Głosami 173 do 71 włoski senat uchwalił ustawę o związkach cywilnych osób tej samej płci. Premier Włoch nazwał ten moment "historycznym", ale przyjęcie ustawy poprzedziła wielotygodniowa gorąca debata oraz usunięcie z projektu ustawy kwestii adopcji.
Premier Matteo Renzi, który apelował o jak najszybsze uchwalenie ustawy, w zeszłym tygodniu spotkał się z politykami własnej partii, by przekonywać ich do poparcia związków partnerskich.
Poparcie udało się uzyskać po usunięciu z ustawy kontrowersyjnej dla wielu osób kwestii przysposobienia dziecka partnera bądź partnerki. Organizacje LGBT nie kryją swojej złości i krytykują rząd, że kompromis jest kosztem bezpieczeństwa dzieci, które już w takich związkach się wychowują. Renzi podkreślał, że
lepiej mieć ustawę o związkach partnerskich okrojoną, niż w ogóle. Przeciwnicy ustawy proponowali 6 tys. poprawek, by spowolnić prace Senatu. Jedna z nich miałaby zakazywać parom jednopłciowym korzystania z matek zastępczych za granicą i karać za to więzieniem.
Ustawa nie daje parom jednopłciowym takich samych przywilejów co małżeństwa, ale wprowadza wiele praktycznych ułatwień, dotyczących podatków, ubezpieczeń, czy kwestii socjalnych.
Lider Nowej Centroprawicy, Angelino Alfano, która także ustawę poparła, powiedział o wprowadzonych zmianach, że "Nie dopuściliśmy do rewolucji sprzecznej z naturą".
Mówi się, że duży wpływ na kształt ustawy miał też włoski episkopat. "Nie ma wątpliwości co do tego jakiego typu rodziny chce Bóg, a innymi związkami. Rodzina, oparta na nierozerwanym związku małżeńskim, który scala i prowadzi do prokreacji jest częścią boskiego marzenia" - mówił także papież Franciszek.
Przypomnijmy, że przyspieszone prace nad związkami partnerskimi we Włoszech były spowodowane m.in. lipcowym
orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Oliari i Inni przeciw Włochom. Trybunał podkreślił, że "Obecnie istniejąca prawna ochrona związków osób tej samej płci nie tylko nie gwarantuje podstawowych potrzeb pary żyjącej w stabilnej relacji, ale nie daje także wystarczającej pewności", dodając, że Włochy powinny wprowadzić "cywilne związki partnerskie lub rejestrowane partnerstwa", które "będą najodpowiedniejszym rozwiązaniem dla par jednopłciowych".
Walka o związki partnerskie trwa we Włoszech od końca lat 80., parlament wielokrotnie odrzucał różne projekty ustaw. Ostatnie sondaże wskazywały, że
związki partnerskie cieszą się poparciem już 74 proc. Włochów i Włoszek.Ustawę musi jeszcze zatwierdzić Izba Deputowanych.
(md)
Tak jak kolega popieram wszystkie akcje tępienia islamu, muzułmanów i uchodźców."
Ohydne.
Joanna:
Oczywiście, że powinno się mówić nie.
Ban i szczoteczka do zębów na drogę.
Również serdecznie pozdrawiam,
Anna
Tak jak kolega popieram wszystkie akcje tępienia islamu, muzułmanów i uchodźców."
Widzę tu jawną nienawiść do LGBT, która zasługuje na srogą karę ( mam zamiar zgłosić moderacji). Nie jest to onet, więc bardzo możliwe, że ów użytkownik karę otrzyma ( kilka innych wypowiedzi homofobicznych, acz lżejszych było już "nagradzanych" ostrzeżeniami. Nawiązując jeszcze do tematu, nie mam wręcz wątpliwości, że w owym "pedalstwie" mieszczą się również osoby transseksualne m/k. Chciałabym Was zapytać o Wasze zdanie, uważam że kiedy jest taka możliwość takiej homofobii powinno się mówić stanowcze "Nie". Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że post ten się ukarze.
Paradoksalnie to PRL i żelazna kurtyna zakonserwowały przemiany obyczajowe.
Nie widzę tutaj żadnego paradoksu. Ludzie zwrócili się bardziej w stronę Kościoła, z którym oficjalnie PRL walczył. Dodatkowo jedynie kk nie był objęty zakazem zgromadzeń w stanie wojennym, co uczyniło go teoretycznym obrońcą uciśnionych i wzorem cnót wszelakich. Takie myślenie trudno wykorzenić, ale moim zdaniem to jest do wykonania.
Paradoksalnie to PRL i żelazna kurtyna zakonserwowały przemiany obyczajowe.
Poważnie, a może po zakazie trzymania się za rękę osób tej samej płci?
Jeśli bierze się na poważnie zdania typu "Nie ma wątpliwości co do tego jakiego typu rodziny chce Bóg", wypowiadane przez urzędowego guru watykańskiego ugrupowania religijnego, to znaczy, że pragnie się narzucać wolę tej zmyślonej postaci - boga katolików - dosłownie wszystkim. A jeśli tak, to marzenie Watykanu o miękkiej wersji państwa wyznaniowego zostaje po raz kolejny uwieńczone sukcesem. To we Włoszech. Bo nad Wisłą przechodzimy właśnie od wersji miękkiej do lekko już utwardzonej...
Szkoda, że w ten sposób, ale ważne, że w ogóle!