"Grupa zwiększonego ryzyka"
Dzisiejsze wydanie Gazety Wyborczej donosi, że kilkaset osób z Trójmiasta zostało w ostatnią sobotę honorowymi krwiodawcami. Krwi nie mógł oddać Maciej Nowak, dyrektor teatru Wybrzeże. Powód? Jest homoseksualistą. W sobotę w Trójmieście odbyła się akcja "Podaruj krew - uratujesz życie". Zorganizowały ją trójmiejskie media i Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.
GW: "Namawialiśmy ludzi do oddawania krwi, bo latem jest szczególnie potrzebna. W lipcu zabrakło krwi w pomorskich szpitalach i lekarze musieli przekładać niektóre planowane operacje. Do udziału w akcji zaprosiliśmy znanych mieszkańców Trójmiasta, między innymi Macieja Nowaka, dyrektora teatru Wybrzeże. W ostatniej chwili musieliśmy jednak odwołać jego wizytę w stacji krwiodawstwa. Powód? Nowak jest homoseksualistą.
- Homoseksualiści, podobnie jak osoby mające wielu partnerów seksualnych, należą do grupy ryzyka - tłumaczy Emilia Nowakowska, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Gdańsku. - W żadnym przypadku nie możemy od nich pobierać krwi. Informacja o tym jest zawarta w naszych ulotkach.
Takie reguły obowiązują we wszystkich stacjach krwiodawstwa w Polsce. Przepisy opracowało Krajowe Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. Ostatnio były modyfikowane w 2000 roku."
GW opublikowała także wypowiedź Macieja Nowaka: "Od kilku dni wiem już, że jestem człowiekiem niepełnowartościowym. Przynajmniej w ocenie specjalistów od krwiodawstwa, którzy wspólnie z mediami organizowali na Wybrzeżu akcję zachęcającą do oddawania krwi. Na udział w niej przystałem z ochotą. Nie przechodziłem żółtaczki, nie jestem chory na żadną zakaźną chorobę, jestem wielki i silny, mam popularną i często potrzebną grupę 0 Rh+. Wydawałem się dobrym materiałem na krwiodawcę. Niestety, w ostatniej chwili okazało się, że moja krew jest bezwartościowa. Dlaczego? Nie przyjmuje się krwi od osób homoseksualnych - zabrzmiał wyrok lekarzy. W pierwszej chwili pociemniało mi w oczach, później wściekłość przemieniła się w gorzką bezradność, gdy okazało się, że takie są międzynarodowe normy transfuzjologii. Rok temu protestowałem w tym miejscu przeciwko rozpowszechnianej przez część środowiska gejowskiego histerycznej wizji Polski jako kraju nietolerancji i zaścianka. Pisałem, że w Polsce, będąc homoseksualistą, można żyć godnie, twórczo i bezpiecznie. I ciągle w to wierzę. Co jednak myśleć o świecie, który toleruje przepisy niezgodne ze współczesnym stanem wiedzy, odbierające mi prawo do najbardziej elementarnych ludzkich gestów?"
Od redakcji: Jesienią ubiegłego roku, Maciej Nowak napisał w Gazecie Wyborczej: "będąc homoseksualistą, można żyć w Polsce godnie i twórczo, cieszyć się zaufaniem przyjaciół i współpracowników, kochać szczęśliwie i mieć pełne poczucie bezpieczeństwa." Twierdzi, że nadal w to wierzy, a nas - którzy nie wierzą - nazywa histerykami. Gratulując MN doskonałego samopoczucia, będziemy nadal obstawać przy twierdzeniu, że Polska nie jest krajem tolerancyjnym - nie tylko zresztą wobec gejów. Jeśli zaś o krwiodawstwo chodzi: Przez długie lata, medycyna - a ściślej lekarze - byli przekonani, że homoseksualizm jest chorobą. Porzucając w końcu ten absurdalny i dyskryminujący pogląd nie pozbyli się bynajmniej homofobicznych uprzedzeń. Homoseksualista nie może być dawcą krwi, bowiem medycyna zakłada że gej zmienia partnerów jak rękawiczki i z tego powodu może zarazić się AIDS. Mit, stereotyp, uprzedzenie - jest podstawą medycznych wyroków! Jestem głęboko przekonany, że ta definicja jest głęboko dyskryminująca i powinna być zaskarżona do wszelkich możliwych sądów krajowych i zagranicznych. Nic, ale to nic nie mam przeciwko ostrożności. Ale procedura kwalifikowania dawców krwi nie może opierać się na dyskryminujących sformułowaniach. Tym bardziej, że codziennie tysiące gejów oddaje krew - a służby medyczne nic nie wiedzą o ich orientacji seksualnej. Hipokryzja zwycięża na wszystkich frontach.
Redakcyjny kolega Macieja Nowaka, Piotr Pacewicz, wyraził swemu koledze wyrazy ubolewania, ale oświadczył że "będzie bronił tej okrutnej i niesprawiedliwej ostrożności". My też współczujemy. Ale z dyskryminacją nie pogodzimy się nigdy.
Janusz Marchwiński
Zanim zostalem honorowym dawca i po raz pierwszy oddalem krew, musialem wypelnic formularz, gdzie byla takze rubryka odnoszaca sie do preferencji seksualnych. Nie wypelnilem jej. Badajaca mnie pani doktor bezsprzecznie zgodzila sie ze mna : nie nalegala na wypelnienie tej czesci formularza, poniewaz fakt, ze jestem gejem, nie ma najmniejszego znaczenia dla biorcow krwi (co do ryzyka zarazenia niebezpieczna choroba, sluzby krwiodawcze i tak maja obowiazek badac krew pod wszelkimi katami) i pozwolila mi na oddanie krwi. Robilem to jeszcze wielokrotnie, ale formularz wypelnialem tylko raz.
Jestem calkowicie swiadom i pewien, ze zatajenie w formularzu informacji, ze jestem gejem, nie stworzylo dla nikogo najmniejszego zagrozenia. Przeciwnie, najprawdopodobniej moja krew przyjelo kilka lub kilkanascie osob (wsrod nich byc moze Ty lub Twoj brat). Uratowala im ona byc moze zycie. Moga byc z tego dumny i zachecac innych do podobnego postepowania.
Poza tym napisałeś: "wiem, że jest wielu homoseksualistów, którzy żyją w całkowitym celibacie i że tych szczególnie może "boleć" zakaz pobierania od nich krwi... Ale niestety takie są konsekwencje bycia w większej grupie". Piszesz tak jakby to "bycie w większej grupie" było moim (naszym) dobrowolnym wyborem. Jakbyśmy sami takie "bycie" wybrali...
PS: Może mi się wydaje, ale czytałem że wśród lesbijek jest dużo mniejsza liczba zarażenie HIV niż wśród kobiet heteroseksulanych. Ale one też jako "osoby homoseksualne" mają zakaz oddawania krwi.
Jeśli ktoś faktycznie jest chodzącą cnotą, jak Ty - jm, nie widzę niczego złego w tym, by oddał krew, ale - zostanę przy swoim zdaniu - większość gejów utrzymuje kontakty seksualne o wiele częstsze niż "zwykli heterycy" (tzn. mają więcej niż jednego partnera rocznie, a wiesz doskonale, że niektórzy mają kilku dziennie...) i oni właśnie nie mają prawa do tego, by innych narażać !!!
Na tym właśnie polega problem, że ze względu na "dużą" aktywność części gejów, wszyscy są "na wszelki wypadek" w jednym worku z napisem "Nie pobierać od nich krwi". I czy się to komuś podoba czy nie - w tym przypadku - za dużo ostrożności nikomu nie zaszkodzi...