"Dziewczyna z portretu" w styczniu w kinach
"Pomimo tego, że jako Lili czułem się bezpiecznie, miałem świadomość, że ludzie mnie obserwują i oceniają. Wyobraźcie sobie co czują trans kobiety, które ciągle narażone są na takie ocenianie, jak i dyskryminację i w wielu przypadkach przemoc" - powiedział odtwórca głównej roli w filmie "Dziewczyna z portretu", Eddie Redmayne w rozmowie z "The Sun". Film 22 stycznia w naszych kinach!
Redmayne chętnie dzieli się z mediami własnymi przemyśleniami, jak i doświadczeniami związanymi z wcielaniem się w transpłciową kobietę. W rozmowie z "The Sun" aktor przyznał, że czuł się obnażony i bezbronny, pomimo tego, że jako Lili czuł się bezpiecznie. "Miałem świadomość, że ludzie mnie obserwują i oceniają. Wyobraźcie sobie co czują trans kobiety, które ciągle narażone są na takie ocenianie, jak i dyskryminację i w wielu przypadkach przemoc" - powiedział aktor.
Film jest adaptacją książki "Dziewczyna z portretu" Davida Ebershoffa, o życiu Lili Elbe, pierwszej osobie, która poddała się zabiegowi korekty płci. W głównej roli: zdobywca aktorskiego Oscara za rolę w filmie "Teoria wszystkiego", Eddie Redmayne, o którym mówi się, że ma szansę na kolejną złotą statuetkę. Na ekranie aktorowi towarzyszą m.in. Alicia Vikander, Amber Heard i Ben Whishaw.
Przypomnijmy, że Lili Elbe urodziła się w 1882 roku w Danii jako Einar Wegener, w 1930 roku w Dreźnie przeszła zabieg korekty płci, który uważa się za jeden z pierwszych. Elbe, jeszcze jako Wegener, ożeniła się z malarką Gerdą Gottlieb, której często pozowała jako kobieta. Sama Elbe także malowała, ale tylko do czasu korekty płci.
"Przy pracy nad rolą najwięcej dały mi spotkania ze społecznością transseksualistów. Musiałem poznać ich życie, zrozumieć siłę, osadzić się w ich rzeczywistości. Lili dokonała korekty płci prawie sto lat temu. Dziś ludzie dokonujący tranzycji wiedzą na ten temat dużo więcej, ona nie miała tej wiedzy. A więc słuchając historii starszych osób, mogłem dowiedzieć się, jak to wszystko wyglądało 40-50 lat temu" - mówił Eddie Redmayne, dodając, że "Te kobiety, opisujące swoje życie w ciele płci, którą im przypisano, pozwoliły mi zbudować ramy mojej postaci. Trzeba jednak pamiętać, że każda trans-historia jest inna, odrębna, wyjątkowa. Nie ma czegoś takiego jak wspólne, „odgórne trans-przeżycie”. Powtarza się jedno – że wszyscy od wczesnej młodości czuli, że nie są w swojej skórze".
Polska premiera już 22 stycznia 2016 roku!
(red)
gdybym miał grać faceta hetero, też czułbym się bezbronny
Uważam że w społeczeństwie gdzie głównie mężczyźni sprawują władzę polityczną jak i społeczną to osoby trans m/k są o wiele bardziej narażone na przemoc. Moim zdaniem wiąże się to z przyjętym etosem mężczyzny. Z punktu widzenia "samca alfa" drugi samiec powinien odznaczać się podobnymi do niego cechami. W przypadku osób trans m/k taki etos zostaje splugawiony, mężczyzna w który w oczach społeczeństwa winien założyć rodzinę, spłodzić syna, zbudować dom i posadzić drzewo poddaje się kastracji, korekcie płci. Tym samym ta przyjęta norma zostaje zaniechana, mężczyzna taki z własnej woli odbiera sobie własną charakterystyczną cechę płciową, czyli innymi słowy genitalia. I to budzi obrzydzenie, nienawiść. Nienawiść rodzi się tutaj jedynie przez złamanie etosu, szablonu, normy społecznej. Podobnie jest z męskim homoseksualizmem. Jest on nieakceptowalny bo również łamie etos mężczyzny jako założyciela rodziny z domem i drzewem. Do tego dochodzi kwestia stosunków seksualnych. Normą przyjętą w społeczeństwie jest ustalona reguła gdzie mężczyzna musi być brzydko mówiąc jebaką, który wyrucha każdą atrakcyjną kobietę. Istny ogier. Z pogarda jest przyjmowany bierny homoseksualista gdyż łamie ten etos przyjmując podczas stosunku rolę kobiety. Stąd obelgi pedał, ciota. To pogardliwe określenia dla biernych homoseksualistów. Transseksualizm kobiet czyli k/m jest przyjmowane z większą dozą akceptacji. Społeczeństwo akceptuje kobiety pracujące, samodzielne. Kobiety niezależne od mężczyzn gdyż sobie to wywalczyły jeszcze przed II wojną światową. Transseksualistka k/m postrzegana będzie jako chłopczyca. Podobnie jest z żeńskim homoseksualizmem. Nie budzi on obrzydzenia w odróżnieniu do męskiego gdyż jak wcześniej pisałem etos kobiety zmieniał się na przestrzeni wieków. Tak więc można wybaczyć im tą miłość, która dla bardzo szerokiej, męskiej, heteronormatywnej publiczności może być jak że podniecająca.
W tym wypadku kobiety mają prościej :)