Cate Blanchett wezwała do pokazywania większej różnorodności par jednopłciowych w filmach, albowiem "gdy wcielasz się w postać w związku jednopłciowym, zaczynasz mieć wrażenie, że musisz reprezentować wszystkich. A nie o to chodzi". Coraz bliżej amerykańska premiera chwalonego i nagradzanego filmu "Carol".
Blanchett nie ukrywa w wywiadach promujących film, że przez
małą różnorodność par jednopłciowych w filmach, stała się "rzecznikiem" sprawy, a nie taki był jej zamiar. "Gdy nadejdzie czas, że w filmach będzie większa różnorodność, problem się rozwiąże - nie będę musiała reprezentować wtedy wszystkich" - przyznała aktorka, dodając też, że
jej wypowiedź kilka miesięcy temu o związkach z innymi kobietami została źle zrozumiana.Film w reżyserii ujawnionego Todda Haynesa to oparta na powieści Patricii Highsmith z 1952 roku historia kobiety (Cate Blanchett), która zakochuje się w Therese (w tej roli Rooney Mara). Gdy romans kobiet ujrzy światło dzienne, mąż Carol zakwestionuje jej kompetencje jako matki. Kobiety próbują rozpocząć życie od nowa. W filmie zobaczymy też m.in. Sarę Paulson.
Film zbiera bardzo dobre recenzje i nagrody na festiwalach. Mówi się, że Blanchett może mieć szansę na kolejnego Oskara.
Amerykańska premiera w przyszłym tygodniu. Film ma podobno mieć swoją polską premierę w styczniu, ale informacja nie jest jeszcze potwierdzona.
(red)
QUEEROTEKA - największa w Polsce baza filmów i książek LGBT!
Jeśli lubicie czytać książki, a tej jeszcze nie przeczytałyście - polecam!