Film jest adaptacją książki "Dziewczyna z portretu" Davida Ebershoffa, o życiu Lili Elbe, pierwszej osobie, która poddała się zabiegowi korekty płci. W głównej roli: zdobywca aktorskiego Oscara za rolę w filmie "Teoria wszystkiego", Eddie Redmayne. Na ekranie aktorowi towarzyszą m.in. Alicia Vikander (zdobywczyni tegorocznego Oscara za rolę w Filmie), Amber Heard i Ben Whishaw.
"Gwiazdą filmu jest również pochodząca ze Szwecji Alicia Vikander - znana przede wszystkim z filmu "Ex Machina", ale także "Kochanka królowej" czy "Siódmego Syna". Zagadkowa, urodziwa Gerda w interpretacji Vikander nie tyle walczy o powrót Einara w Lili, co usiłuje zrozumieć tożsamościową przewrotkę męża. Oboje szczerze się kochają, przypominają jednak parę uwięzionych w klatce ptaków, rozbijających się stale o obcą, nieprzyjazną im powierzchnię" - pisał o roli Vikander na naszym portalu Łukasz Maciejewski.
KONKURS!Mamy dla Was kilka egzemplarzy "Dziewczyny z portretu" na DVD! Co trzeba zrobić?
W komentarzu pod newsem w kilku zdaniach napiszcie o Waszej ulubionej kreacji LGBT: czy może był to Sean Penn jako Harvey Milk? Albo Julianne Moore w filmie "Freeheld"? Lub Jared Leto w filmie "Witaj klubie"?
Na odpowiedzi czekamy do poniedziałku, 13 czerwca. Ze zwycięzcami skontaktujemy się poprzez wiadomość na portalu.
Śledząc losy George'a i jego próby odebrania sobie życia, zaczynamy mu powoli współczuć. Z żałosnego starszego pana zmienia się on bowiem na naszych oczach w zdesperowanego i zagubionego człowieka, który potrzebuje pomocy. Dochodzi nawet do tego, że zaczynamy trzymać kciuki, żeby jednak się nie zabijał. Ale jednocześnie... zaczynamy go rozumieć. To największe osiągnięcie filmu! Dane jest nam dotrzeć głęboko do emocji George'a, do jego snów i przyczyn jego strachu.
Jednak tym na co zwracano największą uwagę jest wizualna forma, jaką wybrał dla swojego dzieła reżyser. Jeśli miałbym porównać oglądanie tego obrazu do wybranej aktywności fizycznej, to byłoby nią pływanie. Już w pierwszej scenie, widzimy nagie męskie ciało bezwładnie niesione przez wodę. W tle gra nastrojowa muzyka, a naszym zadaniem jest przeżywać. Tego rodzaju artystycznych trików jest w filmie więcej. Gdy bohater jest zrezygnowany (a to stan, który towarzyszy mu przez większość czasu), podkreśla to deszcz, padający jakby w rytm jakiejś niesłyszalnej dla nas muzyki. A gdy na chwilę zapomina o troskach tego świata pogrążając się w dzikiej, nieskrępowanej radości, rzuca się do oceanu i pływa, a my zmuszeni jesteśmy do pływania razem z nim i wspólnego doświadczania tego spontanicznego oczyszczenia.
Poruszająca opowieść, będąca adaptacją prozy Christophera Isherwooda, została zaprezentowana na srebrnym ekranie w wyjątkowo wysmakowanej formie, i muzyka Korzeniowskiego nie jest tutaj wyjątkiem. Cudownie brzmiące smyczkowe i fortepianowe kompozycje mają w sobie dozę dawnego wyrafinowania. Cechą od początku charakteryzującą jego muzykę jest wyjątkowo udane połączenie hipnotyzującego tła i urzekającej melodyki, i tak jest również tym razem. Przy całym swym melodramatyzmie, ta muzyka nie traci na autentyczności. Pod wieloma względami ścieżka dźwiękowa do Samotnego mężczyzny przypomina inny genialny soundtrack - Źródło Clinta Mansella, choć w porównaniu z nim wyróżnia się subtelniejszym brzmieniem i większą kunsztownością kompozycji.
Ten film to nie tylko doskonała gra aktorska i fabuła, ale także ukłon w stronę estetycznych doznań. Zachwyca w nim wszystko, każdy nawet najmniejszy detal. Samotny mężczyzna to poruszająca opowieść o uczuciu, które nigdy nie przemija i zostawia po sobie niezabliźniającą się ranę oraz pięknie pokazane studium samotności. Jednym słowem to obowiązkowa pozycja dla wszystkich kochających piękno w najczystszej postaci oraz proste, ale niebanalne i chwytające za serce historie…
Może i kupię sobie płytę
P.S. równie długo mogłabym mówić i ppstaci Clarke Griffin granej przez Elize Taylor - ona też zmieniła ludzi na lepsze.