Monika i Marta od kilku lat mieszkają w Wielkiej Brytanii, miesiąc temu ich rodzina powiększyła się o cudownego synka. W trakcie załatwiania formalności związanych z rejestracją dziecka, okazało się, że... nie może ono otrzymać polskiego paszportu, albowiem ma dwie matki. To nie pierwsza taka historia i zapewne nie ostatnia. Paweł Knut z KPH mówi, że organizacja prowadzi postępowanie w podobnej sprawie, która oczekuje obecnie na rozpoznanie przez Naczelny Sąd Administracyjny. I podkreśla, że to co robi administracja, jest niezasadne.
Takich historii dostajemy od Was coraz więcej. Monika i Marta* od czterech lat mieszkają w Wielkiej Brytanii. Niedawno urodził się im syn. Panie zaczęły załatwiać formalności związane z rejestracją dziecka, zarówno w Anglii, jak i w Polsce. Okazało się, że nie będzie to takie proste.
"Spotkałyśmy się z sytuacją, gdzie Polska ambasada odmawia nam wyrobienia paszportu dla dziecka z uwagi na brak możliwości rejestracji naszego syna w urzędzie stanu cywilnego w Polsce, czego powodem ma być brytyjski akt urodzenia, w którym widnieją dane matki i drugiego rodzica (w tym wypadku osoby tej samej płci). Więc w chwili obecnej nasz syn jest bezpaństwowcem z czym nie chcemy się pogodzić" - podkreślają w wiadomości do nas. W związku z tym, że w tym roku mijają dopiero cztery lata, odkąd panie są w Wielkiej Brytanii, nie mogą też jeszcze starać się o obywatelstwo brytyjskie dla syna.
To nie pierwszy taki przypadek: w 2015 roku głośno było o skardze do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, złożonej przez dwie kobiety, którym Polska odmówiła wydania polskiego aktu urodzenia dziecka. Niedawno pisaliśmy o Magdzie, Dorocie i ich synu, Janku, który nie otrzymał obywatelstwa polskiego, ale za to... brytyjskie.
Paweł Knut z Kampanii Przeciw Homofobii powiedział w rozmowie z nami, że KPH prowadzi postępowanie w identycznej sprawie. Aktualnie oczekuje ona na rozpoznanie przez Naczelny Sąd Administracyjny. "W naszej ocenie opisana praktyka organów administracji jest niezgodna z prawem, a konkretnie z art. 104 ust. 5 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego (PASC), który przewiduje w takich sytuacjach obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, z uwagi na to, że taka transkrypcja otwiera drogę do ubiegania się o polski dokument tożsamości (np. paszport) dla dziecka" - mówi Knut i dodaje, że uzasadnienie, powołujące się na to, że "dokonanie transkrypcji aktu urodzenia, w którym uwidocznione są dwie osoby tej samej płci jako rodzice, byłoby sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej"
jest zdaniem KPH niezasadne. "Taka praktyka organów administracji może prowadzić nie tylko do naruszenia Konstytucji RP (obowiązku poszanowania zasady ochrony praw dziecka), ale również Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka (prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego), Konwencji o Prawach Dziecka (m.in. ochrony dziecka przed dyskryminacją ze względu na status prawny i orientację seksualną rodziców dziecka), Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (prawa do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium Państw Członkowskich) oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej (m.in. prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego)" - zaznacza.
Co zatem mogą zrobić pary jednopłciowe, które znalazły się w takiej sytuacji, jak Marta i Monika? Mogą skierować skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego, zmierzającą do uchylenia decyzji odmownej.
"Mamy nadzieję, że prowadzone aktualnie przez KPH postępowanie sądowe doprowadzi do zakwestionowania tej praktyki działania polskiej administracji" - reasumuje Knut.
Co Marta i Monika planują zrobić? "
Zaraz po otrzymaniu na piśmie decyzji odmowy transkrypcji aktu urodzenia naszego dziecka, rozpoczynamy proces starania się o dokument podróżowania dla bezpaństwowca, który umożliwi nam podróżowanie do momentu, aż będziemy mogły się starać o paszport brytyjski dla syna" - mówią.
"Uzyskanie polskiego obywatelstwa dla naszego synka było dla nas rzeczą naturalną. W naszym mniemaniu jest on Polakiem, urodzonym przez kobietę pochodzenia polskiego, z polskim paszportem" - mówią także, podkreślając, że zależy im na tym,
by ich syn mógł podróżować do Polski, gdzie żyją ich rodziny i ważne jest dla nich, by mógł mieć kontakt z najbliższymi. "Nie spodziewałyśmy się, że nasz kraj potraktuje w ten sposób całą naszą trójkę i pokaże naszemu synkowi "środkowy palec" - bo niestety inaczej nie można tego nazwać. Jest to dla nas jawna dyskryminacja i nie godzimy się na to" - mówią, reasumując, że najbardziej dla nich przykre jest to, że wraz z odmową ze strony Polski, muszą "prosić się i być na łasce innego kraju (w naszym przypadku Wielkiej Brytanii). Jest to smutne".
* imiona zostały zmienione.
(md)
Jeżeli znacie podobne historie - zapraszamy do kontaktu poprzez naszego maila lub Facebooka.
a tak na poważnie to ręce opadają, dziecku dostaje się za nasze chore zaściankowe podejście,
a niepotrzebnie zagmatwane przepisy utrudniają każdą, dosłownie każdą sprawę nawet zupełnie błahą, zawsze trzeba zderzyć się ze ścianą absurdalnych paragrafów :(((
Ich święte oburzenie jest iście święte i powinno być wpisane w biblii LGBT ale to nie znaczy, że polska Konstytucja ma się doń dostosować, bo o polskiej Konstytucji i prawach decyduje większość Polaków. Skoro więc demokratycznie wybrani przedstawiciele suwerena (narodu) nie mają zamiaru się na taki obrót sprawy godzić to panie muszą przyjąć to do wiadomości.
No i w konstytucji jest tez o rownosci wszystkich.
No i patrz pan - coraz wiecej jest prxypadkow, ze dziecko w polsce nie istnieje za to istnieje homoseksualizm ich rodzicow.