W weganizmie chodzi o eliminację krzywdy i bólu zwierząt, w tym ludzi - grzmi Michael Broadhead z GSN. Daje jednak świadectwo, że weganizm i ruch LGBT mają wiele ze sobą wspólnego i mogą się uzupełniać. Zapraszamy do lektury.
Instrukcja jest prosta: weganie wspierają LGBT i vice versa. Wszystko brzmi pięknie i dość banalnie, ale... O co chodzi Michaelowi? Autor urodził się w Kanadzie. Dorastał w konserwatywnym i wierzącym środowisku, jadł mięso i ukrywał swoją seksualność. Teraz - jest ujawnionym weganinem i gejem. A zaczęło się od postu:
Autora opinii zirytowały niektóre komentarze na temat traktowania wspólnie obu tematów. I o ile
w zeszłym roku próbował przekonać społeczność LGBT, by przeszła na weganizm, o tyle w tym roku stara się pokazać,
dlaczego weganie powinni wspierać społeczność LGBT.
No więc krótko, zwięźle i na temat. Michael wychodzi od definicji weganizmu - to coś więcej niż niejedzenie mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. To filozofia życia. Weganie nie krzywdzą zwierząt. Celem więcej jest redukowanie niepotrzebnego bólu i cierpienia. Ludzie to istoty czujące i to również zwierzęta (bez względu na płeć czy orientację seksualną). Na całym świecie giną geje - ISIS,
Czeczenia,
Indonezja; są karani za kontakty seksualne - np. w Singapurze; czy po prostu nie mogą brać ślubów - patrz: Polska,
Irlandia Północna czy
Australia. Więc jak widzimy - jest mnóstwo niepotrzebnego bólu.
Tu Michael wskazuje główne argumenty, by weganie i LGBT szli ramię w ramię:
1. wspólny cel - weganie rozumieją ból społeczności LGBT, który ma tak wiele cech wspólnych z tym, z którymi borykają się zwierzęta. Dlatego weganie powinni oni być sojusznikami LGBT.
2. Walka z uprzedzeniami i mitami - tak jak nas uczono: ludzie jedzą mięso, by przetrwać, że musimy krzywdzić zwierzęta, bo Pan Bóg powiedział, że należą do nas, a my musimy coś jeść... To naturalne i normalne. Podobnie jest z rasizmem, seksizmem, homofobią... Uczymy się, że to normalne. Ruch LGBT i weganizm to walka z mitami, przesądami i niewyobrażalną głupotą.
3. Wspólna walka z "alternatywnymi faktami". Michael może nie wykorzystuje tego sformułowania, ale słowa Kellyann Conway fantastycznie tu pasują - to walka z zaczarowywaniem rzeczywistości. LGBT to coś nienormalnego, bo występuje rzadziej, większość jest heteroseksualna; nie ma homoseksualizmu wśród zwierząt (wszyscy wiemy, że istnieje i że homofobia istnieje tylko u ludzi); heteronormatywność gwarantuje przetrwanie ludzkości jako gatunku - ale my nie zarażamy homoseksualnością. Bo tylko heteroseksualność jest normalna i naturalna.
Jak widać weganizm i ruch LGBT to walka na wielu frontach, walka równie beznadziejna, bo czasem z wiatrakami. Okazuje się, że temat nie jest nowy. Już w 2015 roku grupa "Our Hen House" wypuściło klip, w którym mówią o podobieństwach między coming outem jako osoba LGBT a coming outem jako... weganin.
Co sądzicie o takich poglądach? Uważacie, że weganizm u swoich podstaw zakłada określone poglądy w sferze społecznej i kulturowej? Czy weganizm jako wybór stylu życia to aideologiczna filozofia, która nie ma nic wspólnego z akceptacją LGBT i innych wykluczonych?
(ar)
Jednak większość nie je zwierząt, bo nie chce ich krzywdzić. Z tego samego powodu nie noszą skórzanych ubrań, nie kupują kosmetyków testowanych na zwierzętach i ogólnie, na ile dojście do wiedzy im na to pozwala, starają się ograniczyć wykorzystanie zwierząt dla ludzkich korzyści, przy równoczesnym cierpieniu tych zwierząt. I tu faktycznie jest filozofia.
Gdyby nie moje przekonania, które wzięły się w sumie nie wiadomo skąd (z tym specyficznym rodzajem empatii chyba trzeba się urodzić), to żarłabym mięso na potęgę (ach ten ból, że jestem wege, gdy mijam cudownie pachnącą budę z kurczakiem z rożna...), a szafa pełna byłaby pięknych skórzanych butów, na których widok świecą mi się oczy. Ale po prostu "nie mogę", bo mam blokadę.
Myślę, że o takich ludziach jak ja mówił autor tego artykułu.
Z drugiej strony antyszczepionkowcy mogliby wyrazić solidarność z LGBT demonstracyjnym nieposiadaniem dzieci.
Sam weganem nie jestem, ale porównanie ich do antyszczepionkowców jest głupie i mocno obraźliwe (dla wegan oczywiście).