Wtorek, 20.10.2020, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026
Jak polska ambasada w USA mija się z prawdą: odpowiedź na reportaż CNN o strefach "wolnych od LGBT"
Dziennikarz i dziennikarka amerykańskiej telewizji CNN - Ivana Kottasová oraz Rob Picheta - zrobili reportaż: "Nie przynależysz tutaj. W polskich 'strefach wolnych od LGBT' samo istnienie to już akt buntu". Latem tego roku, rozmawiali z osobami nieheteronormatynymi, które doświadczyły przemocy i dyskryminacji oraz prawicowymi działaczami i działaczkami, aby przedstawić poglądy każdej ze stron.
"Niektóre ze szczególnie konserwatywnych, wiejskich regionów południowo-wschodniej Polski nigdy nie akceptowały osób LGBT, ale teraz homofobicza retoryka jest wyrażana przez władze państwowe, głoszona w kościołach, a na ulicach kipi wrogość" - twierdzą w reportażu. Homofobiczne dokumenty uchwalone przez niektóre samorządy nazywają "prawnie niewiążącymi deklaracjami, które zostały przyjęte przez nieliczną mniejszość samorządów w Polsce".
Fundamentaliści w rozmowie z przedstawicielem i przedstawicielką CNN powtarzali głównie narrację przyjętą przez obóz władzy - twierdzili, że takie strefy w Polsce to fake news, rozpowszechniany przez aktywistę Bartosza Staszewskiego.
Kottasová i Picheta rozmawiali także ze Staszewskim. "To jest polowanie na czarownice, a my jesteśmy ofiarami. Jesteśmy obywatelami drugiej kategorii. To się nigdy wcześniej nie zdarzyło. (...) Teraz jesteśmy wrogiem publicznym. Wszyscy są przeciwko nam" - twierdzi aktywista.
W odpowiedzi na materiał CNN - polska ambasada w USA napisała oświadczenie, w którym powiela narracje wedle której strefy "wolne od LGBT" nie istnieją, a osoby nieheteronormatywne nie są dyskryminowane. "Rezolucje są legalnym, lecz niewiążącym dokumentem, przyjmowanym przez niektóre jednostki terytorialne w Polsce. Deklaracje przedstawiają poglądy lokalnych polityków na kwestie moralne i mogą być głosem w dyskusji o płci i seksualności, są również wyrazem wolności słowa. (...)
W odniesieniu do umieszczania tabliczek ze "strefą wolną od LGBT", w niektórych gminach, polskie władze całkowicie potępiają takie akty. Znak ze słowami "strefa wolna od LGBT" zostały przytwierdzone przez aktywistę jako komentarz społeczny" - komentują w liście.
Polska ambasada twierdzi również, że "wszystkie osoby, włączając członków społeczności LGBT, mają prawo do pełnej ochrony przeciwko nienawiści, przemocy i dyskryminacji". To prawda jedynie w teorii. W praktyce osoby nieheteronormatywne nie są chronione przez państwo, ponieważ brak w naszym systemie karnym zapisu o przestępstwach na tle orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej. Przedstawiciele i przedstawicielki ambasady wskazują również na art. 32 Konstytucji, według którego wszyscy są równi wobec prawa. Niestety poza wygodnickim używaniem jego treści, kiedy jest to potrzebne - jego zapisy nie są realizowane.
(kb)
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Nie, to był żart. Prawda jest taka że mam równe prawa, takie same jak każdy inny obywatel tego kraju. Przed nienawiścią także. Czyli żadne w praktyce. W tym kraju chronieni są tylko katolicy i ich religia.