"Cały mój film jest głosem przeciwko wykluczeniu. Sytuację mojej bohaterki można w pewnym sensie odnieść do naszych czasów. Zestawić z obecnym kryzysem humanitarnym, dramatem, jaki rozgrywa się na wielu europejskich granicach" - mówi reżyser Tom Hooper w rozmowie z portalem Outfilm.pl. Film, który ma szansę na cztery Oscary, od piątku w naszych kinach!
Film, który
ma szansę na Oscary aktorskie (Eddie Redmayne i Alicia Vikander) oraz za scenografię i kostiumy, jest adaptacją
książki "Dziewczyna z portretu" Davida Ebershoffa, o życiu Lili Elbe, pierwszej osobie, która poddała się zabiegowi korekty płci. W głównej roli: zdobywca aktorskiego Oscara za rolę w filmie "Teoria wszystkiego", Eddie Redmayne, o którym mówi się, że ma szansę na kolejną złotą statuetkę. Na ekranie aktorowi towarzyszą m.in. Alicia Vikander, Amber Heard i Ben Whishaw.
Przypomnijmy, że Lili Elbe urodziła się w 1882 roku w Danii jako Einar Wegener, w 1930 roku w Dreźnie przeszła zabieg korekty płci, który uważa się za jeden z pierwszych. Elbe, jeszcze jako Wegener, ożeniła się z malarką Gerdą Gottlieb, której często pozowała jako kobieta. Sama Elbe także malowała, ale tylko do czasu korekty płci.
"Cały mój film jest głosem przeciwko wykluczeniu. Sytuację mojej bohaterki można w pewnym sensie odnieść do naszych czasów. Zestawić z obecnym kryzysem humanitarnym, dramatem, jaki rozgrywa się na wielu europejskich granicach" - mówi reżyser Tom Hooper w rozmowie z portalem
Outfilm.pl. "Ciekawi mnie jednak, czy widzowie w krajach najbardziej niechętnych tematyce gender w ogóle się na niego wybiorą i zechcą wziąć udział w dyskusji. Gdyby się to udało, już osiągnąłbym wiele. Ponieważ ta opowieść wyrasta z moich głębokich przekonań i chęci promowania idei otwartości, mam nadzieję, że odbiorcy odnajdą w sobie nuty, które będą rezonować z dramatem Lili. Moja serdeczna prośba brzmi: „idźcie do kina i dajcie szansę tej historii” - dodaje reżyser.
W piątek na naszym portalu recenzja filmu autorstwa Łukasza Maciejewskiego!(red)
Trudno się dziwić, że rynek opanowany przez piratów i "spryciarzy" nie jest dla dużych wytwórni rynkiem priorytetowym. Obawiam się więc, że Twoim zachowaniem powodujesz to, na co się skarżysz. Namawiam do legalnego oglądania filmów.
Nie prawda. Zapłaciłem i obejrzałem ten film legalnie! Dalej, to co piszesz też jest nie prawdą po części. Każdy towar który pochodzi z tzw. "Zachodu", krajów wysokorozwiniętych - dociera do krajów nierozwiniętych lub dopiero rozwijających się z dużym (pół rocznym, rocznym) opóźnieniem. Wystarczy spojrzeć na wszelkie nowości, choćby technologiczne, np. smartfony. My jesteśmy w dodatku na Wschodzie, a wiadomo jak jest on traktowany przez Zachód. Inna sprawa, gdyby ceny biletów i zarobki miały do siebie taki stosunek jaki mają w cywilizowanych krajach (typu Stany Zjednoczone), to pod tym względem o którym piszesz byłoby u nas mniej patologii.
Trudno się dziwić, że rynek opanowany przez piratów i "spryciarzy" nie jest dla dużych wytwórni rynkiem priorytetowym. Obawiam się więc, że Twoim zachowaniem powodujesz to, na co się skarżysz. Namawiam do legalnego oglądania filmów.