"Jest dla nas wręcz niewiarygodne, że osoba, która wykłada prawo konstytucyjne i naukowo zajmuje się klauzulą państwa prawa, jednocześnie publicznie zaprzecza powszechnie przyjętym wartościom konstytucyjnym, jakimi są poszanowanie praw mniejszości i zakaz dyskryminacji (art. 30 Konstytucji RP), wolność zgromadzeń (art. 57)" - czytamy w apelu organizatorów Marszu Równości w Lublinie do rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - w sprawie postępowania dyscyplinarnego dla wojewody lubelskiego i pracownika KUL, Przemysława Czarnka.
Przypomnijmy, że wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek, który we wrześniu apelował do prezydenta Lublina o zakaz organizacji Marszu Równości w tym mieście, nazywając homoseksualność "wynaturzeniem, zboczeniem i dewiacją", po Marszu podziękował lubelskiej Policji za "znakomicie wykonaną pracę".
W dzień Marszu Czarnek napisał na Twitterze, że to on "ostrzegał" prezydenta miasta przed zagrożeniami związanymi z organizacją Marszu w Lublinie, m.in. przed "burdami".
Z kolei prezydent miasta Krzysztof Żuk po Marszu napisał, że to "nieodpowiedzialne wypowiedzi wojewody" doprowadziły do agresywnych zachowań ze strony kontrmanifestantów.
Przed Marszem wojewoda lubelski wydał oficjalne oświadczenie, w którym napisał, że
"żałuje, że Sąd Apelacyjny przestrzega praw jakichś mniejszości" i apelował do uczestników i uczestniczek Marszu i kontrmanifestacji o "pokojowe demonstrowanie swoich poglądów". Dodał: "
Stwierdzam raz jeszcze to, co mówiłem od wielu dni: ktokolwiek będzie używał agresji fizycznej w stosunku do kontrmanifestantów i manifestantów ten będzie tak naprawdę sprzyjał środowisku gejowskiemu i na tym tylko temu środowisku zależy, bo „tęczowy” pochód w Lublinie i tak się nie przyjmie. My chcemy normalności, chcemy także właściwego miejsca dla seksualności, ale w życiu prywatnym. Nikogo nie interesuje kto z kim śpi. Życzę wszystkim miłej soboty!".W rozmowie z "wPolityce" już po Marszu Czarnek powiedział: "
Dobrze, że marsz już się zakończył i nikomu nic się nie stało. A zwłaszcza dobrze, że nic się nie stało mieszkańcom Lublina. To zasługa policji, która doskonale wie, co ma robić w takich sytuacjach. Ostrzegałem w jednym z komentarzy, że jeżeli sądy pozwolą na prowokacyjne manifestacje ze strony uczestników tzw. marszy równości i pozwoli na kontrmanifestacje może dojść do burd ulicznych. Przewidywałem to od początku i apelowałem do wszystkich o spokojne manifestowanie swoich poglądów".
O postawie prezydenta Lublina Czarnek powiedział: "Prezydent Krzysztof Żuk może czuć się wyłącznie przegrany. Był za, a nawet przeciw marszowi. A później ani za, ani przeciw. Wygrani są mieszkańcy Lublina, którzy przez działanie policji zostali uchronieni przed bardziej negatywnymi konsekwencjami".
Z powodu słów wojewody jego natychmiastowego odwołania domaga się Zarząd SLD. W oficjalnym oświadczeniu partii napisano: "Potępiamy ataki na uczestników Marszu Równości i policjantów. W naszej ocenie całkowitą odpowiedzialność za to, że obiektem ataku stali się nie tylko uczestnicy marszu, ale również chroniący ich policjanci, ponosi Wojewoda Lubelski Przemysław Czarnek. Wielokrotnie kłamliwie i negatywnie wypowiadał się przeciwko Marszowi Równości, aktywizując tym samym skrajne środowiska „zadymiarzy”, którzy w sobotę wszczynali starcia z policją. Ostrzegaliśmy, że propagowanie nienawiści i kłamstw prowadzi do przemocy".
Słowa Czarnka skomentował też Marcin Kierwiński, przewodniczący PO w Warszawie: "Jak słucham wypowiedzi wojewody Lubelskiego, który mówi, że jest dla niego rzeczą niezrozumiałą, że sąd dba o prawa mniejszości to wiem, że władza PiS daje przyzwolenie bojówkarzom".
Teraz postępowania dyscyplinarnego wobec Czarnka, nauczyciela akademickiego na KUL, chcą organizatorzy Marszu Równości w Lublinie. Apel w tej sprawie można podpisać na stronie naszademokracja.pl.
(red)
już 1 082 :-)
Oraz poniosą pełną odpowiedzialność za kontrmanifestacje, którą sami zorganizowali
No, to chyba nie jest jeszcze obowiązkowe... (żeby studiować, bo wstydzić się - absolutnie trzeba).