Tonący brzytwy się chwyta. Czy obrońca Tomasza Pituchy, oskarżonego o zniesławienie za nazwanie lubelskiego marszu równości "promocją pedofilii" nie ma już argumentów? Na wczorajszym posiedzeniu sądu pytał jednego ze świadków oskarżenia o ocenę, "czy penisy w kokardkach są dobre". Co odpowiedział profesor Jakub Urbanik?
Przed marszem równości w Lublinie, Tomasz Pitucha, który jest radnym Lublina, a także członkiem Prawa i Sprawiedliwości,
napisał na Facebooku, że wydarzenie to promuje pedofilię. Za te słowa został oskarżony przez Bartosza Staszewskiego o zniesławienie. Wczoraj odbyło się kolejne posiedzenie w tej sprawie.
Jak donosi Kurier Lubelski, na wczorajszym posiedzeniu
oskarżyciel wezwał na świadka dr hab. Jakuba Urbanika, który jest wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
O wpisie radnego Urbaniak powiedział: "Uważam tę wypowiedź za zniesławiającą" i dodał: "
Wypowiedź oskarżonego wpisuje się w styl wypowiedzi w przestrzeni publicznej w naszym kraju, które godzą we współobywateli, wykluczają, ranią, a także, według mnie, starają się zniesławić pewną grupę obywateli i obywatelek tego kraju ze względu na ich cechy osobowościowe. Nie można w ten sposób traktować swoich bliźnich". Następnie Urbanik był przesłuchiwany przez obrońcę Tomasza Pituchy. Ta część posiedzenia trwała około półtorej godziny.
Pełnomocnik Pituchy pytał m.in.: "Co łączy osoby ze środowiska LGBT", "Czy marsz równości promuje ideę wolności seksualnej" oraz
"Czy w Polsce dokonała się tzw. rewolucja seksualna". Na dwa ostatnie pytania doktor Urbanik nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć i prosił o doprecyzowanie pytania, czego obrońca nie uczynił.
Zapytany
"Czy marsz równości mógł mieć negatywne skutki dla rodzin i dzieci", Urbanik odpowiedział: "
Wydaje mi się, że skutki Marszu Równości i idei tam głoszonych mogą być tylko pozytywne. Proszę sobie wyobrazić dziecko o orientacji homoseksualnej, które dorasta w homofobicznej rodzinie. Pokazanie temu dziecku, że nie jest gorsze, że nie jest potencjalnym pedofilem, uchroni je przed depresją, myślami i próbami samobójczymi. Być może jego rodzice zrozumieją, że jest warte kochania, tak jak inne dziecko".
Punktem kulminacyjnym wczorajszego posiedzenia wydaje się być pytanie o penisa w kokardce. Pełnomocnik Pituchy zapytał w pewnym momencie, pokazując równocześnie fotografię z członka w kokardce i zapytał Urbaniaka:
"Czy to jest dobre czy złe?", na co Urbanik miał odpowiedzieć: "Ale co?". Wykładowca z Uniwersytetu Warszawskiego po tym jak pytanie zostało ostatecznie doprecyzowane, odpowiedział:
"Osobiście nie lubię kokardek na penisie". Następnie świadek został zapytany czy takie zachowania powinny być aprobowane społecznie.
Zareagowała sędzia Iwona Suchorowska, mówiąc: "
Świadek się za wszystkich wypowiadać nie może. Proszę pytania zadawać trochę z sensem". Na posiedzeniu
Tomasz Pitucha przekonywał również, że obecnie obserwuje się "starcia cywilizacji Zachodu, która szanuje rodzinę, ze środowiskiem homoseksualnym", które według niego ma domagać się m.in.: "lekcji masturbacji w szkołach". Dodał również, że "
Homoseksualizm nie daje ludziom szczęścia".
Jak donosi oficjalna strona Marszu Równości w Lublinie,
rozprawa była zakłócana przez seniorów, którzy towarzyszą radnemu podczas każdego posiedzenia w tej sprawie. Jakub Urbanik pisał na swoim profilu na Facebooku, że był to pierwszy raz, kiedy brał udział w procesie karnym jako świadek. Dodał również, że
przeżycie było emocjonujące ponieważ dotyczyło zrównania homoseksualizmu z pedofilią, a także przez obecność zwolenników oskarżonego.
(pk)
A poza tym to nic dziwnego, że sprawy ciągną się w Polsce latami skoro przed wysokim sądem rozprawia się o tzw" d...Maryny" A Pan Picucha to chyba jakoś troszeczkę nie domaga umysłowo, więc nie wiem, czy powinien pełnić funkcję papugi w sądzie. Do tego trzeba mieć wszystkie klepki na miejscu.
Dlaczego sędzia pozwala stronie oskarżonej na takie "rozmazywanie" przedmiotu sprawy?
Niech Pitucha udowodni związek pomiędzy marszem a pedofilią albo niech się przyzna, przeprosi i zaproponuje zadośćuczynienie.
Dosyć tego cyrku za nasze pieniądze!
hm...nigdy bym na to nie wpadł :-)
a tak serio, proszę nie wypowiadać się w moim imieniu
panie Pitucha!
mnie homoseksualizm daje szczęście, bo nie
wyobrażam sobie abym mógł być heteroseksualny
i nie daj Boże być jeszcze homofobem
- to dopiero byłoby nieszczęście!
Widzisz ile szczęścia w Twoim ,,nieszczęściu" ;) :)^^
hm...nigdy bym na to nie wpadł :-)
a tak serio, proszę nie wypowiadać się w moim imieniu
panie Pitucha!
mnie homoseksualizm daje szczęście, bo nie
wyobrażam sobie abym mógł być heteroseksualny
i nie daj Boże być jeszcze homofobem
- to dopiero byłoby nieszczęście!
Jeśli to był członek partii KORWiN, to na pewno, to nie była to kokardka, tylko muszka.