Szczygielski, Raczek, Poniedziałek i Kasprzyk w warszawskim Toro
Instytut Wydawniczy Latarnik zaprasza na uroczystą premierę książki Marcina Szczygielskiego
"Berek" do Klubu Toro (Warszawa, ul. Marszałkowska 3/5) w dniu 21 listopada 2007r (środa) o godz. 18.00.
Program wieczoru:
- Rozmowe z Autorem poprowadzi Tomasz RACZEK
- Fragmenty BERKA przeczytają Ewa KASPRZYK i Jacek PONIEDZIAŁEK
- Gościnnie wystąpią: Druga MARYLA i solista zespolu CHIPPENDALES.
- A potem zaprosimy na poczęstunek, wino i będziemy się bawić do oporu
BEREK to brawurowo opowiedziana historia dwojga ludzi, których pozornie nie łączy nic poza wzajemną nienawiścią. Paweł, typowy wielkomiejski gej, i Anna, przedstawicielka moherowych beretów, choć mieszkają w jednej kamienicy, tkwią w swoich własnych światach. Żadne z nich nie jest zdolne do zaakceptowania stylu życia drugiej strony. Eskalacja ich konfliktu nieuchronnie musi doprowadzić do dramatycznej konfrontacji... Dosadne opisy, bezkompromisowa satyra i niespodziewana delikatność rodem z filmu "Amelia" sprawiają, że "Berek" to lektura, od której nie sposób się oderwać.
(promo)
"Berek", to kolejna po "Ja, czyli 66 moich miłości" Żurawieckiego, czy "Barbarze Radziwiłłównie z Jawirzna-Szczakowej" Witkowskiego powieść o światku polskich gejów. Ale nie tylko. To przede wszystkim książka o poszukiwaniu szczęścia i o poczuciu pustki wykraczająca poza ciasne ramy powieści skandalizująco-obyczajowej. Autor pokazuje czytelnikowi dwie równoległe egzystencje: z jednej strony mamy Marcina - dobrze zarabiającego, przystojnego warszawskiego geja, którego dewizą jest hasło FANTA (Fuck And Never Touch Again). Po drugiej stronie korytarza mieszka Anna - typowy moherowy beret, żołnierz legionu Radia Maryja.
W przecięciu ich światów krzyżują się dwie ideologie. O ile "Początek" zawierał manifest Polaka zbuntowanego przeciwko obowiązującemu w Polsce postrzegabiu własnej narodowej, XX-wiecznej przeszłości, o tyle Szczygielski prezentuje nam z jednej strony manifest polskiego geja, a z drugiej strony manifest ideowy polskiego mohera. Mimo, iż pióro ma lekkie, sarkastyczno-szydercze, istota tych manifestów powoduje u czytelnika intelektualny niepokój i nie pozwala o sobie zapomnieć.
Książka nie robiła by takiego wrażenia, gdyby nie ciekawy zabieg warsztatowy, jakim posłużył się autor. W powieści mamy dwóch narratorów: jednym z nich jest nasz bohater pozytywny - Marcin, a drugim czarny charakter opowieści - moherzyca Anna. Dzięki temu Szczygielski uzyskał efekl lekkości z jaką przekuł w słowo świat przeżyć, odczuć i uczuć przedstawicieli tych dwóch przeciwstawnych sobie światów. Z narracją trzecioosobową, lub tradycyjną jednoosobową, powieść ustraciła by swój zbliżony do pamiętnika charakter, a przez to postrzerzenia dwójki głównych bohaterów nie mogły by być zaprezentowane z taką realnością i wymownością. Nie było by sposobu, na interesujące wskazanie na odmienność między głoszonymi przez Annę hasłami, a światem jej przemyśleń.
Napisałem, że to powieść o poszukiwaniu szczęscia i pustce. Bo mimo pozornych przeciwieństw, bohaterów nadspodziewanie wiele łaczy. Marcin szuka swojej wielkiej miłości w ciemnych zakamarkach gejowskich klubów. Anna szuka szczęścia w zapachu kadzidła unoszącego się w Kościele, podkochując się w księdzu. Oboje są sami: przyjaźnie Marcina oparte są w zasadzie wyłącznie na seksie, Anny na plotkach z koleżanką-dewotką. Anna nie chce, nie potrafi dostrzec, że narzucając swój światopogląd córce powoduje, że również zostaje sama. W stosunku do obojga bohaterów odnieść można treść wypowiedzi kolegi Pawła: "Jeżeli pojawi się ktoś, kto będzie chciał iść przy tobie, a ty przy nim, wtedy wasze drogi będą biec równolegle przez jakiś czas. Niekiedy nawet długi. Ale ostatecznie można polegać tylko na sobie".
Ani jeden, ani drugi bohater nie potrafi znaleść ścieżki ku szczęściu. Rozwiązaniem okazuje się odnalezienie "złotego środka" - odrzucenie stereotypów i dostrzeżenie człowieka w człowieku. Czy może, po kantowsku rzecz ujmując, dostrzeżenie osoby ludzkiej w istocie ludzkiej. I chociaż zakończenie jest najsłabszą częścią powieści (jest dość banalne i w gruncie rzeczy nierealistyczne), nie rozczarozuje. Któż bowiem powiedział, że powieść o konfrontacji geja i mohera musi zakończyć się rozlewem krwi?
Polecam. Warto ją przeczytać.