Prawicowy działacz Konrad Smuniewski poinformował w mediach społecznościowych, że został zawieszony w prawach studenta Uniwersytetu Warszawskiego. O tym, że Smuniewski miał stanąć przed komisją dyscyplinarną UW, pisaliśmy w listopadzie zeszłego roku. Powodem były skandaliczne wypowiedzi działacza o osobach LGBTQ podczas demonstracji przed uniwersytecką bramą.
W listopadzie zeszłego roku
informowaliśmy, że działacz Konfederacji
Konrad Smuniewski stanie przed komisją dyscyplinarną Uniwersytetu Warszawskiego. Powodem były skandaliczne
wypowiedzi o osobach LGBTQ podczas kwietniowej demonstracji przed bramą UW, o czym również pisaliśmy. Teraz Smuniewski poinformował na Twitterze, że został zawieszony w prawach studenta.
Kiedy w zeszłym roku pojawiła się informacja o tym, że Smuniewski stanie przed komisją dyscyplinarną, sam zainteresowany za bardzo się nie przejmował. Mimo że uznał sytuację za "niebywały skandal", pisał: "Wydalenie mnie spowoduje niewielkie szkody w moim życiu. Przede wszystkim dlatego, że
studia w tych czasach się 'wychodzi' - tak, na większość kierunków humanistycznych wystarczy przychodzić, nie trzeba zakuwać".
Działacz Konfederacji napisał wczoraj na Twitterze: "
Zostałem zawieszony na rok w prawach studenta, ponieważ nie przestrzegałem zasad poprawności politycznej poza Uniwersytetem. Trudno, odwołuję się, wyrok komisji dyscyplinarnej nie jest prawomocny. Pani rzecznik chciała relegacji".
Na koniec dodał: "W tym semestrze, na chwilę obecną, mam średnią 5.0". Czyżby była to średnia "wychodzona"?
Na tweeta Smuniewskiego odpowiedzieli inni skrajnie prawicowi działacze, stając w jego obronie. Poseł Konfederacji i prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki pytał Gowina, czy w sprawie Smuniewskiego "też położy się Rejtanem jak w sprawie ideologii LGBT".
O wypowiedziach Konrada Smuniewskiego, będących powodem jego zawieszenia w sprawach studenta UW, przeczytacie tutaj.
(ab)
Dobrze mu , powinien wiedzieć że trzeba się liczyć ze słowami
masz rację, wygląda na psychopatę ...