W ciągu ostatnich dwóch tygodni w Azerbejdżanie zatrzymano prawie 100 osób LGBT. Organizacje prawnoczłowiecze donoszą o upokarzaniu, torturach i zmuszaniu do badań. Rząd zapewnia, że wszystkich zatrzymanych już wypuszczono.
Organizacje LGBT biją na alarm: w Azerbejdżanie potrzebna pomoc, musimy też głośniej mówić o sytuacji ludzi LGBT w kraju i tego samego domagać się od naszych władz.
W ostatnich dwóch tygodniach zatrzymano prawie 100 osób LGBT. Były one poddawane przymusowym badaniom, upokarzane i torturowane. Zmuszano ich też do podawania kontaktów z telefonów komórkowych.Ministerstwo Spraw Zagranicznych
wydało w końcu oświadczenie, z którego dowiadujemy się, że zatrzymanych już wypuszczono, a cała akcja dotyczyła osób, które są "zagrożeniem dla porządku publicznego" i "publicznego zdrowia". Zatrzymanych przebadano m.in. pod kątem chorób przenoszonych drogą płciową. Z oświadczenia dowiadujemy się, że u 32 wykryto m.in. AIDS, HIV, czy syfilis.
Prawnicy i eksperci nie mają jednak wątpliwości, że
przy zatrzymaniach doszło do naruszenia wielu procedur i praw człowieka. Świadkowie mówią też o "wyłapywaniu" osób przez policję z pomocą aplikacji randkowych.Kilkanaście organizacji LGBT, w tym ILGA-Europe, Stonewall, czy COC Netherlands, apeluje do międzynarodowej społeczności o pomoc dla społeczności LGBT w Azerbejdżanie, nagłaśnianie sprawy i próby zainteresowania nią polityków. ILGA zwraca uwagę, że wielu wypuszczonym osobom grozi bezdomność, brak wsparcia ze strony rodzin, czy problemy zdrowotne po zatrzymaniu.
(md)