Francuski parlament debatuje nad zniesieniem przymusowej czteromiesięcznej abstynencji seksualnej dla homoseksualnych dawców krwi. Jest to końcowy etap blisko czterdziestoletniego procesu łagodzenia restrykcji na tej płaszczyźnie.
W 1983 roku Francja, podobnie jak inne państwa Europy Zachodniej, wprowadziła absolutny zakaz oddawania krwi przez homoseksualnych mężczyzn. Krok był jednym z działań mających na celu zastopowanie rozprzestrzeniania się po świecie choroby AIDS.
W 2016 ministerstwo zdrowia zdecydowało się na złagodzenie regulacji, wprowadzając w miejsce zakazu dwunastomiesięczne przymusowe "odroczenie". Zgodę na tę praktykę wyraził Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, oceniając, że państwo członkowskie ma prawo do ograniczania możliwości oddawania krwi przez osoby homoseksualne, jeśli jest w stanie przedłożyć dowody na skuteczność tej metody w walce z wirusem HIV. Podobnie postąpiły między innymi USA, Australia, Japonia i Szwecja.
"Oddanie krwi nie jest prawem człowieka, tylko aktem empatii podlegającym ścisłym regulacjom bezpieczeństwa", twierdziło w 2016 roku ministerstwo. "Nie ma czegoś takiego, jak społeczność wysokiego ryzyka. Są natomiast zachowania wysokiego ryzyka", komentuje Clément Molizon, rzecznik organizacji SOS Homofobie. "Jeśli jesteś wierną partnerowi osobą w stałym związku, nie ma żadnego powodu, abyś nie mógł oddawać krwi". W świetle rosnących deficytów w bankach krwi, protesty przeciwko utrudnieniom systematycznie narastały.
W świetle wyników nowych badań naukowych, w lutym 2020 okres przymusowej wstrzemięźliwości seksualnej skrócono z dwunastu miesięcy do szesnastu tygodni.
Pod koniec czerwca ponad stu członków i członkiń specjalnej komisji zagłosowało za całkowitym zniesieniem odroczenia i zrównaniem dostępu do procedury oddawania krwi. "Kryteria doboru dawcy nie mogą być oparte na płci jego partnerów seksualnych", głosi jeden z zapisów procedowanej właśnie w francuskim parlamencie tak zwanej "ustawy bioetycznej", umożliwiającej między innymi dostęp do sztucznych zapłodnień parom lesbijskim i singielkom. Inicjatywa jest przedmiotem ostrej debaty publicznej, a przez kraj przetaczają się protesty jej przeciwników.
JS
PS. Nigdy nie twierdziłem, że wirus - taki czy inny - jest "nieskończony" (sprawdziłem ctrl + F, to słowo pierwszy raz zostało użyte w dyskusji przez Karola) tylko, że jako coś, co nie jest żywe, nie może umrzeć. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że wirusy są skończone w czasie i przestrzeni.
Jak mówiłem, Karol obniżył poziom debaty... :/
Interesujący monolog, szkoda tylko, że zupełnie niezwiązany z tym co napisałem. Może spróbujesz jeszcze raz? Chociaż to już niepotrzebne, bo i tak już mi przyznałeś rację.
Tak, masz urojenia.
Interesujący monolog, szkoda tylko, że zupełnie niezwiązany z tym co napisałem. Może spróbujesz jeszcze raz? Chociaż to już niepotrzebne, bo i tak już mi przyznałeś rację.
tu masz odpowiedz na pytanie dlaczego wirus HIV poza organizmem nosiciela po jakims czasie przestaje byc zarazliwy, to znaczy ma swój "skończony" żywot, a nie "nieskończony" jak chcesz wmówić https://www.mp.pl/pacjent/gastrologia/lista/95383,jak-dlu(...)zlowieka
Nie interesuje mnie Twoje zdanie na mój temat i mojego wykształcenia. Forum jest publiczne i dostępne dla każdego polaka bez wzgledu na to. Jak chcesz wchodzic w szczegoly specjalistyczne, nazewnictwa to idz na portal specjalistyczny w tej dziedzinie, zapewne "doktorku habilitowany"...ale to jest portal ogólny, dla kazdego, nawet laika w dziedzinie i powinno sie prowadzic rozmowy, dyskusje i przedstawiac wiedze powszechnie zrozumiałą, prostą i przystępną dla każdego czytelnika, nie tylko mikrobiologów, czy tym podobnych...reszte sobei daruj, bo w niczym lepszym od nikogo tu nie jestes, żałosny, "nieskończony" zlepku komórek...hehe.
W przeciwienstwie do Ciebie czytam, szukam informacji w sieci, ale i u specjalistów bezpośrednio w wyspecjalizowanych jednostkach i takie jest stanowisko konsultantów w PKD. Mialem tez okazje raz z lekarzem rozmawiac i stwierdzi to samo. Tak, potrzebuje byc mądrzejszy od Ciebie i wyksztalconego ale nic nie wynoszącego z tego wyksztalcenia Pana Bryckiego, zeby nie paplać potem nie popartych niczym bzdur na forum.
Jeśli jesteś na tyle wielkim ignorantem, że nie znasz angielskiego (serio, nic mnie już w Tobie nie zaskoczy), to proszę, tu masz stronę po polsku:
https://whatnext.pl/10-ciekawostek-o-wirusach/
Wirusy nie są organizmami żywymi. Nie mają budowy komórkowej, nie potrafią przekształcać pokarmu na energię, a bez żywiciela nie są w stanie przetrwać. Są całkowicie zależne od ludzki lub innych organizmów żywych, np. bakterii (takie wirusy nazywamy bakteriofagami). Wirusy nie spełniają żadnej ze znanych nam definicji życia, chociaż jednej klarownej nie ma. To prawdziwe ewenementy w świecie przyrody.
Ym... Ty serio? Wiesz, uczą w szkołach - i o ile wiem, jest to wiedza powszechna - że wirus nie jest istotą żywą, a rodzajem... makrocząsteczki aktywnej biologicznie? I uczą też w szkołach - dziwię się, że tego nie wiesz - że wirus nie ma metabolizmu i co za tym idzie, nie potrzebuje tlenu?
...
Sorry, ale Ty nie masz minimalnej wiedzy człowieka wykształconego - wiesz, takiego, co ukończył stare gimnazja - a mimo to zabierasz głos w sprawie. Wiesz, tak wielkiej ignorancji należy się wstydzić i zwalczać ją, choćby czytając, a nie obnosić się z nią w Internecie.
No serio, wiedzy i wykształcenia to Ty nie masz chłopie...poczytaj co specjaliści mówili o koronawirusie jeszcze w kwietniu, maju, ile czasu może prztrwać poza organizmem nosiciela zanim...uwaga...umrze (sam ).
Że co? a to do czego znowu? nie jestem zwolennikiem kościoła katolickiego, ale widzę że Ty tak. Wobec tego dalsza dyskusja z kimś tak prymitywnym nie ma sensu....a dieu.
Wyjaśnij mi, jak może "umrzeć" coś, co nigdy żywe nie było? Widzę, że dalej się nie dokształciłeś, choć braki w edukacji Ci wykazałem. Oks, pierwszy wynik z Googla na pytanie "Are viruses alive":
https://www.khanacademy.org/test-prep/mcat/cells/viruses/(...)or-alive
Proszę, dziecko, przeczytaj ze zrozumieniem, a potem się wypowiadaj.
[I tak, wirusy mają pewne cechy istot żywych - choćby takie jak własne białka, informację genetyczną, zdolność do "rozrodu" (namnażanie to właściwsza nazwa, ale co tam), ale nie mają metabolizmu, a wszystkie elementy definicji muszą zostać spełnione, a nie większość.]
BTW, podejrzewam, że specjalista z linku, który podałeś, po prostu dokonał skrótu myślowego zabić = zniszczyć. NIe znam żądnego specjalisty, który by twierdził, że wirusy są żywe, ta osoba po prostu zamiast tłumaczyć coś elementarnego i poza meritum, zaczęła odpowiadać na intencję pytania, a nie wchodzić w szczegóły, które były mało ważne i na które nikt nie zwrócił uwagi.
A prymitywny z nas dwóch jesteś Ty, nie ja, udowadniasz to raz za razem na tych stronach.
Pozdrawiam Cię z wyżyn intelektualnych, których sam nigdy nie osiągniesz - głównie z braku chęci, jak widzę, bo dalej nic nie poczytałeś o tym, co definiuje istotę żywą i czemu nie jest nią wirus, czyż nie?
PS. Kościółkiem szczerze gardzę. Nie wiem czemu nagle go mieszasz do wszystkiego?
https://www.mp.pl/pacjent/gastrologia/lista/95383,jak-dlu(...)zlowieka