"Wielka księga siusiaków", "Wielka księga cipek" oraz książki dla młodzieży Marcina Szczygielskiego "rażą" czytelników w warszawskim Ursusie - więc wycofano je z jednej z bibliotek. Teraz nikt nie przyznaje się do decyzji o usunięciu tych tytułów. O sprawie przed weekendem napisała stołeczna "Gazeta Wyborcza".
"W Bibliotece w Ursusie na prośbę "dwóch panów w garniturach" odznaczony medalem "zasłużony dla Warszawy" dyr. Piotr Jankowski usunął książki Marcina Szczygielskiego ze zbiorów. Tymczasem w Niemczech, Austrii i Szwajcarii zabrano się za wydanie kolejnej powieści Marcina, a u nas jego książkę ZA NIEBIESKIMI DRZWIAMI sfilmowano. Następne ekranizacje w różnych stadiach realizacji" -
napisał na Facebooku Tomasz Raczek. "Za niebieskimi drzwiami" Marcina Szczygielskiego to (nie pierwsza) chwalona książka dla młodzieży pisarza. "Można ją nazwać powieścią przygodową czy obyczajową, choć znajdziemy w niej też liczne motywy znane z literatury science fiction i horrorów. Niezwykle precyzyjnie jest w niej budowane napięcie – prosta na początku fabuła obfituje w nieoczekiwane zwroty, nic też nie zapowiada zaskakującego finału... Równie ważne jak pochłaniająca czytelnika akcja jest jednak to, że książka tak wyraziście mówi o emocjach współczesnych nastolatków – ich samotności, marzeniach, wyborach – oraz nieumiejętności budowania relacji zarówno z rówieśnikami, jak i z najbliższą rodziną" - dowiadujemy się o książce ze strony Instytutu Wydawniczego Latarnik.
"Za niebieskimi drzwiami", jak i "Wielkiej księgi siusiaków" oraz "Wielkiej księgi cipek" nie znajdą czytelnicy jednej z bibliotek w warszawskim Ursusie. Co i komu nie spodobało się w tych książkach? Sprawę
opisał w stołecznej "Gazecie Wyborczej" Wojciech Karpieszuk. Na sesji rady dzielnicy dwaj mieszkańcy byli oburzeni, że "tego typu wydawnictwa są finansowane z publicznych pieniędzy". Dyrektor biblioteki polecił usunąć tytuły z jednej z placówek, powołując się na konsultacje z zarządem dzielnicy, który uważa, że... takich konsultacji nie było. Nie było też wniosku od Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy przy Koszykowej, która książki opiniuje.
Czy książki wrócą do biblioteki? Jeżeli słyszeliście o podobnych historiach -
dajcie nam znać, zainterweniujemy.
"Wielką księgę siusiaków" i
"Wielką księgę cipek" (bez cenzury!) znajdziecie też w sklepie PRIDESHOP.PL
(red)
Jak coś Tobie nie smakuje, to tego nie jesz, czy też każesz od razu usunąć daną potrawę z menu, aby inni też nie mogli jeść tego co Ty nie lubisz?
Ten dyrektor NIE JEST właścicielem biblioteki.
Zdarzenie nastąpiło nie w jakiejś 20-tysięcznej mieścinie, lecz wielkiej Warszawie. Nie chce mi się wierzyć, aby to była jedyna biblioteka w stolicy. Co za problem pójść do drugiej?
To chyba nie jedyna biblioteka w Warszawie? Jak komuś nie odpowiada jego zachowanie, zawsze może chodzić do innej biblioteki, i w ten sposób oddać swój głos.
Argument dobry pod warunkiem, że to prywatna biblioteka, a nie publiczna.
Dyrektor chciał usunąć książkę? Zrobił to? No i dobrze - ma do tego prawo.
To chyba nie jedyna biblioteka w Warszawie? Jak komuś nie odpowiada jego zachowanie, zawsze może chodzić do innej biblioteki, i w ten sposób oddać swój głos.
Powód usunięcia oczywiście małostkowy, ale nie wiadomo z artykułu, kim byli Ci panowie w garniturach...