Mimo zakazu wydanego przez prezydenta miasta, po zasięgnięciu opinii sanepidu i potwierdzeniu decyzji przez sąd,
Marsz Niepodległości zaplanowany na środę w Warszawie przez środowiska narodowe odbył się. Wydarzenie miało mieć zmienioną formułę na manifestację samochodową i motocyklową, dostosowując się do realiów pandemii.
Wielu narodowców przeszło jednak ulicami stolicy pieszo i doprowadziło do licznych starć z policją.
Do regularnej bitwy doszło na wysokości sklepu Empik przy rondzie de Gaulle'a. Użyto rac, petard, butelek, a nawet kostek brukowych. Policja z kolei odpowiedziała gazem, gumowymi kulami i pałkami.
Do najbardziej skandalicznej sytuacji doszło na Powiślu przy moście Poniatowskiego. Na balkonie jednego z mieszkań narodowcy dostrzegli wiszącą
tęczową flagę i plakat Strajku Kobiet. W pewnym momencie kilka osób zaczęło rzucać w jego kierunku racami, które jednak trafiły do mieszkania znajdującego się dwa piętra niżej.
Później okazało się, że jest to pracownia artysty
Stefana Okołowicza i na szczęście nikt nie ucierpiał w wyniku podpalenia, uszkodzono jedynie okna i podłogę. Nic nie usprawiedliwia jednak takiego zachowania, będącego przestępstwem, za które winę narodowcy próbowali zrzucić na Antifę, insynuując z jej strony prowokację.
Antify jednak nie było na marszu, podobnie jak przedstawicielek i przedstawicieli Strajku Kobiet, który już wcześnie apelował, aby tego dnia zostać w domach i świętować niepodległość z dala od środowisk nacjonalistycznych. Zgodnie z przewidywaniami, narodowcy atakowali siebie nawzajem oraz policję.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Dodatkowo, pojawiło się w sieci nagranie momentu ataku na jedno z mieszkań. Widać na nim Roberta Bąkiewicza, jednego z organizatorów marszu, który przygląda się sytuacji i w żaden sposób nie reaguje. Potem natomiast jako gość Polsatu próbował odcinać się od "aktów wandalizmu i chuligaństwa".
Na nagraniu słychać również, jak niektórzy podburzają rzucających race, padają słowa: "Niech płonie, ta k*rwa!". Krajobraz po wczorajszym święcie, które powinno być świętem wszystkich Polaków, jest więc bardzo smutny. Środowiska nacjonalistyczne zawłaszczyły sobie tradycje narodowe i dają sobie prawo do niszczenia miasta czy atakowania wyimaginowanego zagrożenia.
(jg)
Racja
Szczerze martwie sie o to mieszkanie na górze bo Ci tępi bandyci mogą wrócić by poprawić celność "sprawiedliwości" Panie Kurski to nie Pan powinien mieć ochrone z moich podatków tylko właścicel tego mieszkania.