Reakcje polityków i kleru
Po odrzuceniu przez niemiecki Sąd Konstytucyjny wniosku dwóch krajów związkowych Bawarii i Saksonii wstrzymania ustawy o tzw. małżeństwach gejowskich (IS informowała), szansa na jej zablokowanie przez ugrupowania konserwatywne (mieniące się "chrześcijańskimi") bardzo zmalały. W każdym razie, od 1 sierpnia, geje i les będą miały w Niemczech prawo do zawierania związków partnerskich, posiadających niemal takie same prawa jak małżeństwa heteroseksualne (z wyjątkiem prawa do adopcji dzieci).
Rządzące w Niemczech partie SPD (socjaldemokraci) i Zieloni (partia ekologiczna) powitały wyrok Trybunału Konstytucyjnego z uznaniem, Skrytykowały go ugrupowania konserwatywne i Kościół katolicki. Zdaniem federalnej minister sprawiedliwości, Herty Däubler-Gmelin (SPD), wyrok przyczyni się do umocnienia tolerancji. Poseł z ramienia Zielonych Volker Beck, który jest jednym z czołowych działaczy gejowskich powiedział, że "Bawaria poniosła klęskę na całej linii". Najgłośniej brawo biją naturalnie organizacje gej&les. Jeden z ich przedstawicieli, Jens Eichenauer słusznie powiedział, że "Niemcy zbyt długo czekały na prawne zabezpieczenie partnerstwa jednopłciowego. Wraz z nim, ubyło znów nieco dyskryminacji."
Natomiast sekretarz generalny rządzącej w Bawarii od wielu dziesięcioleci Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU), Thomas Goppel obawia się o przyszły status "rodziny i małżeństwa". Zaś poseł do Bundestagu z ramienia CSU nie wahał się krakać o "czarnym dniu dla rodzin w Niemczech". Polscy politycy z czarnym podniebieniem w rodzaju posłów Niesiołowskiego i Libickiego powinni to nazwisko zapamiętać. Na pewno znaleźliby wspólny język.
Najbardziej enigmatycznie wypowiedział się kardynał Joachim Meisner z Kolonii. Jest on zdania, że "polityka, której wyrazem jest ustawa o partnerstwie zarejestrowanym może uzyskać chwilową większość. Nie jest jednak polityką przyszłości". Można w takim razie zapytać, czy Kościół katolicki prowadzi w Niemczech (i nie tylko) politykę przyszłości, skoro coraz więcej ludzi odwraca się od Kościoła i jej wrogiej człowiekowi ideologii. Świątynie pustoszeją - a jej urzędnicy w sutannach bujają w obłokach, całkowicie oderwani od rzeczywistości.
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin