Maciek i Vitaliy wyszli na spacer. Trzymali się za ręce. „Nie trzymajcie się za ręce, nie przy dzieciach!” - zaczął krzyczeć mijający ich mężczyzna. Obok przystanku metra Wierzbno pojawił się znowu. Ten sam. „To do was przed chwilą mówiłem?” - zapytał - „Nie powinniście trzymać się za ręce przy dzieciach!" "Tu nie ma żadnych dzieci" - wzruszył ramionami Maciek - "A poza tym co w tym złego?" „Tak samo uważasz?” - agresywny typ zapytał Vitaliya. Kiedy ten przytaknął nieznajomy machnął rękę, uderzył go w plecy. I uciekł.
Dopiero po kilku krokach Vitaliy zatrzymał się i złapał za plecy: „Chyba dostałem nożem...” - powiedział widząc dłoń we krwi. Policja przyjechała po 5 minutach. Zaraz potem karetka. Vitaliya natychmiast zabrali do szpitala, Maciek został i opowiadał policjantom co się wydarzyło, przekazywał rysopis atakującego. Ze szpitala przyszedł SMS od Vitaliya: „rana 4 cm szeroka, 3 cm głębokości”. Na szczęście nożownik nie uszkodził żadnego ważnego organu.
Jak mówi Maciej, partner poszkodowanego, sprawca miał ok. 25-30 lat i nie wyglądał na pijanego. Mężczyźni mieli nadzieję, że nie będzie problemów z jego ujęciem, gdyż w pobliżu ataku były kamery. I dodaje: "Często chodzimy po ulicy, trzymając się za ręce. Nigdy wcześniej nic podobnego nam się nie zdarzyło. Postrzegaliśmy Warszawę jako tolerancyjne miasto. Mam jednak świadomość tego, co się dzieje w państwie, co mówią rządzący. Te wypowiedzi wpływają na wzrost homofobii, przynajmniej pośrednio".
Obecnie policja wciąż poszukuje sprawcy. "Jesteśmy w stałym kontakcie z pokrzywdzonym. Przy współpracy ze stołecznym laboratorium na podstawie zeznań pokrzywdzonego i świadka tworzony jest portret pamięciowy napastnika" – informuje Robert Koniuszy, oficer prasowy Komendy Rejonowej Policji Warszawa II. OMZRiK udzielił poszkodowanym pomocy prawnej, a ich prawniczka będzie reprezentować mężczyzn.
"To pokazuje poziom dyskryminacji osób LGBT+ w Polsce. Ten mężczyzna zaatakował, bo uznał, że tak powinien. Przecież słyszał z ust prezydenta, ministrów, posłów, biskupów, że tacy ludzie to „tęczowa zaraza”. Powtarzana wielokrotnie propaganda nienawiści przynosi właśnie takie skutki" - komentuje Dulkowski na Facebooku.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Głos w tej sprawie zabrał również prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski: "Jestem zbulwersowany tą wiadomością. Niestety, w Warszawie odnotowujemy ataki na osoby nieheteronormatywne, do czego przyczyniły się wielokrotne agresywnie homofobiczne wypowiedzi rządzących. Nigdzie nie powinno być miejsca na przyzwolenie na takie zachowanie. Władze miasta zawsze będą wspierać tych, których PiS próbuje zepchnąć na margines społeczeństwa".
(jg)
Wtorek, 29.12.2020 Młodzieżowy radny Poznania został napadnięty, teraz zgłasza na policję homofobiczny atak
Poniedziałek, 14.09.2020 Znów biją. Homofobiczne ataki w Krakowie i w Warszawie
Poniedziałek, 17.08.2020 Kolejne pobicia, wyzwiska i groźby śmierci na tle homofobicznym
Poniedziałek, 03.08.2020 Furgonetka fundacji Pro - Prawo do Życia dalej jeździ po Warszawie. Tym razem w asyście policji
Poniedziałek, 06.07.2020 Uczestniczka zajścia relacjonuje brutalną napaść pod klubem LGBT w Krakowie. "Policja nie chciała współpracować"
Ataku na tą aktywistkę nie było, to chyba oczywiste.
Co do ataku nożownika: Rana głęboka na 3cm i długa na 4cm. Weź kawałek wołowiny, zamachnij się i spróbuj uderzyć tak, żeby nóź wszedł na 3cm. Zakładając, że nóż trafił w kość i dlatego nie wszedł głębiej, to wiedz, że jeśli nóż uderza w kość, to ból jest naprawdę paskudny. Nie da się tego nie poczuć. Pomijając już to, że skoro do nich mówił, to najpewniej był przed zaatakowanym, a rana jest na plecach. Boję się, że takich ataków będzie więcej. Zawsze bez śladu na zapisie monitoringu.
Polacy nie dorośli do posiadania broni. "Sebiksy" to bynajmniej nie margines - nie jest ich nie wiadomo ile, ale posiadając dostęp do broni stanowiliby poważne zagrożenie.
Ej! Chochoł uprzejmie prosi, żeby go nie atakować ;)
Ja tutaj nie wychwalam powszechnego dostępu do broni, ja tylko mówię o tym konkretnym przypadku, więc nie rozumiem dlaczego rozciągasz to co napisałem na całą Polskę. Przecież wyraźnie pisałem o pozwoleniu na broń, więc nadal uważam, że takowe powinno się do posiadania broni mieć.
W tym konkretnym przypadku sprawca raczej nie miał przy sobie broni palnej. Gdyby miał, to pewnie by użył, a użył noża.
Jeśli nie byłby wcześniej notowany. Większość takich dresikow ma już rozbój na koncie, a wtedy borni nie kupisz. Broń musi być rejestrowana na konkretne nazwisko. Oczywiście teoretycznie można wziąć na słupa tylko tacy np. bezdomni nie mają czystych papierów i raczej mało ludzi chce żeby policja przychodziła w sprawie morderstwa. Każda broń ma swój nr seryjny tak jak każde podwozie. Po tych numerach często lokalizują terorystow od samochodów pułapek bo są tak poukrywane, że ciężko je zedrzeć. Gdy nagrywasz przez dekoder nawet gdy odkodujesz plik na ekranie zostaje numer klienta który bez problemu może odczytać firma. Nawet drukarki robią swój nr seryjny na wydruku. W dzisiejszych czasach nikt nie jest anonimowy. A w zasadzie do czasu popełnienia przestępstwa.
Wiadomo polska policja nie działa zbyt sprawnie. Jednak kupując broń trafiasz do bazy danych. Jeśli ktoś strzeli to po kuli wiadomo z jakiego rodzaju broni padł strzał. W bazie danych sprawdzasz kto w okolicy taki posiada i zwęża się krąg podejrzanych z kilku milionów mieszkańców do kilkuset.
Dlatego poluzowanie przepisów o brak wymogu należenia do jakiegoś klubu łowieckiego itp. byłoby ok. Pozwolenie na podstawie badań psychiatrycznych i oczywiście niekaralność.
Ja jestem pro-2a bez żadnych restrykcji. Gdyby każdy miał na widoku broń, nawet świń by nie trzeba było, ale na tej chorej planecie nawet USA jest chorą (i coraz gorszą) dystopią pod względem dostępu do broni.
Tutaj akurat są 2powody dla których takie rozwiązanie jest niebezpieczne. Po 1 jeśli napastnik widzi broń może ją z zaskoczenia zabrać. W tym ten napastnik który wcześniej broni nie posiadał. 2 kwestia dla której noszenie broni palnej na wierzchu jest bez sensu to fakt, że ludzie klamki się nie boją. To jest coś co kojarzy się z filmów i mózg nie odczytuje tego jako realne zagrożenie. Jeśli ktoś wyceluje w Ciebie patyk i powie że zaraz przyzwie demona który Cię opęta to większość ludzi się nie przestraszy. Chociaż są i tacy co bez patyka zaczynał uciekać jeśli odpowiednio wyglądasz. Serio, sprawdzony patent, polecam. Broń palna jest gdzieś po środku pomiędzy nożem a patykiem. W większości przypadków wystarczającym straszakiem byłby noszony na wierzchu nóż z widocznymi śladami użytkowania. Posiadam taki ładny składany nóż ratowniczy w kolorze pomarańczowym niestety problem polega na tym że według prawa nie mogę go nawet nosić na ulicy, a co dopiero przyczepić do paska. Jego plusem jest że nie trzeba go wyciągać z pochwy która najczęściej zabezpieczona jest zatrzaskiem żeby przypadkiem nie wypadł i może posłużyć jako broń bez jego rozkładania. Noszę go tylko do lasu. Zawsze się na ogniskach przydaje.
Tylko nadal dalej dochodzimy do zasadniczej kwestii. Trzeba jeszcze umieć się posługiwać bronią. Dlatego lepszą samoobrona jest nadal walka wręcz którą opanujesz niż jakakolwiek broń która tylko trzymasz.
Nawet gdyby chłopaki mieli broń zanim by ją odbezpieczyli napastnik byłby już na granicy celnego strzału albo dalej. Jeśli nie strzelaliby regularnie to i tak przeciwnik wiedziałby, że zdąży uciec. Nadal byłoby to dla niego małe ryzyko. Więc czego miałby się bać? Zgaduję że nie wyglądali na byłych żołnierzy więc broń nie zmieniłaby w tej sytuacji nic.
Homokomando robi świetną robotę. I znacznie bardziej przyczynia się do bezpieczeństwa niż posiadanie broni. Sprawność fizyczna i znajomość samoobrony zwiększa pewność siebie i opanowanie, a to wyraża się w mowie ciała co jest odbierane podświadomie przez potencjalnych napastników. Oczywiście to nie działa gdy jesteśmy przemęczeni bądź pijani. Ale ochronę daje.
Oczywistym wydaje mi się, że nie powinno być dostępu do broni bez badań psychiatrycznych i niekaralności. To jest podstawa. Ludzie często nie czują zagrożenia ze strony broni palnej, dochodzi do mnóstwa przypadkowych postrzelen. Najczęściej ludzie sami sobie zrobią krzywdę.
Broń będzie odstraszać jeśli wyglądasz na kogoś kto się na niej zna. I nie mam tu na myśli chodzenia w wojskowym mundurze.
Sorry,ale wypisujesz takie bzdury,że głowa mała...gwarantuję ci,że 98% ludzi na widok lufy pistoletu wycelowanej w ich japę zmoczy majtki i ugnie nóżki.Zielonego pojęcia nie masz jaki to jest obezwładniający strach gdy ktoś mierzy do ciebie z broni palnej.
A i jeszcze nie słyszałem o kimś kto byłby szybszy od kuli...
Kwestia druga jest taka,że w większości przypadków człowiek nie ma żadnych szans w starciu z kimś kto ma nóż i nie jest istotne czy trenujesz kung-fu,boks czy karate... i powie ci to każdy profesjonalny szkoleniowiec czy zawodowy żołnierz sił specjalnych.Tak naprawdę to jedynie ci co są szkoleni w zakresie wojskowym np.wojskowa krav maga a nie krav maga dla cywilów mogą (ale nie muszą) odeprzeć atak nożownika.Przed człowiekiem który jest uzbrojony w nóż należy uciekać i jeszcze raz uciekać robiąc przy tym możliwie jak największy raban.
Czymś co może pozwolić nam na ucieczkę przed nożownikiem (albo jakimkolwiek bandziorem) może być ... latarka - mała za to silna (im więcej lumenów tym lepiej) latarka to jest coś co zawsze powinniśmy mieć przy sobie,zwłaszcza nocą.
Z treści wyraźnie wynika, że zanim doszło do napaści, zaatakowani i agresor rozmawiali. W trakcie rozmowy była okazja do zasugerowania napastnikowi, co się może stać, jeśli zaatakuje. Mnie nie chodzi o to, żeby odpowiedzieć, tylko żeby skutecznie przestraszyć, zanim do ataku doszło. DarkSideOfSoul ma rację, że broń palna niekoniecznie jest do tego potrzebna (choć wcale nie jestem przekonany, że ludzie się jej nie boją. Myślę że jednak boją. Co innego widzieć coś na filmie, a co innego w rzeczywistości).
Chodziło mi o to, że mniej boją się niż noża. Fizyczną konfrontacja na ulicy, w miejscu publicznym gdzie są ludzie zawsze wydaje się czymś nierealnym. Dlatego nawet jak masz w kieszeni coś co może Ci pomóc to po to nie sięgasz. Co innego gdy idziesz przez ciemny zaułek i ktoś za Tobą idzie wtedy działa adrenalina itp. Na ulicy przeważnie kończy się na zaczepkach słownych. Gdy ktoś nagle podejdzie to tak naprawdę bez względu co masz przy sobie zostają tylko ręce do obrony. Na resztę nie ma czasu.
Jak bardzo chcesz nosić broń jako straszak to wystarczy prawdziwa kabura i plastikowy pistolet z odpustu (za wiatrówkę chyba można mandat dostać).
Tylko, że nóż działa od razu projektując: ostre -> niebezpieczne. Też większość ludzi wie, że broń trzeba odbezpieczyć. W większości przypadków potrzebujesz 2 rąk do tego, żeby strzelić to też musisz wycelować. Nóż z kolei od razu gotowy do użycia i tego nie odsuniesz ręką bez pocięcia. Dlatego on pomija aspekt analizy w mózgu. To tak jak z ogniem po prostu każdy kiedyś się poparzył, skaleczył, zadrapał i mózg ma już zakodowane, że to boli.
Kolejny paradoks, broń kojarzy się z zabijaniem, nóż z ranami. Większość ludzi nie jest mordercami, więc miałaby opory przed naciśnięciem na spust z czego chyba każdy bardziej bądź mniej świadomie zdaje sobie sprawę.
Jak zobaczysz żołnierza, który do Ciebie celuje to się przestraszysz, ale jak chudzielca z pacyfka (niektórym tęcza kojarzy się raczej z ludźmi nie stanowiącego fizycznego zagrożenia tylko moralne) to raczej padnie pytanie "i co zastrzelisz mnie?" Co innego jak to jest napad, a co innego obrona.
Wszystko co masz przydaje się dopiero po pierwszym odparciu napastnika albo kiedy uciekasz. W tej sytuacji broń raczej nic by nie zmieniła. Chłopaki i tak nie pomysleliby żeby ją wyjąć, odbezpieczyć i postraszyć. Facet nie groził, że ich zaatakuje. Pomyśleli, że odejdzie tak jak poprzednio. W tym konkretnym przypadku broń nie zmieniłaby nic.
Kwestia, że prawo do posiadania broni jest zbyt nawet nie tyle restrykcyjne co z d*py to inna sprawa. Ale ten przykład to zły przykład.
Z treści wyraźnie wynika, że zanim doszło do napaści, zaatakowani i agresor rozmawiali. W trakcie rozmowy była okazja do zasugerowania napastnikowi, co się może stać, jeśli zaatakuje. Mnie nie chodzi o to, żeby odpowiedzieć, tylko żeby skutecznie przestraszyć, zanim do ataku doszło. DarkSideOfSoul ma rację, że broń palna niekoniecznie jest do tego potrzebna (choć wcale nie jestem przekonany, że ludzie się jej nie boją. Myślę że jednak boją. Co innego widzieć coś na filmie, a co innego w rzeczywistości).
Polacy nie dorośli do posiadania broni. "Sebiksy" to bynajmniej nie margines - nie jest ich nie wiadomo ile, ale posiadając dostęp do broni stanowiliby poważne zagrożenie.
Ej! Chochoł uprzejmie prosi, żeby go nie atakować ;)
Ja tutaj nie wychwalam powszechnego dostępu do broni, ja tylko mówię o tym konkretnym przypadku, więc nie rozumiem dlaczego rozciągasz to co napisałem na całą Polskę. Przecież wyraźnie pisałem o pozwoleniu na broń, więc nadal uważam, że takowe powinno się do posiadania broni mieć.
W tym konkretnym przypadku sprawca raczej nie miał przy sobie broni palnej. Gdyby miał, to pewnie by użył, a użył noża.
Jeśli nie byłby wcześniej notowany. Większość takich dresikow ma już rozbój na koncie, a wtedy borni nie kupisz. Broń musi być rejestrowana na konkretne nazwisko. Oczywiście teoretycznie można wziąć na słupa tylko tacy np. bezdomni nie mają czystych papierów i raczej mało ludzi chce żeby policja przychodziła w sprawie morderstwa. Każda broń ma swój nr seryjny tak jak każde podwozie. Po tych numerach często lokalizują terorystow od samochodów pułapek bo są tak poukrywane, że ciężko je zedrzeć. Gdy nagrywasz przez dekoder nawet gdy odkodujesz plik na ekranie zostaje numer klienta który bez problemu może odczytać firma. Nawet drukarki robią swój nr seryjny na wydruku. W dzisiejszych czasach nikt nie jest anonimowy. A w zasadzie do czasu popełnienia przestępstwa.
Wiadomo polska policja nie działa zbyt sprawnie. Jednak kupując broń trafiasz do bazy danych. Jeśli ktoś strzeli to po kuli wiadomo z jakiego rodzaju broni padł strzał. W bazie danych sprawdzasz kto w okolicy taki posiada i zwęża się krąg podejrzanych z kilku milionów mieszkańców do kilkuset.
Dlatego poluzowanie przepisów o brak wymogu należenia do jakiegoś klubu łowieckiego itp. byłoby ok. Pozwolenie na podstawie badań psychiatrycznych i oczywiście niekaralność.
Ja jestem pro-2a bez żadnych restrykcji. Gdyby każdy miał na widoku broń, nawet świń by nie trzeba było, ale na tej chorej planecie nawet USA jest chorą (i coraz gorszą) dystopią pod względem dostępu do broni.
Tutaj akurat są 2powody dla których takie rozwiązanie jest niebezpieczne. Po 1 jeśli napastnik widzi broń może ją z zaskoczenia zabrać. W tym ten napastnik który wcześniej broni nie posiadał. 2 kwestia dla której noszenie broni palnej na wierzchu jest bez sensu to fakt, że ludzie klamki się nie boją. To jest coś co kojarzy się z filmów i mózg nie odczytuje tego jako realne zagrożenie. Jeśli ktoś wyceluje w Ciebie patyk i powie że zaraz przyzwie demona który Cię opęta to większość ludzi się nie przestraszy. Chociaż są i tacy co bez patyka zaczynał uciekać jeśli odpowiednio wyglądasz. Serio, sprawdzony patent, polecam. Broń palna jest gdzieś po środku pomiędzy nożem a patykiem. W większości przypadków wystarczającym straszakiem byłby noszony na wierzchu nóż z widocznymi śladami użytkowania. Posiadam taki ładny składany nóż ratowniczy w kolorze pomarańczowym niestety problem polega na tym że według prawa nie mogę go nawet nosić na ulicy, a co dopiero przyczepić do paska. Jego plusem jest że nie trzeba go wyciągać z pochwy która najczęściej zabezpieczona jest zatrzaskiem żeby przypadkiem nie wypadł i może posłużyć jako broń bez jego rozkładania. Noszę go tylko do lasu. Zawsze się na ogniskach przydaje.
Tylko nadal dalej dochodzimy do zasadniczej kwestii. Trzeba jeszcze umieć się posługiwać bronią. Dlatego lepszą samoobrona jest nadal walka wręcz którą opanujesz niż jakakolwiek broń która tylko trzymasz.
Nawet gdyby chłopaki mieli broń zanim by ją odbezpieczyli napastnik byłby już na granicy celnego strzału albo dalej. Jeśli nie strzelaliby regularnie to i tak przeciwnik wiedziałby, że zdąży uciec. Nadal byłoby to dla niego małe ryzyko. Więc czego miałby się bać? Zgaduję że nie wyglądali na byłych żołnierzy więc broń nie zmieniłaby w tej sytuacji nic.
Homokomando robi świetną robotę. I znacznie bardziej przyczynia się do bezpieczeństwa niż posiadanie broni. Sprawność fizyczna i znajomość samoobrony zwiększa pewność siebie i opanowanie, a to wyraża się w mowie ciała co jest odbierane podświadomie przez potencjalnych napastników. Oczywiście to nie działa gdy jesteśmy przemęczeni bądź pijani. Ale ochronę daje.
Oczywistym wydaje mi się, że nie powinno być dostępu do broni bez badań psychiatrycznych i niekaralności. To jest podstawa. Ludzie często nie czują zagrożenia ze strony broni palnej, dochodzi do mnóstwa przypadkowych postrzelen. Najczęściej ludzie sami sobie zrobią krzywdę.
Broń będzie odstraszać jeśli wyglądasz na kogoś kto się na niej zna. I nie mam tu na myśli chodzenia w wojskowym mundurze.
Nie zgadzam się, mogli mu dać znać że będą się bronić przy pierwszym spotkaniu, a pozbyć się go nawet po dźgnięciu. Wtedy każdy sebix by myślał 30 razy zanim będzie groził.
Do tego nie potrzebowali żadnej broni.
Polacy nie dorośli do posiadania broni. "Sebiksy" to bynajmniej nie margines - nie jest ich nie wiadomo ile, ale posiadając dostęp do broni stanowiliby poważne zagrożenie.
Ej! Chochoł uprzejmie prosi, żeby go nie atakować ;)
Ja tutaj nie wychwalam powszechnego dostępu do broni, ja tylko mówię o tym konkretnym przypadku, więc nie rozumiem dlaczego rozciągasz to co napisałem na całą Polskę. Przecież wyraźnie pisałem o pozwoleniu na broń, więc nadal uważam, że takowe powinno się do posiadania broni mieć.
W tym konkretnym przypadku sprawca raczej nie miał przy sobie broni palnej. Gdyby miał, to pewnie by użył, a użył noża.
Jeśli nie byłby wcześniej notowany. Większość takich dresikow ma już rozbój na koncie, a wtedy borni nie kupisz. Broń musi być rejestrowana na konkretne nazwisko. Oczywiście teoretycznie można wziąć na słupa tylko tacy np. bezdomni nie mają czystych papierów i raczej mało ludzi chce żeby policja przychodziła w sprawie morderstwa. Każda broń ma swój nr seryjny tak jak każde podwozie. Po tych numerach często lokalizują terorystow od samochodów pułapek bo są tak poukrywane, że ciężko je zedrzeć. Gdy nagrywasz przez dekoder nawet gdy odkodujesz plik na ekranie zostaje numer klienta który bez problemu może odczytać firma. Nawet drukarki robią swój nr seryjny na wydruku. W dzisiejszych czasach nikt nie jest anonimowy. A w zasadzie do czasu popełnienia przestępstwa.
Wiadomo polska policja nie działa zbyt sprawnie. Jednak kupując broń trafiasz do bazy danych. Jeśli ktoś strzeli to po kuli wiadomo z jakiego rodzaju broni padł strzał. W bazie danych sprawdzasz kto w okolicy taki posiada i zwęża się krąg podejrzanych z kilku milionów mieszkańców do kilkuset.
Dlatego poluzowanie przepisów o brak wymogu należenia do jakiegoś klubu łowieckiego itp. byłoby ok. Pozwolenie na podstawie badań psychiatrycznych i oczywiście niekaralność.
Ja jestem pro-2a bez żadnych restrykcji. Gdyby każdy miał na widoku broń, nawet świń by nie trzeba było, ale na tej chorej planecie nawet USA jest chorą (i coraz gorszą) dystopią pod względem dostępu do broni.
Tutaj akurat są 2powody dla których takie rozwiązanie jest niebezpieczne. Po 1 jeśli napastnik widzi broń może ją z zaskoczenia zabrać. W tym ten napastnik który wcześniej broni nie posiadał. 2 kwestia dla której noszenie broni palnej na wierzchu jest bez sensu to fakt, że ludzie klamki się nie boją. To jest coś co kojarzy się z filmów i mózg nie odczytuje tego jako realne zagrożenie. Jeśli ktoś wyceluje w Ciebie patyk i powie że zaraz przyzwie demona który Cię opęta to większość ludzi się nie przestraszy. Chociaż są i tacy co bez patyka zaczynał uciekać jeśli odpowiednio wyglądasz. Serio, sprawdzony patent, polecam. Broń palna jest gdzieś po środku pomiędzy nożem a patykiem. W większości przypadków wystarczającym straszakiem byłby noszony na wierzchu nóż z widocznymi śladami użytkowania. Posiadam taki ładny składany nóż ratowniczy w kolorze pomarańczowym niestety problem polega na tym że według prawa nie mogę go nawet nosić na ulicy, a co dopiero przyczepić do paska. Jego plusem jest że nie trzeba go wyciągać z pochwy która najczęściej zabezpieczona jest zatrzaskiem żeby przypadkiem nie wypadł i może posłużyć jako broń bez jego rozkładania. Noszę go tylko do lasu. Zawsze się na ogniskach przydaje.
Tylko nadal dalej dochodzimy do zasadniczej kwestii. Trzeba jeszcze umieć się posługiwać bronią. Dlatego lepszą samoobrona jest nadal walka wręcz którą opanujesz niż jakakolwiek broń która tylko trzymasz.
Nawet gdyby chłopaki mieli broń zanim by ją odbezpieczyli napastnik byłby już na granicy celnego strzału albo dalej. Jeśli nie strzelaliby regularnie to i tak przeciwnik wiedziałby, że zdąży uciec. Nadal byłoby to dla niego małe ryzyko. Więc czego miałby się bać? Zgaduję że nie wyglądali na byłych żołnierzy więc broń nie zmieniłaby w tej sytuacji nic.
Homokomando robi świetną robotę. I znacznie bardziej przyczynia się do bezpieczeństwa niż posiadanie broni. Sprawność fizyczna i znajomość samoobrony zwiększa pewność siebie i opanowanie, a to wyraża się w mowie ciała co jest odbierane podświadomie przez potencjalnych napastników. Oczywiście to nie działa gdy jesteśmy przemęczeni bądź pijani. Ale ochronę daje.
Oczywistym wydaje mi się, że nie powinno być dostępu do broni bez badań psychiatrycznych i niekaralności. To jest podstawa. Ludzie często nie czują zagrożenia ze strony broni palnej, dochodzi do mnóstwa przypadkowych postrzelen. Najczęściej ludzie sami sobie zrobią krzywdę.
Broń będzie odstraszać jeśli wyglądasz na kogoś kto się na niej zna. I nie mam tu na myśli chodzenia w wojskowym mundurze.
Nie zgadzam się, mogli mu dać znać że będą się bronić przy pierwszym spotkaniu, a pozbyć się go nawet po dźgnięciu. Wtedy każdy sebix by myślał 30 razy zanim będzie groził.
Polacy nie dorośli do posiadania broni. "Sebiksy" to bynajmniej nie margines - nie jest ich nie wiadomo ile, ale posiadając dostęp do broni stanowiliby poważne zagrożenie.
Ej! Chochoł uprzejmie prosi, żeby go nie atakować ;)
Ja tutaj nie wychwalam powszechnego dostępu do broni, ja tylko mówię o tym konkretnym przypadku, więc nie rozumiem dlaczego rozciągasz to co napisałem na całą Polskę. Przecież wyraźnie pisałem o pozwoleniu na broń, więc nadal uważam, że takowe powinno się do posiadania broni mieć.
W tym konkretnym przypadku sprawca raczej nie miał przy sobie broni palnej. Gdyby miał, to pewnie by użył, a użył noża.
Jeśli nie byłby wcześniej notowany. Większość takich dresikow ma już rozbój na koncie, a wtedy borni nie kupisz. Broń musi być rejestrowana na konkretne nazwisko. Oczywiście teoretycznie można wziąć na słupa tylko tacy np. bezdomni nie mają czystych papierów i raczej mało ludzi chce żeby policja przychodziła w sprawie morderstwa. Każda broń ma swój nr seryjny tak jak każde podwozie. Po tych numerach często lokalizują terorystow od samochodów pułapek bo są tak poukrywane, że ciężko je zedrzeć. Gdy nagrywasz przez dekoder nawet gdy odkodujesz plik na ekranie zostaje numer klienta który bez problemu może odczytać firma. Nawet drukarki robią swój nr seryjny na wydruku. W dzisiejszych czasach nikt nie jest anonimowy. A w zasadzie do czasu popełnienia przestępstwa.
Wiadomo polska policja nie działa zbyt sprawnie. Jednak kupując broń trafiasz do bazy danych. Jeśli ktoś strzeli to po kuli wiadomo z jakiego rodzaju broni padł strzał. W bazie danych sprawdzasz kto w okolicy taki posiada i zwęża się krąg podejrzanych z kilku milionów mieszkańców do kilkuset.
Dlatego poluzowanie przepisów o brak wymogu należenia do jakiegoś klubu łowieckiego itp. byłoby ok. Pozwolenie na podstawie badań psychiatrycznych i oczywiście niekaralność.
Ja jestem pro-2a bez żadnych restrykcji. Gdyby każdy miał na widoku broń, nawet świń by nie trzeba było, ale na tej chorej planecie nawet USA jest chorą (i coraz gorszą) dystopią pod względem dostępu do broni.
Tutaj akurat są 2powody dla których takie rozwiązanie jest niebezpieczne. Po 1 jeśli napastnik widzi broń może ją z zaskoczenia zabrać. W tym ten napastnik który wcześniej broni nie posiadał. 2 kwestia dla której noszenie broni palnej na wierzchu jest bez sensu to fakt, że ludzie klamki się nie boją. To jest coś co kojarzy się z filmów i mózg nie odczytuje tego jako realne zagrożenie. Jeśli ktoś wyceluje w Ciebie patyk i powie że zaraz przyzwie demona który Cię opęta to większość ludzi się nie przestraszy. Chociaż są i tacy co bez patyka zaczynał uciekać jeśli odpowiednio wyglądasz. Serio, sprawdzony patent, polecam. Broń palna jest gdzieś po środku pomiędzy nożem a patykiem. W większości przypadków wystarczającym straszakiem byłby noszony na wierzchu nóż z widocznymi śladami użytkowania. Posiadam taki ładny składany nóż ratowniczy w kolorze pomarańczowym niestety problem polega na tym że według prawa nie mogę go nawet nosić na ulicy, a co dopiero przyczepić do paska. Jego plusem jest że nie trzeba go wyciągać z pochwy która najczęściej zabezpieczona jest zatrzaskiem żeby przypadkiem nie wypadł i może posłużyć jako broń bez jego rozkładania. Noszę go tylko do lasu. Zawsze się na ogniskach przydaje.
Tylko nadal dalej dochodzimy do zasadniczej kwestii. Trzeba jeszcze umieć się posługiwać bronią. Dlatego lepszą samoobrona jest nadal walka wręcz którą opanujesz niż jakakolwiek broń która tylko trzymasz.
Nawet gdyby chłopaki mieli broń zanim by ją odbezpieczyli napastnik byłby już na granicy celnego strzału albo dalej. Jeśli nie strzelaliby regularnie to i tak przeciwnik wiedziałby, że zdąży uciec. Nadal byłoby to dla niego małe ryzyko. Więc czego miałby się bać? Zgaduję że nie wyglądali na byłych żołnierzy więc broń nie zmieniłaby w tej sytuacji nic.
Homokomando robi świetną robotę. I znacznie bardziej przyczynia się do bezpieczeństwa niż posiadanie broni. Sprawność fizyczna i znajomość samoobrony zwiększa pewność siebie i opanowanie, a to wyraża się w mowie ciała co jest odbierane podświadomie przez potencjalnych napastników. Oczywiście to nie działa gdy jesteśmy przemęczeni bądź pijani. Ale ochronę daje.
Oczywistym wydaje mi się, że nie powinno być dostępu do broni bez badań psychiatrycznych i niekaralności. To jest podstawa. Ludzie często nie czują zagrożenia ze strony broni palnej, dochodzi do mnóstwa przypadkowych postrzelen. Najczęściej ludzie sami sobie zrobią krzywdę.
Broń będzie odstraszać jeśli wyglądasz na kogoś kto się na niej zna. I nie mam tu na myśli chodzenia w wojskowym mundurze.
Polacy nie dorośli do posiadania broni. "Sebiksy" to bynajmniej nie margines - nie jest ich nie wiadomo ile, ale posiadając dostęp do broni stanowiliby poważne zagrożenie.
Ej! Chochoł uprzejmie prosi, żeby go nie atakować ;)
Ja tutaj nie wychwalam powszechnego dostępu do broni, ja tylko mówię o tym konkretnym przypadku, więc nie rozumiem dlaczego rozciągasz to co napisałem na całą Polskę. Przecież wyraźnie pisałem o pozwoleniu na broń, więc nadal uważam, że takowe powinno się do posiadania broni mieć.
W tym konkretnym przypadku sprawca raczej nie miał przy sobie broni palnej. Gdyby miał, to pewnie by użył, a użył noża.
Jeśli nie byłby wcześniej notowany. Większość takich dresikow ma już rozbój na koncie, a wtedy borni nie kupisz. Broń musi być rejestrowana na konkretne nazwisko. Oczywiście teoretycznie można wziąć na słupa tylko tacy np. bezdomni nie mają czystych papierów i raczej mało ludzi chce żeby policja przychodziła w sprawie morderstwa. Każda broń ma swój nr seryjny tak jak każde podwozie. Po tych numerach często lokalizują terorystow od samochodów pułapek bo są tak poukrywane, że ciężko je zedrzeć. Gdy nagrywasz przez dekoder nawet gdy odkodujesz plik na ekranie zostaje numer klienta który bez problemu może odczytać firma. Nawet drukarki robią swój nr seryjny na wydruku. W dzisiejszych czasach nikt nie jest anonimowy. A w zasadzie do czasu popełnienia przestępstwa.
Wiadomo polska policja nie działa zbyt sprawnie. Jednak kupując broń trafiasz do bazy danych. Jeśli ktoś strzeli to po kuli wiadomo z jakiego rodzaju broni padł strzał. W bazie danych sprawdzasz kto w okolicy taki posiada i zwęża się krąg podejrzanych z kilku milionów mieszkańców do kilkuset.
Dlatego poluzowanie przepisów o brak wymogu należenia do jakiegoś klubu łowieckiego itp. byłoby ok. Pozwolenie na podstawie badań psychiatrycznych i oczywiście niekaralność.
Ja jestem pro-2a bez żadnych restrykcji. Gdyby każdy miał na widoku broń, nawet świń by nie trzeba było, ale na tej chorej planecie nawet USA jest chorą (i coraz gorszą) dystopią pod względem dostępu do broni.
Jeśli ktoś cię dźga w plecy, to właściwie co broń ma pomóc? Nie pogrozisz tym nawet. Nie zdążysz zareagować...