Wczoraj doszło do zatrzymania Małgorzaty Szutowicz w związku z atakiem na furgonetkę rozgłaszającą treści anty-LGBT. Aktywistka Stop Bzdurom miała zostać wyciągnięta z mieszkania bez butów i ubrania. Dzisiaj poinformowano, jakie są wobec niej zarzuty i odbyło się posiedzenie ws. aresztu, którego ostatecznie nie zasądzono.
Dziennikarz Gazety Wyborczej dotarł do informacji o zarzutach wobec zatrzymanej wczoraj przez policję aktywistki ze Stop Bzdurom. Kamil Siałkowski poinformował, że miało się także odbyć posiedzenie ws. aresztu Małgorzaty Szutowicz.
"Zatrzymanemu Michałowi Sz. (dane z dokumentu tożsamości) ogłoszono zarzuty w związku z czynnym udziałem w zbiegowisku w dniu 27 czerwca 2020 r. w Warszawie przy ul. Wilczej. Podejrzany działał publicznie, z oczywiście błahego powodu, okazując przy tym rażące lekceważenie porządku prawnego. Popełniony przez niego czyn został zakwalifikowany jako występek o charakterze chuligańskim" - tak brzmi początek oficjalnego stanowiska Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Prokuratura zarzuca także aktywistce
uszkodzenie auta poprzez przecięcie opon, pocięcie plandeki, urwanie lusterka, oderwanie tablicy rejestracyjnej, uszkodzenie kamery cofania oraz pobrudzenie pojazdu farbą.
Kolejnym zarzutem jest
przewrócenie nagrywającego zdarzenie mężczyzny na chodnik, co spowodowało u niego obrażenia w okolicy pleców i lewego nadgarstka. Zarzut obejmuje również
stosowanie przemocy polegającej na szarpaniu i popychaniu go w celu zmuszenia pokrzywdzonego do zaprzestania nagrywania przebiegu zdarzenia.
Jak twierdzi prokuratura, aktywistka odmówiła odpowiedzi na pytanie, czy przyznaje się do popełnienia zarzucanego czynu, a także składania wyjaśnień. "Prokuratura złożyła wniosek do Sądu o
zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania powołując się na obawę bezprawnego utrudniania postępowania oraz obawę ucieczki."
Przypomnijmy, "Margot" została wczoraj zatrzymana przez policję.
Marta Puczyńska z Kolektywu antyrepresyjnego SZPIL(A) pisała na Facebooku, że aktywistka została wyciągnięta z mieszkania bez butów i ubrania. "Policja w cywilu, podali dane, ale nie pozwolili przekazać osobie, która była obok, nie powiedzieli gdzie ją wywożą ani skąd są." W pomoc dla Szutowicz zaangażowały się także posłanki Lewicy - Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oraz Hanna Gill-Piątek.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL Z posiedzenia sądu dowiedzieliśmy się, że prokuratura chciała trzymiesięcznego aresztu. Sąd postanowił jednak, że aktywistka pozostanie na wolności podczas prokuratorskiego śledztwa. Zastosował za to środki zapobiegawcze - dozór policyjny (obowiązek trzykrotnego meldowania się w komendzie) oraz poręczenie majątkowe w kwocie 7 tys. zł.
(jg)
I wzajemnie. Z naciskiem na "normalny".
Ja sie zastanawiam czy takie „kwiatki” to nie czasem jedna osoba pisząca z kilku profili, bo az nie chce sie wierzyc ze to piszą normalni ludzie.
To się nazywa fiksacja, desperacja...
Ja sie zastanawiam czy takie „kwiatki” to nie czasem jedna osoba pisząca z kilku profili, bo az nie chce sie wierzyc ze to piszą normalni ludzie.
Ja sie zastanawiam czy takie „kwiatki” to nie czasem jedna osoba pisząca z kilku profili, bo az nie chce sie wierzyc ze to piszą normalni ludzie.
Ale spróbuj. Odezwij się do jakiejś org. Może akurat bardzo potrzebują osobę, która narzeka na działania innych i dyktuje im jak mają swoją pracę wykonywać...
Przypomnij mi, które działania "spod znaku lgbt" popierałeś, bo jakoś nie pamiętam...
Można odnieść wrażenie, że kolega Andro to taki alarm, który odzywa się zwłaszcza wtedy kiedy osoby LGBT "za bardzo" i "za szybko" walczą o swoje prawa. On to z troski robi. Gdybyśmy od razu wszystko co chcemy dostali to by nam woda sodowa do głowy uderzyła.
A on by musiał zlikwidować profil bo już nie byłoby się do czego przyp...lać. ;-)
Ale spróbuj. Odezwij się do jakiejś org. Może akurat bardzo potrzebują osobę, która narzeka na działania innych i dyktuje im jak mają swoją pracę wykonywać...
Przypomnij mi, które działania "spod znaku lgbt" popierałeś, bo jakoś nie pamiętam...
Można odnieść wrażenie, że kolega Andro to taki alarm, który odzywa się zwłaszcza wtedy kiedy osoby LGBT "za bardzo" i "za szybko" walczą o swoje prawa. On to z troski robi. Gdybyśmy od razu wszystko co chcemy dostali to by nam woda sodowa do głowy uderzyła.