W konserwatywnej Bawarii ślub u notariusza
Już trzy miesiące upłynęły od wejścia w życie niemieckiej ustawy o związkach partnerskich, a dopiero teraz padł ostatni bastion oporu - Bawaria. Dla tych, którzy nie wiedzą: Niemcy nie są, tak jak Polska, jednolicie rządzonym krajem, lecz federacją kilkunastu krajów, zwanych landami. Zaś każdy land ma własny rząd i parlament. Dlatego też, wiele ustaw uchwalanych w Berlinie przez Bundestag, czyli parlament ogólnoniemiecki, musi posiadać swój odpowiednik uchwalony przez odpowiednie ciało przedstawicielskie w landzie. Cała ta skomplikowana procedura była bardzo trudna w przypadku ustawy zwanej tu popularnie "Homoehe", czyli "małżeństwo homo". Trudna dlatego, że Republiką Federalną rządzą co prawda socjaldemokraci (SPD) wraz z partią ekologiczną (Zieloni), ale w kilku landach ster władzy trzymają chrześcijańscy demokraci (CDU, partia byłego kanclerza Kohla), a ci dalecy są od poparcia dla praw dla gejów i lesbijek.
Najsilniej umocnionym bastionem oporu przeciwko wszelkim liberalnym nowinkom jest tradycyjnie Bawaria. Ten piękny kraj, położony na południu Niemiec od kilku dziesiątek lat rządzony jest przez konserwatywną Unię Chrześcijańsko-Społeczną, sprzymierzoną z CDU. Słowo "chrześcijańska" w Bawarii nie ma co prawda takiego samego znaczenia jak w Polsce i nie można jej ideologicznie porównywać z Ligą Polskich Rodzin, ale przeciw "Homoehe" CSU poszła na barykady - chociażby po to, by zrobić na złość socjaldemokratom.
Na nic to się jednak nie zdało, ustawa została uchwalona i bawarski parlament (Landtag) musiał uchwalić do niej przepisy wykonawcze. Zwlekał z tym aż trzy miesiące. W końcu, większością CSU uchwalono, że ceremonia ślubu dla gejów i les ma się odbywać u... notariusza i to za sowitą opłatą. Ponawiane propozycje ustanowienia dla par heteroseksualnych odrębnej ceremonii, ale przeprowadzanej w urzędach stanu cywilnego, były konsekwentnie odrzucane. Rząd Bawarii nadal uważa, że ustawowe partnerstwo homoseksualne jest sprzeczne z niemiecką Konstytucją. Spór w tej sprawie nie został jeszcze rozstrzygnięty.
Wydarzenia w Niemczech są doskonałym materiałem poglądowym dla wszystkich tych sił w Polsce, które zamierzają wprowadzić pod obrady Sejmu projekt ustawy o partnerstwie jednopłciowym. Nie jest to droga prosta i gładka. Ale - jak każda droga, w końcu zaprowadzi do celu.
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin