Charlie ujawniła się jako biseksualistka, gdy miała 14 lat. W ostatnich dwóch latach zrozumiała jednak, że biseksualność to nie wszystko - dziewczyna odkryła, że jest demiromantyczna. O sobie, wymazywaniu tożsamości i... pizzy opowiada serwisowi Gay Star News.
Czym jest demiseksualność?
To uczucie oparte na głębokiej więzi emocjonalnej. Charlie Mathers
na łamach Gay Star News opowiada jednak o jeszcze czymś innym,
demiromantyczności. Czym ona jest i jak Charlie odnajduje się w społeczności LGBTQ?
Gdy Charlie miała 14 lat ujawniła się jako biseksualistka przed przyjaciółmi, cztery lata później przed rodziną.
Ale w ostatnich dwóch latach odkryła, że biseksualność to nie jest to, co w całości ją określa. Jak sama mówi: "O ile zawsze czułam się komfortowo z byciem bi, o tyle zawsze brakowało mi czegoś w kontekście mówienia o tym, jak odczuwam to romantycznie. To trudne do opisania, ale zawsze czułam, że mój pociąg romantyczny działa inaczej niż seksualny".
Dziewczyna podaje przykład... pizzy. Wyobraźmy sobie, że człowiek jest kawałkiem pizzy. "To tak, gdy osoba, która pizzy nigdy nie lubiła, odkryła nagle, że jakiś konkretny rodzaj pizzy i smak wywołuje u niej głód. Demiromantyczność to romantyczna kopia demiseksualności - nie czujemy do kogoś pociągu seksualnego do momentu, aż poznamy daną osobę bardzo dobrze. Zawsze tłumaczę to tak: nie mam uczuć do kogoś aż tego kogoś bardzo dobrze poznam".
Dziewczyna mówi, że dlatego właśnie zupełnie inne osoby ją pociągają seksualnie, a z zupełnie innymi wchodzi w głębokie relacje.Charlie opowiada też o dziewczynie, która przez wiele lat była jej przyjaciółką - zanim zaczęły się spotykać. I podkreśla, że za każdym razem, gdy próbuje tłumaczyć ludziom "o co chodzi" - spotyka się z niezrozumieniem. I zaznacza, że sama biseksualność jest wystarczająco wymazywana i negowana, także w społeczności LGBTQ.
(md)
Wypaczasz znaczenie tych terminów. Ja rozumiem, że można czegoś nie rozumieć, ale żeby wypisywać takie głupoty? Normalność nie polega na hejtowaniu kogoś z powodu swojej ignorancji, zmień nicka lol. Na tym zakończę, bo musiałbym się zniżać do twojego poziomu...
A komentarz normalnego, jest żałosny.
Prosiłem o niekrytykowanie mnie :( Mój niebinarny demiseksualny demiromantyczny trangeniczny alloseksualny butch genderowaty pies jest przez to smutny że tak mnie zhejtowałaś. Hejt Stop zażenowana bo swoim komentarzem krzywdzisz mnie jak i mojego DDTABG pieska!!!
A drugie demiromantyczność, czyli w końcu co? Niczym się to nie różni od demiseksualizmu, skoro potem i tak odczuwa pociąg fizyczny ( jakby tego nie było wtedy ok, wtedy romantyczność w nazwie miałaby sens).
No znowu głupoty przeczytane na queer...
Natomiast, bo widzę że ludzie nie wiedzą co to demiseksualizm. Też myślałam, że to przecież tylko miłość, ale tak nie jest. Zwykle jeżeli mówimy o byciu z kimś z miłości, to i tak osoby "podniecają" się widokiem ładnej dziewczyny, czy faceta. U demi, to nie występuje. Tym się to różni. A komentarz normalnego, jest żałosny.
Wiele, bardzo wiele osób Ci powie, że nie zakochuje się od pierwszego wejrzenia, ale od tego do demiromantyzmu jeszcze daleko (tak jak niesypianie na pierwszej randce nie jest demiseksualizmem). A gdybyś się nie skupił na uczeniu-ojca-dzieci-robić, to byś zauważył zdanie "intuicyjnie potrafię je rozgraniczyć" - nigdzie tego terminu nie wyśmiałem (?!), wręcz przeciwnie potwierdziłem jego zasadność, jednak zwróciłem uwagę na znacznie większą niż w przypadku demiseksualizmu trudność w identyfikacji tej przypadłości w praktyce z racji zatartych granic między przyjaźnią czy fascynacją a zakochaniem czy miłością. To że ta trudność występuje nie neguje zasadności osobnego terminu, ale istnienie osobnego terminu nie neguje też tej trudności.
"Po pierwsze: demiseksualizm to nie orientacja." Zjawiska demi- (warunki zaistnienia popędu) i bi- (wobec kogo popęd) nie są przeciwstawne, a demiseksualizm i demiromantyzm nie są kwestią na tyle niesamowitą, by robić na ich temat "odkrywczy" artykuł na portalu LGBT. Nie, wróć. One w ogóle nie są kwestią dla LGBT - to nie ma NIC wspólnego z mniejszościami seksualnymi/płciowymi. Nie bronię o nich wspominać, ale forma tego akurat artykułu mąci ludziom w głowach i zniechęca swoją chaotycznością do zgłębiania tematu.
Ale starałeś się, doceniam ;)