W statucie Kancelarii Premiera nie znajdziemy już biura Pełnomocnika Rządu ds Równego Traktowania. Czy to początek likwidacji tego stanowiska?
Z ostatniej chwili: w piątek w godzinach południowych wicepremier Piotr Gliński przedstawił nowego sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Pełnomocnikiem rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania został Wojciech Kaczmarczyk. "Moim zadaniem, tak jak je widzę, będzie przygotowanie narodowego programu rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, monitorowanie jego wdrożenia oraz koordynację polityki państwa wobec organizacji pozarządowych. Program ogłoszony przez PiS jest najbardziej rozwiniętym programem dla organizacji pozarządowych" - mówił nowy pełnomocnik podczas konferencji prasowej.
Przypomnijmy, że pierwszym Pełnomocnikiem Rządu do spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn (jak w latach 2001-2005 nazywało się to stanowisko) była Izabela Jaruga-Nowacka. Gdy polityczka została wicepremierem w rządzie Marka Belki, zastąpiła ją Magdalena Środa.
W 2005 roku urząd został zniesiony przez ówczesnego premiera, Kazimierza Marcinkiewicza, by powrócić w 2008 roku. Donald Tusk zdecydował wtedy, że Pełnomocnikiem Rządu ds. Równego Traktowania zostanie posłanka Platformy Obywatelskiej, Elżbieta Radziszewska, która dała się poznać m.in. jako przeciwniczka związków partnerskich i... równego traktowania.
Po wygranych przez PO wyborach w 2011 roku, Elżbietę Radziszewską zastąpiła obecna europosłanka, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Nowa Pełnomocniczka nie tylko okazała gotowość do rozmowy i współpracy, ale też często zabierała głos w ważnych dla LGBT sprawach.
W 2014 roku Pełnomocniczką została prof. Małgorzata Fuszara.
W czwartek wieczorem dowiedzieliśmy się, że w
nowym statucie Kancelarii Premiera nie znajdziemy już biura Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania. Co to może oznaczać? Krzysztof Śmiszek z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego podkreśla w rozmowie z Trybuna.eu, że
chociaż likwidacja biura nie oznacza likwidacji zakotwiczonego w ustawie z 2010 roku stanowiska, to jednak może być początkiem takich dążeń. "Wydaje mi się, że mamy początek złej zmiany, bo pełnomocnik pozbawiony swojego biura i kilkunastu osób, które go obsługują, będzie po prostu nieefektywny. Rozważam dwa scenariusze. Może to być pierwszy krok w ogóle do likwidacji tego stanowiska, czyli do szybkiej zmiany ustawy prawdopodobnie w nocnym trybie i wykreślenia z niej obowiązku powoływania Pełnomocnika ds Równego Traktowania. Drugi scenariusz to przygotowywanie gruntu do obsadzenia tego stanowiska „swoimi” osobami, które będą prowadziły zgoła inną politykę niż ta, która obowiązuje w Europie" - mówi w rozmowie z serwisem.
(red)
Może podpada pod nienormatywność?
Tu jest jakiś błąd. Nie chodzi o organizacje pozarządowe, tylko prorządowe.
A co ma Komorowski skaczący po krzesłach do LGBT?
Zapewne po to, żeby się nie rozwinęło w "niesłusznym" kierunku.