W ostatnim tygodniu temat związków partnerskich ponownie trafił na pierwsze strony włoskich gazet. Przewodniczący Episkopatu Włoch, kardynał Angelo Bagnasco, wezwał Senat do tajnego głosowania nad ustawą o związkach partnerskich. W odpowiedzi premier Włoch twardo powiedział, że sposób głosowania nad ustawą nie jest sprawą Kościoła.
Premier Matteo Renzi w wywiadzie dla radia RAI wyraził swoje poparcie dla sprawy związków partnerskich:
"Co złego jest w dwóch kochających się osobach?" - podkreślał polityk. Wskazywał także na fakt poparcia dla związków partnerskich u większości włoskiego społeczeństwa.
Warto przypomnieć, że w połowie lipca poznaliśmy orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Oliari i Inni przeciw Włochom. Trybunał podkreślił, że "Obecnie istniejąca prawna ochrona związków osób tej samej płci nie tylko nie gwarantuje podstawowych potrzeb pary żyjącej w stabilnej relacji, ale nie daje także wystarczającej pewności", dodając, że Włochy powinny wprowadzić "cywilne związki partnerskie lub rejestrowane partnerstwa", które "będą najodpowiedniejszym rozwiązaniem dla par jednopłciowych".
Walka o związki partnerskie trwa we Włoszech od końca lat 80., parlament wielokrotnie odrzucał różne projekty ustaw. W ostatnim roku coraz głośniej mówi się we Włoszech o równości małżeńskiej, jednak Premier Matteo Renzi, próbuje przeforsować najpierw ustawę o związkach partnerskich. Po majowym referendum w Irlandii Renzi stwierdził, że "nie ma już na co czekać".
(red)
BRAWO ! dokładnie nie ma na co czekać tylko wprowadzać.
Tymczasem u nas....jak nie było tak nie ma