Olczyk: samo podjęcie sprawy uświadomi autorom ulotki, że nie wszystko im wolno
Pod kościołem w Radomsku, przed pierwszym w tym mieście Marszem Równości, rozdawano homofobiczne ulotki, w których autorzy oczerniają uczestników Marszu, wypisując na ich temat nieprawdziwe informacje. OMZRiK złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. "Nie zależy mi na jakimś spektakularnym wyroku, ale samo podjęcie sprawy uświadomi autorom ulotki, że nie wszystko im wolno" mówi Ksawery Olczyk, organizator Marszu.
"Powstrzymaj marsz nienawiści! Kochasz swoją rodzinę? Czujesz się Polakiem? Wierzysz w Boga? Już w tę sobotę do naszego miasta przyjadą ludzie plujący jadem na to, co polskie. Mężczyźni przebrani za psy, porozbierani dewianci i inni będą starali się przyciągnąć uwagę twoich dzieci. Oni nie rozmnażają się tak jak my. Oni rozmnażają się przez indoktrynację. Powiedz nie dla uprzywilejowania grup homoseksualnych. Powiedz nie deprawacji twoich dzieci. Powiedz nie obrażaniu Maryi, wiary katolickiej i twoje ojczyzny" - brzmiała treść homofobicznej ulotki, rozdawanej pod kościołem przy ul. Piastowskiej.
Jak wynika z ustaleń Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych oraz organizatorów Marszu - ulotki były rozprowadzane przez zamaskowanych mężczyzn. 28 sierpnia OMZRiK złożył do prokuratury Rejonowej w Radomsku zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez autorów homofobicznej broszurki.
"To wszystko jest naruszeniem przepisów Kodeksu karnego" mówi dla Wyborczej Konrad Dulkowski z OMZRiK. Jego zdaniem ulotki powielają nieprawdziwe informacje na temat uczestników Marszu, a także im ubliżają i nakłaniają do dyskryminacji. Dulkowski dodaje, że należy kto jest autorem i gdzie te materiały zostały wydrukowane.
Na razie nie ma decyzji ze strony prokuratury, czy ta podejmie śledztwo. Liczy na to Ksawery Olczyk, radomski licealista, który był pomysłodawcą i organizatorem Marszu. "Te ulotki były koszmarnie obraźliwe. Moim zdaniem wolność słowa kończy się, gdy naruszone zostaje dobro drugiego człowieka. Mnie osobiście te broszury nie dotknęły, ale wiem, że inne osoby, które szły w marszu, czuły się dotknięte" mówi Wyborczej.
"Nie zależy mi na jakimś spektakularnym wyroku, ale samo podjęcie sprawy uświadomi autorom ulotki, że nie wszystko im wolno" dodaje.
Radomsko jest, jak do tej pory, najmniejszym miastem, w którym zorganizowano Marsz Równości. 19-letni Olczyk, mówił, że po wydarzeniu przez kilka dni bał się wychodzić z domu. "Zwłaszcza wieczorem miałem poczucie, że lepiej się nie pokazywać. Teraz w Radomsku wszystko już wraca do normy" komentuje.
(kb)
O Lublinie, marszu który ma się odbyć we wrześniu