Saskia i Lily przyjaźnią się od wielu lat. Najpierw więc była przyjaźń, dopiero później uczucie. Dość specyficzne bo oparte na głębokiej emocjonalnej więzi - dziewczyny nie ukrywają tego, że są demiseksualne. Swoją historię opisują na Gay Star News - i jak same mówią - chcą przede wszystkim podnosić świadomość społeczności LGBT co do osób demiseksualnych.
Zanim zdecydowały się być razem, przyjaźniły się przez pięć lat. Od początku też wiedziały, że raczej nie interesują ich chłopaki, chociaż początkowo Lily myślała o sobie, jako o osobie aseksualnej, a Saskia lesbijce - chociaż ciągle jeszcze poszukującej.
Dopiero kilkuletnia przyjaźń i głębokie uczucie, jakie je połączyło, uświadomiło im, że tak naprawdę są demiseksualne - czyli czują pociąg tylko do osób, z którymi łączy je głęboka więź.Dziewczyny postanowiły założyć kanał na YouTube, gdzie dzielą się swoim uczuciem i starają się też edukować na temat demiseksualności. Saskia i Lily są też w związku na odległość - chociaż oczywiście planują to zmienić.
Jak zatem udaje się im być razem?
Na Gay Star News podkreślają, że kluczowa jest komunikacja: mówienie sobie o uczuciach, ale też rozmowy telefoniczne, jeżeli tylko któraś ma taką potrzebę, albo ma gorszy dzień. Wzmacniająco działa na nie też fakt, iż wiedzą, że związek na odległość nie będzie "na zawsze" - dlatego więc ciągle coś wspólnie planują. Oczywiście dziewczyny starają się też widywać tak często, jak tylko mogą.
Jak reakcja społeczności LGBT na ich "demiseksualny" kanał? Podkreślają, że bardzo pozytywna i wiele osób dziękuje im za otwartość.
(red)
tyle, że tu nie chodzi do końca o miłość, ani o chęć seksu wcześniej lub później tylko o pociąg seksualny aka postrzeganie ciała jako atrakcyjne seksualnie dopiero z osobami, z którymi łączy cię głębsza więź, myślę, że to było dość normalne przez wiele wiele lat, ale w obecnych czasach gdzie co druga osoba (jak nie więcej) ląduje z kimś w łóżku na pierwszej randce - takie nazwy są potrzebne by być zrozumianym, niekoniecznie jest to oddzielna orientacja tylko coś w rodzaju dopełnienia, równie dobrze można być aseksualnym i np lubić tylko kobiety i to też będzie swego rodzaju dopełnienie, jestem przeciwko wymyślaniu coraz większej ilości etykietek tworząc tym samym chaos, ale z drugiej strony całkowity ich brak nie ułatwia życia... a do tego np ostatnio dążą osoby transseksualne :(
mi samej pomógł on w zrozumieniu kim jestem i że to co i jak czuję jest ok.
mi samej pomógł on w zrozumieniu kim jestem i że to co i jak czuję jest ok.
Mi to pachnie jakimś zaburzeniem a nie kolejną orientacją seksualną. o_O
Czy każdy syn gej leci na swojego ojca? No przecież to facet. Odpowiedzią jest nie, bo to są różne rodzaje miłości/przywiązania. Jako istoty ludzkie uczymy się to rozróżniać.
Jestem demiseksualna i dopóki nie nawiążę z kimś bliższego kontaktu jest dla mnie po prostu człowiekiem. Nie widzę go jako potencjalnej dziewczyny/chłopaka nawet jeśli on/ona by mi to zaproponowali. Nie umiem powiedzieć, że ta osoba jest atrakcyjna dla mnie. Ktoś może być najpiękniejszą istotą na planecie, ale w moich oczach i tak nie będzie seksowny czy atrakcyjny. Czy lecę na wszystkich swoich przyjaciół? Nie.
Mam nadzieję, że to co napisałam ma sens
Czują pociąg tylko do osób, z którymi łączy je głęboka więź?
Co? Jak?
Co wejdę w wejdę internet, wyskakuje mi nowe słówko z rodziny, "...seksualny". Czy tego nie ma końca? Kto wymyśla te wszystkie słowa?
Większość związków na tej planecie polega na pociągu do osób, z którymi łączy nas głęboka więź.
Mi to pachnie jakimś zaburzeniem a nie kolejną orientacją seksualną. o_O
LGBTQWERTYXZA
Potem się dziwicie, że nikt nas nie bierze na poważnie ;)
A miłość platoniczna, to nie romantyczna, nie jest zmysłowa tylko duchowa. Jak tak boli złe używanie pojęć, to proponuję samodzielnie nadrobić braki.
Wielki obrażony demi...
demiseksualizm to NIE JEST ani wierność, ani uczucie, ani związek.
demiseksualista to NIE JEST osoba w związku, a osoba która zaczyna czuć pociąg seksualny dopiero PO nawiązaniu bliższej relacji PLATONICZNEJ z drugą osobą.
a tym co nie wiedzą po co tworzyć te etykietki i szufladki. Wyobraźcie sobie że z dnia na dzień zostajecie JEDYNYMI gejami/lesbijkami/biseksualistami/heterykami/trans/whatever na świecie. Albo że chociaż nie macie możliwości dostępu do kontaktu z osobami wam podobnymi. Osoby demi nie czują się do końca gejami/lesbijkami/biseksualistami/heterykami/trans/whatever i bez takiej głupiej etykietki są skazani na wieczne szukanie swojej tożsamości, a samo istnienie nazwy demiseksualizm daje poczucie, że nie jest się samemu i gdzieś tam są inni którzy czują się podobnie. dziękuje