Argentyńczycy, podobnie jak Duńczycy i Francuzi, pogłębiają legislację równościową. Podpisany w piątek
dekret prezydencki gwarantuje osobom transpłciowym jednoprocentowy parytet miejsc pracy w sektorze publicznym.
"Każda transpłciowa osoba ma prawo do godnej pracy w bezpiecznym i satysfakcjonującym środowisku, ochrony przed bezrobociem oraz dyskryminacją na płaszczyźnie tożsamości płciowej", głosi dokument. Z oferty skorzystać będą mogły również osoby, których dowody tożsamości nie zawierają adnotacji o dokonanej korekcie płci - o ile nie ukończyły jeszcze procesu edukacji. Równocześnie, utworzony ma zostać w Ministerstwie Kobiet, Płci i Różnorodności specjalny, dobrowolny rejestr, za pomocą którego administracja weryfikować będzie egzekucję ustanowionego parytetu.
Argentyna nie jest pierwszym w Ameryce Południowej państwem wprowadzającym taką regulację;
w roku 2018 pakiet pokrewnych przepisów wprowadził bowiem Urugwaj. Gwarantują one nie tylko parytet zatrudnieniowy w sektorze publicznym, ale również na płaszczyźnie przyznawania stypendiów naukowych. W ubiegłym roku konserwatywny kongresmen Carlos Iafigliola podjął próbę wycofania progresywistycznych udogodnień za pomocą ogólnokrajowego referendum. Poparcie wyraziło jednak zaledwie niecałe 10% wyborców i inicjatywa upadła.
Od roku 2012 transpłciowi obywatele i obywatelki Argentyny mogą korygować charakterystykę płciową w dokumentach bez konieczności oględzin lekarskich: wystarczy złożenie odpowiednich dokumentów.
Dziesięć lat temu zalegalizowano jednopłciowe małżeństwa i adopcje. Estanisao Fernádez, syn prezydenta, znany jest również z zupełnie innej działalności: pod pseudonimem
Dyhzy wciela się w jedną z najpopularniejszych w kraju drag queens.
JS
Parytet na listach wyborczych oznacza, że połowa miejsc musi być zajęta przez kobiety a połowa przez mężczyzn. Jeśli wymaga się np. minimum 30% każdej płci, to nie jest to już parytet tylko kwota.