Po sobotnim Marszu Równości w Łodzi dwóch mężczyzn usiłowało dokonać rozboju na grupie pięciorga członków i członkiń Wolontariatu Równości. Zostali oni zatrzymani przez policję, która pochwaliła decyzję o złożeniu zeznań słowami "przecież nie po to organizujecie te marsze, żeby później puszczać takie rzeczy płazem". Parę dni temu z zupełnie inną reakcją policji spotkała się Kampania Przeciw Homofobii. Wolontariat Równości apeluje jednak: nie bójcie się zgłaszać przestępstw z nienawiści. "Zawsze lepiej jest reagować niż odpuścić, bo wtedy przestępcy będą czuli się bezkarni" - podkreśla jedna z zaatakowanych wolontariuszek.
Członkini Wolontariatu Równości, Ada, opowiada, że po rozwiązaniu zgromadzenia na ulicy Piotrkowskiej, "zwinęliśmy nasze flagi - biało-czerwoną oraz tęczową - i schowałam je do torebki. Gdy czekaliśmy na zmianę świateł na przejściu dla pieszych przy ulicy Mickiewicza, podeszło do nas od tyłu dwóch młodych mężczyzn, z których jeden próbował wyciągnąć coś z mojej torebki. Mój kolega zareagował i spróbował powstrzymać mężczyznę, który wówczas uderzył go pięścią w twarz. Napastnik powiedział do mnie, cytuję: "oddawaj tę flagę" i ponownie usiłował wyszarpnąć mi torebkę. W tym momencie usłyszeliśmy dźwięk syreny policyjnej, a dwaj nieumundurowani funkcjonariusze policji dokonali zatrzymania obydwu agresywnych osobników".
Wolontariusze i wolontariuszki postanowili złożyć zeznania na policji. Opowiadają, że podczas przyjmowania zeznań policjanci pytali o wszelkie przesłanki, które mogłyby świadczyć, że sprawcy zaatakowali z powodu nienawiści na tle orientacji seksualnej. Pochwalili też decyzję o złożeniu skargi słowami "przecież nie po to organizujecie te marsze, żeby później puszczać takie rzeczy płazem".
"Apelujemy zatem do Was wszystkich, żebyście nie bali i nie bały się zgłaszać przestępstw z nienawiści na policję. My mieliśmy to szczęście w nieszczęściu, że sprawcy zostali złapani na gorącym uczynku, a zatem nie było problemów z ich identyfikacją i zatrzymaniem. Zawsze jednak lepiej jest reagować niż odpuścić, bo wtedy przestępcy będą czuli się bezkarni" - podkreśla Wolontariat Równości.
Przypomnijmy:
parę dni temu doszło do trzeciego już w tym roku ataku na warszawskie biuro Kampanii Przeciw Homofobii. Organizacja poinformowała o zajściu policję. Funkcjonariusz z komisariatu przy ulicy Wilczej w Warszawie, przyjmujący zgłoszenie, zasugerował pracowniczce KPH, aby organizacja zmieniła siedzibę, ponieważ ataki mają miejsce bardzo często. "Wkładacie kij w mrowisko i tak to się niestety kończy" - miał powiedzieć policjant.
(red)
Sonda
Czy zgłosiłbyś/zgłosiłabyś na policję przestępstwo motywowane nienawiścią na tle orientacji seksualnej?
- Tak
-
61,21 %
- Nie
-
12,07 %
- Nie wiem
-
26,72 %
....konieczna do przedłużenia wegetacji gatunku 3-ciego sortu. Faktycznie.
Aż coś we mnie się szarpnęło. Do płaczu.
Tak, nie po to Wy (bo ja w nich do tej pory nie uczestniczyłam, nie wiem czy będę, czuję, piszę od serca, niesmak przed wszelkimi zgromadzeniami, zawsze tak miałam) je organizujecie, żeby jacyś idioci, homofobiczni ludzie, przypadkowi ludzie kogoś z Was bili, okradali.
Do jasnej cholery, jak można uderzyć kogoś ot tak, bo jest gejem, sprzedawcą w supermarkecie albo zielonookim?
Jasne, że czasem mam ochotę przywalić. Czasami dać w ryj tak, że...
Ale mam mocne powody ku temu.
A ci ludzie? "Zwykła" ludzka nienawiść? Chęć wyładowania się?
Inaczej: "Goeth strzela z balkonu swojej willi w Płaszowie do więźniów. Strzela i zabija. Tak po prostu. Ten człowiek już za życia uważany był za wcielenie sadystycznego nazistowskiego mordercy."
Jego wnuczka, Jennifer Teege, czarnoskóra dziewczyna, dowiaduje się o tym po latach.
"Jennifer studiowała w Izraelu. Spotkała tam wielu, którzy przeżyli Holocaust. Czytała im – po niemiecku – ale nigdy nie była postrzegana jako Niemka. Tym bardziej żaden z jej izraelskich znajomych nie wpadłby na to, że właśnie ta miła, ciemnoskóra dziewczyna jest w prostej linii potomkinią nazistowskiego zbrodniarza."
http://www.dw.com/pl/m%C3%B3j-dziadek-by-mnie-zastrzeli%(...)17114326
Zgłaszać trzeba.
Choć z własnego doświadczenia - jak nie ma zatrzymania na gorącym uczynku to nie ma wcale i kończy się umorzeniem :/
Po to własnie powinniśmy działać - aby ten kraj stał się dla nas bardziej przyjazny. Dla nas i dla następnych pokoleń. Przecież wszyscy stąd nie uciekniemy! A jeśli nawet byśmy teraz wszyscy wyemigrowali, to osoby LGBT nadal będą się rodzić w Polsce. Wiadomo, to nie jest wdzięczne ani przyjemne, ale nasza aktywność jest konieczna.