Gdańscy samorządowcy z PiS wydali specjalnie oświadczenie, w którym sprzeciwiają się "promocji LGBT" w szkołach. Jest to odpowiedź na zbliżający się Tęczowy Piątek. W opozycji do nich stoi wiceprezydent Gdańska, Piotr Kowalczuk. "Myślę, że nie powinnyśmy decydować za innych, jak chcą żyć" twierdzi polityk.
Radni i radne PiS w Gdańsku wystosowali specjalnie oświadczenie, w którym sprzeciwiają się "promocji LGBT" w szkołach. Jest to odpowiedź na akcję Kampanii Przeciw Homofobii, która już w tym tygodniu, 25 października, organizuje Tęczowy Piątek.
"Otrzymaliśmy informację, że w przyszłym tygodniu w Gdańsku ma być Tęczowy Piątek, w związku z czym postanowiliśmy zająć stanowisko" rozpoczął konferencję prasową wiceszef klubu PiS, Kazimierz Koralewski.
"Bardzo nam zależy na tym, żeby nasze dzieci, nasza młodzież, miały zapewnioną edukację bezpieczną i opartą na wartościach" mówiła radna Joanna Cabaj. "Nie chcemy, by w naszych szkołach promowano ideologię środowisk LGBT, nie pozwalamy na to, żeby dzieci uczyły się na standardach Światowej Organizacji Zdrowia, które nie są wytycznymi dla polskiego prawa. Będziemy sprzeciwiać się wszelkim działaniom, które mają na celu promowanie środowisk LGBT w naszych, gdańskich szkołach" mówiła w trakcie konferencji.
Samorządowców poparł także poseł Kazimierz Smoliński, który w minionej kampanii zbierał podpisy pod apelem do radnych, aby nie promowali oni środowiska LGBT.
"W ostatnim czasie bardzo nasilone jest propagowanie ideologii gender, która jest przyjmowana w środowiskach LGBT. To co się dzieje w zakresie edukacji seksualnej w Polsce jest bardzo niebezpieczne, bo nie możemy sprowadzać wychowania do życia w rodzinie tylko do kwestii seksualnych. Musimy uczyć się tolerancji wobec wszystkich, a nie tylko wobec środowiska homoseksualnego".
Cabaj potępiła także wprowadzenie przed rokiem Modelu na rzecz Równego Traktowania. Jej zdaniem stawia to osoby LGBT na uprzywilejowanej pozycji. "Te zajęcia zostały wprowadzone niezgodnie z polskim prawem, gdyż ustawa o planowaniu rodziny mówi wyraźnie, że za prowadzenie i wdrażanie tych zajęć odpowiedzialny jest minister edukacji, a nie samorząd. My wyraźnie się na to nie zgadzamy. Promowanie osób LGBT przez urzędników na wysokich stanowiskach powinno być karygodne".
Do wystąpienia polityków i polityczek PiS-u odniósł się wiceprezydent Gdańska, Piotr Kowalczuk. W rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim krytykuje pomysł samorządowców i samorządowczyń.
"Ten moduł też jest ważny, żeby przygotować młodych ludzi do ich życia prokreacyjnego. Zawiera rzetelną wiedzę, która jest niezbędna w życiu. Myślę, że nie powinnyśmy decydować za innych, jak chcą żyć. (...)
Ja już przyzwyczaiłem się, że radni PiS skupiają się jedynie na seksualnym wątku. Może kiedyś wpłynie pismo, które nie będzie dotyczyło LGBT+, Modelu na rzecz Równego Traktowania czy Zdrovve Love. Rozumiem, że osoba, która walczy o prawa każdego mieszkańca musi być atakowana, bo ta czy inna część działań nie podoba się raz mniejszości, innym razem większości" mówił Kowalczuk.
I dodaje "d
o ostatniej sekundy pracy będę stał bo stronie Praw Człowieka i szacunku do każdego. Osoby innej orientacji były zawsze. Państwo radni nie zmienią rzeczywistości, ona taka jest. My możemy dbać o to, żeby ludzie, którzy są ze sobą nie tylko w placówkach edukacyjnych, mieli zapewnione bezpieczeństwo i szansę na swój rozwój".
Warto przypomnieć, że Tęczowy Piątek to inicjatywa KPH, jednak działająca na zasadach oddolnych. To szkoły i ich samorządy decydują, czy chcą włączyć się w akcję i w jaki sposób będą to robić. Każda placówka indywidualnie określa swoje potrzeby i dostosowuje do nich poziom zaangażowania.
Wszystko, co potrzebne, czyli zbiór informacji o akcji, proponowane aktywności i plakaty do pobrania znajdują się na stronie teczowypiatek.org.pl.
(kb)