"Przesłanie do wszystkich "cudownych uzdrowicieli" brzmi: jesteśmy zdrowi"
Po długim oczekiwaniu, Bundestag w Niemczech zakazał tzw. terapii konwersyjnych. "Przesłanie do wszystkich "cudownych uzdrowicieli" i rodziców brzmi: jesteśmy zdrowi i nie musimy być leczeni" - komentuje Lucas Hawrylak, niemiecki aktywista na rzecz praw osób LGBTI, zrazem podkreślając, że to wciąż nie koniec walki o równe prawa.
Niemiecki parlament uchwalił dzisiaj zakaz prowadzenia "terapii" konwersyjnych, skierowanych do osób LGBTI. Projekt takiej ustawy złożył w parlamencie już w ubiegłym roku niemiecki minister zdrowia, ujawniony Jens Spahn.
Na podstawie ustawy za przeprowadzanie tej tzw. terapii na osobach poniżej 18 roku życia lub za zmuszanie, podpuszczanie lub grożenie osobom w jakimkolwiek wieku, by poddały się takiej "terapii", będzie groziło pozbawienie wolności do roku. Karze podlegałoby też reklamowanie i oferowanie tzw. terapii konwersyjnej - za takie działania miałoby grozić 30 tysięcy euro (prawie 130 tysięcy złotych) grzywny.
Sprawę komentuje aktywista Lucas Hawrylak, który zbierał podpisy pod petycją, w kwestii prawomocnego zakazu takich praktyk. "Jestem zły. Zły na rodziców, którzy chcą trzymać homoseksualizm z dala od swoich dzieci. Ale także zły na nieaktywne Ministerstwo Zdrowia od lat. Dzisiaj jest ten dzień. Bundestag postanawia zakazać "terapii" konwersyjnych. Wreszcie" - mówi Hawrylak.
"Jest to kamień milowy w ochronie osób LGBTI w Niemczech. Przesłanie do wszystkich "cudownych" uzdrowicieli i rodziców brzmi: jesteśmy zdrowi i nie musimy być leczeni. Jedyną chorą rzeczą jest udawanie, że ludzie mogą poddać się "terapii i zmiany" ich orientacji. To jest teraz nielegalne. Szczęśliwie" - dodaje.
Aktywista zarazem zwraca uwagę na to, że to wciąż nie koniec walki o równe prawa. "Zakaz oddawania krwi dla osób LGBT musi zostać zniesiony. Osoby transpłciowe potrzebują uczciwej i kompleksowej zmiany w ustawie o ustaleniu płci". Hawrylak dodaje, że cała społeczność wciąż czeka na uchwalenie odpowiedniego prawa antydyskryminacyjnego, które w prawidłowy sposób mogłoby chronić osoby nieheteronormatywne.
(kb)
Pozostaje się cieszyć, że jeśli ktoś chce się wyprowadzić do normalnego kraju, to jedna z dostępnych opcji jest tuż za zachodnią granicą :)
'Przed aneksją NRD przez RFN, w „demokratycznych” Niemczech sytuacja osób LGBT była nieciekawa. Z gorliwością i pomocą sporządzonych jeszcze przez nazistów tzw. „różowych list” w Niemczech Zachodnich wszczęto w latach powojennych 100 tys. postępowań karnych przeciwko homoseksualistom. Wiele z nich zakończyło się wysokimi wyrokami. – Gdyby nie ponowne zjednoczenie Niemiec nie doszłoby do zniesienia paragrafu 175 (dopuszczającego kary za homoseksualizm – red) – mówi były prokurator federalny RFN Manfred Bruns w rozmowie z Deutsche Welle.
To właśnie wschodnioniemieccy negocjatorzy przy tzw. rozmowach okrągłego stołu sprzeciwili się temu, by paragraf 175 zaczął obowiązywać także na terenie Niemiec Wschodnich. – Zachodnioniemieckie społeczeństwo pod tym względem było już dalej niż CDU i CSU. Homoseksualizm nie pasował konserwatywnym siłom w Niemczech do ich wyobrażenia o świecie – twierdzi Bruns. Wielu obawiało się wtedy, że bez sankcji karnych „homoseksualizm może rozprzestrzenić się jak ogień”.'
https://strajk.eu/niemcy-delegalizuja-leczenie-homose(...)t-254590
Myślę, że warto o tym pamiętać.
A przy okazji: wybitny film NRDowski z 1989 'Coming out' (reż. Heiner Carow) nie został (o ile dobrze patrzę) wymieniony w 'Encyklopedii gender'...
Niestety wiadomość z wtorku, o zakwestionowaniu przez niemiecki Trybunał Konstytucyjny wyroku TSUE (z 2018) w/s Europejskiego Banku Centralnego, jest bardzo niepokojąca, bo otwiera drogę do dekompozycji systemu prawnego Unii Europejskiej. Decyzja już wywołała zadowolenie reżimu pisowskiego.
Dziś rozpoczęła się prawna wymiana zdań: stanowisko zajął Trybunał Sprawiedliwości UE.
Nietrudno zauważyć, że sprawa ta może mieć konsekwencje także dla nas.