Homoseksualiści - grupą ryzyka!
"Jako homoseksualista jest pan wykluczony" - usłyszał od lekarki nasz Czytelnik, krakowski student który brał udział w "Wampiriadzie" - akcji Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w klubie studenckim "Żaczek". Uzasadnienie? "Przynależność do grupy ryzyka."
Kampania Przeciw Homofobii oddział Kraków chce zaprotestowała przeciwko postępowaniu przedstawicieli Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie, pisząc: (...) wedle naszej wiedzy odchodzi się już od pojęcia "grupa ryzyka", na rzecz "zachowań ryzykownych". A przecież "ryzykowne zachowania" mogą być podejmowane zarówno przez homo- jak i heteroseksualistów. Praktyka nierównego traktowania homo- i heteroseksualistów przyczynia się do utwierdzania stereotypów na temat gejów i lesbijek oraz jest przejawem homofobii. Nikogo nie interesuje, że ów student jest w półtorarocznym, opartym na wierności związku ze swoim partnerem.
Zasmuca nas fakt, że student, który zgodnie ze swoim sumieniem i prawdą poinformował lekarkę o tym, że jest gejem, poniósł przykre konsekwencje swojej prawdomówności. Tak łatwo przecież, mógł nic nie powiedzieć, jak zapewne zrobiło wielu gejów i lesbijek - studentów, którzy wraz z innymi studentami oddali krew.
Podobna historia wydarzyła się w lipcu ubiegłego roku w Trójmieście podczas akcji "Podaruj krew - uratujesz życie". Lekarka z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa odmówiła przyjęcia krwi od Macieja Nowaka, dyrektora teatru Wybrzerze, który w liście do Gazety Wyborczej napisał: "Od kilku dni wiem już, że jestem człowiekiem niepełnowartościowym. Przynajmniej w ocenie specjalistów od krwiodawstwa, którzy wspólnie z mediami organizowali na Wybrzeżu akcję zachęcającą do oddawania krwi. Na udział w niej przystałem z ochotą. Nie przechodziłem żółtaczki, nie jestem chory na żadną zakaźną chorobę, jestem wielki i silny, mam popularną i często potrzebną grupę 0 Rh+. Wydawałem się dobrym materiałem na krwiodawcę. Niestety, w ostatniej chwili okazało się, że moja krew jest bezwartościowa. Dlaczego? Nie przyjmuje się krwi od osób homoseksualnych - zabrzmiał wyrok lekarzy. W pierwszej chwili pociemniało mi w oczach, później wściekłość przemieniła się w gorzką bezradność, gdy okazało się, że takie są międzynarodowe normy transfuzjologii. Rok temu protestowałem w tym miejscu przeciwko rozpowszechnianej przez część środowiska gejowskiego histerycznej wizji Polski jako kraju nietolerancji i zaścianka. Pisałem, że w Polsce, będąc homoseksualistą, można żyć godnie, twórczo i bezpiecznie. I ciągle w to wierzę. Co jednak myśleć o świecie, który toleruje przepisy niezgodne ze współczesnym stanem wiedzy, odbierające mi prawo do najbardziej elementarnych ludzkich gestów?"
(JM)
Nie widzę tutaj nic bardziej upokarzającego niż milczenie na temat naszej orientacji. To jak oddawanie krwi wampirom, których cieszy gnębienie ofiary.
W mojej szkole panuje ciekawy obyczaj - uczniowie klas maturalnych idą grupą, by oddać krew. Oczywiście nie ma przymusu, ale co poniektórzy szkolni "społecznicy" i "dobre dusze" już na miesiąc przed tym "aktem miłosierdzia" trombią o swoim altruizmie.
Jako tegoroczny maturzysta a do tego tzw. prawiczek (a więc praktycznie poza ryzykiem) i... gej postanowiłem dobrowolnie n i e zgłaszać się do tej akcji, ponieważ jej statut godzi w samo sedno mojej seksualnej tożsamości.
Nie będę oddawać swojej (zdrowej - a jakże!) krwi organizacjom, których - pod szyldem humanitaryzmu - nie stać na uszanowanie mojej godności.
Weźcie to - proszę, pod rozwagę, zanim będziecie manifestować o coś, co z góry skazane jest na przegraną a do tego po raz kolejny mierzy w naszą godność. Nie musimy zbawiać świata na siłę! Bo skoro zależy nam na ofiarach wypadków, gdy sami jesteśmy ofiarami dyskryminacji, to i tak znaczymy - jako istoty humanitarne - więcej, niż jakieś Regionalne Centrum Krwiodawstwa.
Obchodzi mnie natomiast sytuacja w Polsce. Oddałem już na tyle krwi (inni geje i lesbijki także), by mieć prawo do jakiegoś szacunku ze strony służby zdrowia. A skoro nie da sie "pd dobroci", to nadal będę krew oddawał, tyle że bez wyjawienia orientacji. Jeśli stacja krwiodawstwa woli, abym kłamał, to będę to robił.
To ja chciałem zapytać: czy to KPH za wcześnie się pochwaliła, czy owa lekarka jest źle poinformowana ?