzędników oraz sytuacjach gdzie w jednej sprawie każdy z nich ma swoje rozwiązanie w zależności od poglądów, może właśnie tak być jak piszesz.
Zgadzam się, ale może się okazać, że zmiana konstytucji jest niezgodna z konstytucją, a na końcu, że konstytucja sama w sobie jest niezgodna z konstytucją. To jest przecież Polska!